sobota, 3 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Wiklinowe żniwa na Podlasiu


Jesienna deszczowa aura nie przeszkadza żniwiarzom. Mariusz Melańczuk, z prawej, nadzoruje nabierani
Jesienna deszczowa aura nie przeszkadza żniwiarzom. Mariusz Melańczuk, z prawej, nadzoruje nabierani

Co to są zrzezy, na czym polega korowanie i moczarkowanie - wiedzą tylko wtajemniczeni w arkana uprawy tej szlachetnej rośliny. Wiklina, bo o niej mowa, może wegetować praktycznie w każdym, byle nie ekstremalnym, klimacie. Ale pielęgnacja i obróbka zielonolistnych pędów to prawdziwa sztuka.

- Ktoś, kto tylko ogląda plantację, nie przypuszcza, ile czasu i wysiłku wymaga jej utrzymanie. Smak tego znamy tylko my, plantatorzy i nasi pracownicy - mówi z dumą Tadeusz Konaszuk z Białej Podlaskiej, właściciel 30-hektarowego wiklinowego pola, które podziwialiśmy kilka dni temu.
Najwięksi wrogowie rośliny działają podstępnie i znienacka. Grzyb może zniszczyć całą uprawę, jeżeli w porę się go nie dostrzeże i nie wytępi. Grad to istna plaga. Potrafi wykosić giętkie, zielone witki w ciągu kilku minut. Inne zjawiska atmosferyczne nie mają na nie tak negatywnego wpływu. Niewielki mróz jest nawet w końcowym etapie wegetacji pożądany. Żniwa rozpoczynają się na przełomie października i listopada, właśnie po pierwszych przymrozkach. Trwają zwykle do początków marca. Pierwszy odkos obserwował reporter Dziennika.

- Jak jest śnieg, wieje i człowiek zastyga z zimna, to ciężko się na polu pracuje. Marzną ręce, ale przy maszynie trzeba pomagać - mówi Leszek Biernacki zasiadający za kierownicą traktora, który ciągnie za sobą sprzęt o znajomym wyglądzie. - To prototyp, sam go stworzyłem. Kiedy zaczynałem uprawę przed laty, nie było odpowiednich urządzeń. Przekonstruowałem więc poczciwą snopowiązałkę do koszenia zboża. Bez niej byłoby ciężko - tłumaczy plantator.

Narzeka, że produkcja surowca coraz mniej się opłaca. Koniunktura na wyroby wikliniarskie nie ta sama, co przed kilku laty.
- Z tego powodu spada zainteresowanie uprawą wikliny. Być może w przyszłości wprowadzona zostanie inna odmiana, z której zaczyna się już produkować w świecie m.in. ekrany i paliwo ekologiczne. Jeżeli to będzie się opłacić, to warto spróbować - optymistycznie stwierdza mimo wszystko T. Konaszuk.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO