piątek, 20 października 2017 r.

Biała Podlaska

W Radzyniu Podlaskim cuchnie anonimowo

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 maja 2009, 21:03

W nocy z poniedziałku na wtorek mieszkańcy miasta poczuli nieprzyjemny zapach. Nadal nie udało się wyjaśnić, kto i czym tak zanieczyszcza powietrze.

- Już kilka dni temu wędkarze mówili mi, że zatrute ryby płyną naszą rzeczką koło dwóch oczyszczalni ścieków. Jedna z nich jest komunalna, a druga należy do Spółdzielni Mleczarskiej "Spomlek”. Wędkarze zgłaszali to, ale ich zbagatelizowano - mówi Maria Zając, która mieszka pod Radzyniem Podlaskim.

Pani Maria wspomina, że już przed rokiem pracownicy z Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska mówili jej, że żadna z tych oczyszczalni nie spełnia norm.
Lek. med. Dariusz Hankiewicz, dyrektor radzyńskiego szpitala, potwierdza, że w poniedziałek przed północą był tak przykry odór w mieście, że rozdzwoniły się telefony. - Źle się czuli nasi pacjenci, gdyż nie można było nawet otworzyć okien - zauważa lekarz.

Powstała nawet obawa, że mogło dojść do wycieku amoniaku z zakładu znajdującego się niedaleko szpitala. Powiadomiony został w trybie alarmowym Wojewódzki Zarząd Zarządzania Kryzysowego. Na szczęście, to nie był amoniak.
- Smród był przepotężny. Dzwonili do mnie ludzie ze szpitala. Pytałem prezesa "Spomleku” i dyrektora Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych, czy to ich oczyszczalnie są przyczyną tego odoru.

Każdy z nich zaprzeczył. Ale o dziwo, godzinę później przestało śmierdzieć - mówi Mirosław Starzyński, powiatowy inspektor sanitarny w Radzyniu Podlaskim.
Wczoraj dwie ekipy kontrolne z sanepidu i ochrony środowiska wyjaśniały, jaka była przyczyna uciążliwego zapachu. Po kilku godzinach sprawdzania obu oczyszczalni ścieków kontrolerzy przyznali, że nie znaleźli winnego.

- Nie znaleźliśmy niczego, co mogło być przyczyną takiej paniki. Trochę przy wirówkach oczyszczalni "Spomleku” śmierdzi osad, ale nie jest to jakiś powód do alarmu - Edward Dec, kierownik bialskiej delegatury Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska, informuje, że kontrolerzy nie stwierdzili żadnych awarii.

Dodaje, że w przypadku powtarzania się tego odoru, będzie większy problem. Sanepid zapowiada czujność.

Edward Bajko, prezes "Spomleku”, zaprzecza, aby cokolwiek złego stało się w jego mleczarni. - Nie było żadnej awarii w naszym zakładzie i w naszej oczyszczalni. Przykry odór leciał od sąsiadów. W nocy to sprawdzałem. Ale nie było żadnego zagrożenia - zaznacza.

Tymczasem Mirosław Kułak, prezes PUK, stanowczo oświadcza, że fatalny zapach nie pochodził z miejskiej oczyszczalni. - Żadnego kataklizmu nie było. W naszej oczyszczalni nie zdarzyła się awaria - podkreśla Kułak.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!