poniedziałek, 23 października 2017 r.

Biała Podlaska

Tam, gdzie żerują czaple, wydry i ludzie

  Edytuj ten wpis
Autor: Beata Malczuk

Woda z 12 stawów w Cieleśnicy jest odprowadzana rowami do Bugu, kolejno z najwyżej do najniżej położ
Woda z 12 stawów w Cieleśnicy jest odprowadzana rowami do Bugu, kolejno z najwyżej do najniżej położ

Z powodu suszy i letnich upałów mniej ryb trafia na nasze stoły i są coraz droższe. Nie martwi to hodowców, którzy mówią, że wreszcie mają szansę na wyrównanie strat z ostatnich chudych lat, kiedy to zagraniczne, tańsze od krajowych, ryby zalały kraj. Teraz importowane mogą być droższe

W Cieleśnicy na stawach założonych przed wojną, a rozbudowanych w latach 70-tych ubiegłego wieku, obejmujących 77 hektarów wodnej powierzchni, prywatna spółka hoduje karpie, karasie, tołpygi i liny.
Z tej dodatkowej, jak podkreśla dyrektor Zbigniew Cisoń, działalności były ostatnio marne zyski. - Traktujemy to już raczej jako hobby, podtrzymujące tradycję. W rozwój nie inwestujemy, bo to nie nasza własność. Dzierżawimy gospodarstwo wraz ze stawami od Agencji Nieruchomości Rolnych - wyjaśnia.
Są jednak widoki na wzrost opłacalności. Wyższa cena ryb pozwoli przede wszystkim zrównoważyć koszty i lepiej niż dotychczas zarobić.
Ekonomiczne zależności to jedno. Dodatkowych strat przysparza kłusownictwo i zwierzyna żywiąca się rybami. W ten sposób ubywa co najmniej 25 procent hodowanych ryb. Na zbiornikach żerują czaple, kormorany i wydry. No i ludzie.
- Rozstawiają sieci w biały dzień, nic sobie robiąc z tego, że ktoś może ich przyłapać. Ale to dlatego, że sądy umarzają sprawy z powodu niskiej szkodliwości społecznej - uważa dyrektor Cisoń.
Ożywienie obserwują także hodowcy z Sosnowicy. Tamtejsze typowo rybackie gospodarstwo utrzymuje się tylko z tego rodzaju produkcji.
Na ponad tysiąc hektarowym akwenie hodowane są głównie karpie. Ponadto amury, sumy, szczupaki i inne. - Jak na polskie warunki radzimy sobie nieźle. Jesteśmy rentowni. Ale cieszy nas, że wzrasta popyt na ryby, a tym samym cena. W skali kraju mamy o 30-40 procent mniej ryb w tym roku - mówi Andrzej Armaciński, prezes spółki "Polesie”. W obu gospodarstwach, a także trzecim na południowym Podlasiu dużym gospodarstwie rybackim w Siemieniu, dobiegają końca jesienne odłowy.
Stawy są opróżniane przed zimą. Ryby trafiają do przechowalni, a następnie do sklepów lub do tzw. zimochowów, czyli zbiorników, w których będą czekać na wiosnę. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!