środa, 7 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Trafiona inwestycja

Dodano: 8 lutego 2002, 14:56

Pańskie oko nie tylko konia tuczy. Na zdjęciu Ryszard Romanowicz dogląda wysokomlecznego inwentarza
Pańskie oko nie tylko konia tuczy. Na zdjęciu Ryszard Romanowicz dogląda wysokomlecznego inwentarza

Mieszkający w Niewęgłoszu (gm. Czemierniki) bracia Ryszard i Waldemar Romanowiczowie zajęli pierwsze miejsce w kraju podczas ostatniej edycji konkursu "Złota Wiecha” w kategorii budynków inwentarskich.

W czerwcu 2000 roku przystąpili do budowy okazałej obory zaprojektowanej przez zespół prof. Wacława Romaniuka z Warszawy (IBMER). Dzięki temu, że mają gospodarstwo posiadające certyfikat unijny, ze "Spomleku” uzyskali 130 tys. zł kredytu na budowę (część nieoprocentowana, a reszta z oprocentowaniem 6 %).
W budynku zastosowano samospływ obornika. Legowiska są nachylone pod odpowiednim kątem do ścian. Krowy udeptują ściółkę, a gnojowica spływa do korytarza gnojowego. W takiej oborze beton nie szkodzi bydłu.
W styczniu 2001 nastąpiło zasiedlenie obory, a w połowie grudnia bracia otrzymali w nagrodę w "Złotej Wiesze” wymiennik ciepła do chłodzenia mleka w dojarkach.
Kiedy byliśmy w oborze, w rozległym budynku z szerokim przejazdem dla sprzętu znajdowało się 90 krów dojnych, 40 zacielonych jałówek i 40 cieląt.
Pan Ryszard pokazał nam krowę "Białą”, która daje aż 11 tysięcy litrów mleka rocznie. Przeciętna wynosi około 6 tysięcy litrów. Akurat wówczas przyjechał samochód z cysterną. Kierowca konwojent "Spomleku” Krzysztof Susz odebrał 3019 litrów pełnowartościowego mleka (zjawia się tam co dwa dni). Gospodarz przyznał - Nie ma co narzekać. Teraz cena wynosi po 1,17 złotych za litr. Bracia zajmują się hodowlą krów mlecznych.
Wcześniej ich ojciec parał się hodowlą bydła mięsnego. Po kilku zmianach kierunku specjalizacji, wreszcie bracia jako współgospodarze poświęcili się najbardziej opłacalnej obecnie produkcji mleka. Cztery dorosłe osoby w tym żona pana Ryszarda - Mariola, brat i ojciec Mieczysław muszą ciągle zajmować się stadem. Zadawanie paszy trwa półtorej godziny, tyleż samo usuwanie obornika i cztery godziny dojenie.
Rodzina Romanowiczów posiada 60 hektarów własnych gruntów i dzierżawi 30. Około 30 hektarów obsiewa kukurydzą. - Siejemy też zboża. Mamy sprzęt z samobieżną sieczkarnią polową i kombajnem. Niestety, mamy problem z łąkami. Nie uregulowana rzeka rokrocznie zalewa je prawie na dwa miesiące. Siano i trawa nie są więc pełnowartościowe. Trudno zresztą znaleźć pastwiska, skoro na jedną krowę potrzeba prawie hektar - zaznacza Mieczysław Romanowicz. Dodaje, że w obecnym roku planują wybudować wiatę na słomę.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO