wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Wjazd jak skocznia narciarska

Dodano: 17 czerwca 2003, 15:08

- Jesteśmy niewolnikami we własnym domu. Wbili nas w ziemię. Tak stromy wjazd na posesję to koszmar - mówi Grzegorz Dzięgielewski, mieszkaniec ulicy 1 Maja w Parczewie.

Droga wojewódzka przebiegająca obok domu jego ojca jest właśnie remontowana. Co do efektu tych prac Dzięgielewscy mają zastrzeżenia.
Nawierzchnia jezdni będzie podwyższona o 20-30 centymetrów, co ich zdaniem, jeszcze pogorszy i tak złą sytuację. Już teraz mają stromy wjazd na podwórko.
- Podczas wyjeżdżania druga osoba musi wychodzić na drogę i patrzeć, czy nic nie jedzie, co przy dużym ruchu, jest mało realne, lub wręcz zatrzymywać pojazdy- opowiada G. Dzięgielewski.
- Nie mówiąc o tym, że spodem zaczepia się o podłoże. Kto zatwierdził ten poroniony projekt? Moim zdaniem nie ma potrzeby tak wysokiego podnoszenia jezdni i chodników - uważa jego ojciec, Tadeusz Dzięgielewski.
Dodaje, że już trzy lata temu zgłaszał zastrzeżenia do projektu, ale nic to nie dało. - Niech się teraz nie tłumaczą, że jest za późno. Nawet podczas robót interweniowaliśmy u inspektora nadzoru, widząc też inne nieprawidłowości. Nie słuchał i niegrzecznie się odnosił - opowiada dalej.
Zarząd Dróg Wojewódzkich w Lublinie odpowiada za inwestycję i tam zwróciliśmy się po wyjaśnienia. Usłyszeliśmy, że protest Dzięgielewskich raczej nie nadaje się do pozytywnego rozpatrzenia. Ale oni nie mają zamiaru ustąpić, mimo że, jak twierdzą urzędnicy, inni mieszkańcy tej ulicy zgodzili się na taki efekt prac. - Wstrzymaliśmy roboty w obrębie posesji Dzięgielewskich, całej modernizacji nie możemy zahamować, bo gonią nas terminy. Protestujący nie zgadzają się na naszą propozycję i teraz naprawdę nie wiemy, co dalej - wyjaśnia Grzegorz Dobosz, zastępca dyrektora ds. utrzymania dróg w WZD.
Istotnie, rodzina nie zgadza się na cofnięcie bramy w głąb posesji o 2 metry, bo jej zdaniem, to nie spowoduje, że wjazd stanie się łagodniejszy. Tylko obniżenie drogi i chodnika może coś zmienić, a to z kolei, jest zdaniem inwestora, mało realne ze względu na koszty.
- A co z naszymi wydatkami? Podwyższyliśmy w domu podłogi, całe podwórko podnosiliśmy, żeby "wyjść z ziemi”. Cały nasz dorobek ma iść na marne - pytają Dzięgielewscy.
Do tematu powrócimy w najbliższym czasie. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO