sobota, 21 października 2017 r.

Biała Podlaska

Trzeci proces chorego z zazdrości

  Edytuj ten wpis

Wczoraj sąd aresztował na trzy miesiące 25-letniego Janusza K. Jest podejrzany o podpalenia w swojej wsi.

Ma już wyrok w zawieszeniu za grożenie śmiercią swojej byłej narzeczonej i jej ojcu.
- Badając sprawę pożarów w gminie Drelów, udało się nam zawęzić krąg podejrzanych. Wytypowaliśmy i zatrzymaliśmy Janusza K. - mówi Cezary Grochowski, oficer prasowy bialskiego komendanta miejskiego policji.
Policjanci ustalili, że Janusz K. jest sprawcą co najmniej dwóch podpaleń. Potwierdzili, że 20 września podpalił 30 arów młodnika obok Witoroża, a 3 października - stodołę. Budynek spłonął. Straty wyniosły 20 tys. zł.
- Zatrzymany Janusz K. wyjaśnił nam, że jakiś wewnętrzny głos kazał mu podpalać. Czuł z tego powodu satysfakcję. Najpierw wchodził do lasu i palił mrowiska, później krzewy. Sprawa jest rozwojowa - zapowiada Grochowski.
Adam Bahonko, sołtys i zarazem prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Witorożu, przyznaje, że w październiku w jego wsi wybuchła panika. - Była seria czterech lub pięciu mniejszych podpaleń w lesie. Ugasiliśmy ogień własnymi siłami. Ale potem podpalacz puścił z dymem stodołę. Wyglądało, jakby ktoś podpalił najpierw benzynę, a potem uciekł. Ludzie zaczęli się bać.
Sołtys jest jednak zaskoczony, że podejrzanym jest Janusz K. - To bardzo spokojny młody człowiek. Jego rodzina regularnie chodzi do kościoła - dziwi się Bahonko. A inni mieszkańcy wsi dodają: - Niemożliwe! Przecież już kończył studia i chciał normalnie pracować!
Satysfakcji z zatrzymania Janusza K. nie kryje natomiast Jan J., rolnik z gminy Wisznice. Przez lata on i jego córka byli nękani groźbami. - Otrzymałem prawie 400 SMS-ów z groźbami, że ktoś spali moje gospodarstwo lub podłoży bombę. Wiadomości podobnej treści, tyle że podpisane moim imieniem i nazwiskiem, dostali też inni ludzie: znana lekarka, kilku przedsiębiorców. Miałem przez to spore kłopoty.
Okazało się, że autorem gróźb był właśnie Janusz K., swojego czasu bezskutecznie starający się o rękę córki rolnika. Za SMS-owe nękanie Jana J. odpowiada przed bialskim Sądem Grodzkim. Proces trwa. Ale to już kolejny jego konflikt z prawem. Pod koniec grudnia 2005 roku dostał wyrok 18 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata za to, że wielokrotnie groził m.in. Janowi J. i jego córce pozbawieniem życia. Teraz, za podpalenia, szykuje mu się trzeci proces.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!