środa, 7 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Uczcili tych, którzy tragicznie zginęli


Sporo nagród czekało na prawdziwych traperów. W Wisznicach bardzo im się spodobało i przyjadą na pod
Sporo nagród czekało na prawdziwych traperów. W Wisznicach bardzo im się spodobało i przyjadą na pod

Uczniowie, pedagodzy i mieszkańcy postanowili uczcić pamięć trójki nauczycieli z wisznickich szkół, którzy latem na Węgrzech zginęli w katastrofie autokaru wiozącego pielgrzymów do Medjugore.

Dlaczego dla uczenia pamięci małżeństwa Miąskiewiczów wybrano marsze na orientację?
Ponieważ jako nauczyciele geografii przygotowywali młodzież do turystycznych wypraw i jeździli z nią po całej Polsce na krajoznawcze zawody. Odnosili sukcesy.
- Dorota najpierw była moją uczennicą, sumienną i odpowiedzialną, a potem koleżanką z pracy. Zaraziła pasją turystyczną młodzież i starszych. Wspólnie brali udział w licznych zawodach. Pozostawiła po sobie ogromną pustkę. Z jej mężem przyjaźniliśmy się też poza szkołą. Był tytanem pracy. Wszystko dopracowywał w najdrobniejszych szczegółach. Oboje byli takimi ludźmi, którym można powierzyć każde zadanie - podkreśla Zygmunt Babkiewicz, dyrektor wisznickiego liceum.
- Chcemy im w ten sposób podziękować i kontynuować ich dzieło. Zamierzamy też uczcić pamięć Jana Prudaczuka, fizyka i informatyka, który zginął razem z nimi nad Balatonem. Był wybitnym pedagogiem. Jego uczeń brał udział w unijnej olimpiadzie informatycznej i doszedł do finału w Brukseli - dodaje dyrektor Babkiewicz.
- Uczę między innymi geografii w gimnazjum. Andrzej Miąskiewicz był moim kolegą z pracy. Nie mogę się pogodzić z tym, że go nie ma. Najtrudniejszym momentem tych dwudniowych uroczystości był pokaz slajdów przygotowany przez nauczycieli. Oglądając przeźrocza z rajdów po Europie, jakie organizowali Andrzej i Dorota, trudno nam było ukryć wzruszenie. Przekonaliśmy się, jak wiele w swoim życiu zddziałali - podkreśla Dorota Radkiewicz.
Wraz z Dorotą Dokudowicz, nauczycielką geografii w liceum przez wiele miesięcy przygotowały imprezę. Najtrudniejsze było zachęcenie sponsorów. Udało się, a oprócz marszów odbyły się dodatkowe konkursy. Dotyczyły przepisów ruchu drogowego, wiedzy o Wisznicach, udzielania pierwszej pomocy. Był też konkurs niespodzianka.
Wszyscy uczestnicy byli uradowani przeżytą przygodą, prestiżowymi pucharami i nagrodami, a pozostali dyplomami i upominkami. •

Dawid Chilczuk uczeń 1 klasy LO w Wisznicach, pierwsze miejsca w swojej grupie w konkursie wiedzy o przepisach ruchu drogowego i w marszu na orientację

- Udział poprzedziłem tygodniowymi, solidnymi przygotowaniami. Najtrudniejsze były krzyżówki, tzn. który pojazd ma pierwszeństwo. W marszach po lesie było naprawdę ciężko. Poruszaliśmy się po terenie z mapą. Trzeba było odnaleźć porozmieszczane punkty. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO