piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Wigilia bez karpia? Wirus KHV rozprzestrzenia się

Dodano: 11 września 2011, 20:50

Wirus jest całkowicie niegroźny dla ludzi, ale zabójczy dla karpi. Na chorobę nie ma lekarstwa. – St
Wirus jest całkowicie niegroźny dla ludzi, ale zabójczy dla karpi. Na chorobę nie ma lekarstwa. – St

Wirus dziesiątkujący karpie w okolicach Sosnowicy rozprzestrzenia się. Śnięcia ryb zanotowano już w stawach hodowlanych w sąsiednim powiecie. Straty liczone są w milionach złotych, ale rybacy nie mogą liczyć na odszkodowania.

Jak napisaliśmy w piątek, wirus KHV zaatakował jedną z największych hodowli karpi w Polsce – w Sosnowicy koło Parczewa. Gospodarstwo Rybackie "Polesie” stanęło przed widmem bankructwa. – Zebraliśmy 120 ton śniętych ryb. To ponad 90 proc. tego, co mamy – mówi Andrzej Armaciński, szef gospodarstwa. – Utylizacja kosztowała ok. 30 tys. zł, a wszystkie straty, to co najmniej 4 mln zł.

Wirus przenoszony jest m.in. przez ptaki. Specjaliści z Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach ostrzegają, że zagrożone są hodowle w promieniu 20–50 km od ogniska choroby.

– Notujemy już pierwsze śnięcia ryb – mówi Paweł Wielgosz z gospodarstwa rybackiego "Jedlanka” w gm. Uścimów. – Nie mam jeszcze wyników badań laboratoryjnych, ale jestem niemal pewien, że to KHV.
"Jedlanka” może stracić ok. 60 ton ryb. – Nie jesteśmy w stanie obronić się przed wirusem. Jednocześnie nie możemy liczyć na odszkodowania, ani na pieniądze na odtworzenie produkcji. Stawów z karpiami nie można ubezpieczyć od chorób – mówi Wielgosz.

Wirus KHV znajduje się na liście chorób, które trzeba zwalczać obowiązkowo. Oznacza to, że powiatowy lekarz weterynarii musi nakazać utylizację ryb. Według specjalistów, powinien również przyznać odszkodowanie. Ale urzędnicy są innego zdania.

– W przypadku KHV nie mówimy o nakazie zabicia ryb, a utylizacji śniętych sztuk. Prawo nakazuje wypłatę tylko w razie obowiązkowego uboju. Skoro w przypadku karpi nie miało to miejsca, odszkodowania wypłacić nie można. – tłumaczy Krzysztof Jażdżewski, zastępca głównego lekarza weterynarii.

Przepisy nie nakazują wypłaty, ale też jej nie zabraniają. Ale dla hodowcy nie ma znaczenia, czy zabije zwierzęta, czy poczeka aż padną. Skutek jest identyczny.

Na pieniądze od państwa mogą liczyć hodowcy bydła i świń, a nawet strusi.

– Jednak w przypadku ryb nie mamy żadnej pewności, czy choroba nie wróci – dodaje Jażdżewski. – Wydalibyśmy miliony publicznych pieniędzy, bez długofalowych skutków. Trzeba raz jeszcze przemyśleć sposób na zwalczanie tej choroby.

Z tym może być kłopot, bo według szacunków GIW, aby całkowicie oczyścić krajowe stawy z KHV, należy wybić połowę polskich karpi. Większość z nich jest tylko nosicielami wirusa, który może zaatakować w różnych stadiach rozwoju. Poszkodowani hodowcy mogą domagać się odszkodowań przed sądem.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!