poniedziałek, 23 października 2017 r.

Biała Podlaska

Tragedia po tragedii

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 listopada 2005, 19:19

Na rodzinę Lipków spadł grad nieszczęść. Spalił im się dom. W pożarze zginął ojciec. Teraz PZU odmówił wypłaty odszkodowania.

- Czarna rozpacz! Człowiek w nocy nie śpi. Po pożarze odbudowywałam wraz z dobrymi ludźmi dom. Liczyłam na odszkodowanie. Brałam materiały na kredyt. Kiedy dostałam decyzję odmawiającą odszkodowania, myślałam, że skonam. Wcześniej inspektor PZU opisujący straty mówił mi, że może otrzymam choć połowę należności za spalone mieszkanie.

Teraz nie mam z czego spłacić długów

- mówi Krystyna Lipka z Wojcieszkowa.
Pożar wybuchł 14 sierpnia o godz. 1.45 w nocy. St. kapitan Szczepan Goławski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Łukowie wspomina, że strażacy przybyli, gdy ogień objął poddasze budynku jednorodzinnego.
- Ewakuowaliśmy stamtąd mieszkańców. Gasiliśmy dom. Po ugaszeniu pożaru znaleźliśmy zwłoki właściciela budynku. Wstępnie określiliśmy wtedy, że straty wyniosły około 100 tys. zł - mówi rzecznik łukowskiej straży.
Podinspektor Andrzej Biernacki z Komendy Powiatowej Policji poinformował nas, że śledztwo wykazało, iż

pożar powstał wskutek zaprószenia ognia.

Najprawdopodobniej od papierosa, z którym zasnął gospodarz. Miał on w chwili śmierci 3,1 promila alkoholu w organizmie. Prokuratura umorzyła śledztwo, uznając, że nastąpiło nieumyślne spowodowanie pożaru.
- Spaliła się nam połowa domu. I nowe okna, i blacha kupowana na kredyt, który teraz zwracam. Początkowo PZU oszacował straty na 80 tys. zł. Ostatnio zaś na 26,6 tys. zł. Od początku inspektor PZU mówił, że otrzymam pieniądze. Mam tylko 805 zł emerytury. Posiadam na utrzymaniu jeszcze dwóch synów: gimnazjalistę i 33-letniego niepełnosprawnego. Przez kilka miesięcy brałam na poczet przyszłego odszkodowania materiały budowlane i blachę. Dobrzy ludzi pomagali mi w odbudowie. Liczyli niższe stawki. Spodziewałam się, że im zapłacę. Niedawno nadeszła do mnie wysłana 8 listopada z PZU wiadomość, że

kierownik likwidacji Zbigniew Korniluk odmawia wypłacenia odszkodowania.

Była tylko formułka: "Zakład nie odpowiada za szkody wyrządzone umyślnie przez ubezpieczającego lub przez osobę, za którą ubezpieczający ponosi odpowiedzialność.” Co ja teraz zrobię? Jak ludziom zapłacę ponad 13 tys. zł?

Tylko życie sobie odebrać!

Ale co wtedy będzie z synami, którzy już nie mają ojca? - rozpacza pani Krystyna.
Najbardziej boli ją bezlitosne potraktowanie przez PZU.
- Kilkadziesiąt lat ubezpieczania się w PZU było pomyłką? - pyta rozżalona. Także tym, że teraz PZU odsyła ja... do sądu. Przecież jej na to nie stać!
Usiłowaliśmy w PZU dowiedzieć się o przyczyny tej zaskakującej pogorzelców decyzji.
Michał Witkowski z Zespołu Relacji z Mediami PZU SA, PZU Życie SA

odmówił udzielenia nam informacji.

"PZU SA nie może udzielać mediom informacji o umowach ubezpieczenia poszczególnych, indywidualnych klientów. Każda odmowa wypłaty odszkodowania jest szczegółowo uzasadniana w piśmie skierowanym do klienta. Tak też było w tym przypadku. Ponadto każdy klient, który z jakichkolwiek względów nie zgadza się z decyzją PZU SA odnośnie wysokości przyznanego odszkodowania, może skorzystać z procedury odwoławczej do właściwego oddziału okręgowego” - odpisał nam Michał Witkowski.

Poradziliśmy pani Krystynie,

aby interweniowała u rzecznika ubezpieczonych. Liczy ona też na pomoc parlamentarzystów z naszego regionu. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!