niedziela, 22 października 2017 r.

Biała Podlaska

Tomasz z bagien cudem ocalony

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 lutego 2008, 19:23

Ratownicy w ostatniej chwili wyciągnęli Tomasza A. z bagna. Była ciemna noc, osłabiony mężczyzna powoli tonął w leśnym trzęsawisku.

We wtorek po godz. 22 Ewa A. ze wsi Wólka Łózecka w powiecie bialskim powiadomiła policję, że jej mąż Tomasz nie wrócił do domu. Wyszedł około godz. 15, by sprawdzić na oddalonej o 3 km łące, czy rosnące tam drzewo nadaje się do wycinki. Mijały godziny, męża nie było.

Policjanci natychmiast zarządzili akcją poszukiwawczą. Razem ze strażakami z trzech ochotniczych jednostek przeczesywali okolicę. Do działań włączyli się także spontanicznie okoliczni mieszkańcy. Na ratunek zaginionemu ruszyła też operacyjna grupa ratowniczo-poszukiwawcza OSP z Drelowa z owczarkiem Bero.
Tomasz Bieniek, przewodnik psa tropiącego, opowiada: - Najpierw przeszukaliśmy zabudowania zaginionego, ale nie znaleźliśmy gospodarza. Pojechaliśmy więc w kierunku 800-hektarowego lasu z licznymi mokradłami.

W lesie, kiedy Bieniek zakładał owczarkowi Bero specjalną uprząż-kamizelkę, szef grupy ratowniczej Zygmunt Szabaciuk usłyszał niewyraźne odgłosy z bagna.

- Początkowo sądziliśmy, że to jakiś zwierz - wspomina Bieniek. - Sprawdziliśmy i okazało się, że to głos wycieńczonego człowieka. Sześciu naszych chłopaków ruszyło przez bagno na ratunek. Gubili buty w błotnistej mazi. Ale po stu metrach dotarli do poszkodowanego. Tkwił w bagnie po pas. Trzęsawisko powoli go pochłaniało. Wyciągnęliśmy człowieka. Był przytomny, ale bardzo osłabiony. Na pewno nie przeżyłby zimnej nocy.

Uratowanego od pewnej śmierci Tomasza A. przewieziono do Szpitala Powiatowego w Międzyrzecu Podlaskim. Tam dochodzi do zdrowia.

- Jesteśmy bardzo wdzięczni strażakom, policji i wszystkim ludziom, którzy poszukiwali mojego męża. Wielu z nich przybiegło nawet z sąsiednich wsi - nie kryje wzruszenia pani Ewa. Kiedy mąż powróci do zdrowia, podziękuje im osobiście. Teraz nie jest w stanie rozmawiać. Znajduje się w szoku.

- Na pewno Tadeusz wyjdzie z tego cało. A z córką prosiliśmy go we wtorek po południu, żeby nie szedł na łąkę - mówi teściowa uratowanego, Genowefa Z.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!