sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Wiklinowe żniwa na Podlasiu

Autor: Beata Malczuk

Jesienna deszczowa aura nie przeszkadza żniwiarzom. Mariusz Melańczuk, z prawej, nadzoruje nabierani
Jesienna deszczowa aura nie przeszkadza żniwiarzom. Mariusz Melańczuk, z prawej, nadzoruje nabierani

Co to są zrzezy, na czym polega korowanie i moczarkowanie - wiedzą tylko wtajemniczeni w arkana uprawy tej szlachetnej rośliny. Wiklina, bo o niej mowa, może wegetować praktycznie w każdym, byle nie ekstremalnym, klimacie. Ale pielęgnacja i obróbka zielonolistnych pędów to prawdziwa sztuka.

- Ktoś, kto tylko ogląda plantację, nie przypuszcza, ile czasu i wysiłku wymaga jej utrzymanie. Smak tego znamy tylko my, plantatorzy i nasi pracownicy - mówi z dumą Tadeusz Konaszuk z Białej Podlaskiej, właściciel 30-hektarowego wiklinowego pola, które podziwialiśmy kilka dni temu.
Najwięksi wrogowie rośliny działają podstępnie i znienacka. Grzyb może zniszczyć całą uprawę, jeżeli w porę się go nie dostrzeże i nie wytępi. Grad to istna plaga. Potrafi wykosić giętkie, zielone witki w ciągu kilku minut. Inne zjawiska atmosferyczne nie mają na nie tak negatywnego wpływu. Niewielki mróz jest nawet w końcowym etapie wegetacji pożądany. Żniwa rozpoczynają się na przełomie października i listopada, właśnie po pierwszych przymrozkach. Trwają zwykle do początków marca. Pierwszy odkos obserwował reporter Dziennika.

- Jak jest śnieg, wieje i człowiek zastyga z zimna, to ciężko się na polu pracuje. Marzną ręce, ale przy maszynie trzeba pomagać - mówi Leszek Biernacki zasiadający za kierownicą traktora, który ciągnie za sobą sprzęt o znajomym wyglądzie. - To prototyp, sam go stworzyłem. Kiedy zaczynałem uprawę przed laty, nie było odpowiednich urządzeń. Przekonstruowałem więc poczciwą snopowiązałkę do koszenia zboża. Bez niej byłoby ciężko - tłumaczy plantator.

Narzeka, że produkcja surowca coraz mniej się opłaca. Koniunktura na wyroby wikliniarskie nie ta sama, co przed kilku laty.
- Z tego powodu spada zainteresowanie uprawą wikliny. Być może w przyszłości wprowadzona zostanie inna odmiana, z której zaczyna się już produkować w świecie m.in. ekrany i paliwo ekologiczne. Jeżeli to będzie się opłacić, to warto spróbować - optymistycznie stwierdza mimo wszystko T. Konaszuk.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!