poniedziałek, 23 października 2017 r.

Biała Podlaska

Wywieziemy do granic wsi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 lipca 2002, 15:06

Mieszkańcy Jedlanki poprosili nas o interwencję w sprawie kierowniczki ośrodka zdrowia.Grożą, że nie wpuszcza jej do placówki lub wywiozą na taczce do granic wsi, jeśli znówi pojawi się w swoim starym miejscu pracy.

Pacjenci zarzucają lekarce, że nie mieszka na miejscu, nie udziela informacji o ich dolegliwościach, drwi z nich. W piśmie do dyrektora łukowskiego SPZOZ Jerzego Kamińskiego, pod którym podpisało się dwieście osób, znalazł się też zarzut łapówkarstwa, nieprzestrzegania (skracania) godzin przyjmowania pacjentów i kierowania ich z ośrodka na badania EKG i USG do własnego, prywatnego gabinetu lekarskiego.
-Zawiązaliśmy komitet protestacyjny i napisaliśmy skargę. Za jakiś czas, było to w niedzielę wielkanocną podczas śniadania, lekarka zadzwoniła przedstawiła się, poinformowała mnie, że przeze mnie straciła pracę i życzyła mi, aby wszystkie moje dzieci umarły, potem by zmarła żona i żeby stanęło w gardle jajko i jasny piorun mnie trafił - mówi Marek Sidor.
- Kiedy chciałam dostać zaświadczenie potrzebne do zasiłku, wymusiła ode mnie łapówkę w wysokości stu pięćdziesięciu złotych. Kiedy proponowałam mniej ona powiedziała, że tyle to bierze fryzjer. Zmusiła mnie do tego, że w końcu zapłaciłam - mówi Danuta J. z komitetu protestacyjnego.
Inna kobieta opowiada historię wypadku swojej córki. - Samochód, którym jechała córka dachowało a ona, zamiast ograniczyć sie do udzielenia pomocy zadrwiła z nas mówiąc "dobrze, że nie narobiła w gacie” -wspomina matka, która zeznawała również w sądzie przeciw pani doktor.
Wszyscy we wsi są zgodni co do jednego. - Jeśli wróci, wywieziemy ją lub powiesimy na suchej gałęzi - krzyczy rozjuszony tłum mieszkńców.
- Po raz pierwszy zetknąłem się z taką sytuacją i zarzutami na taką skalę. Musiałem zareagować przenosząc tę panią w inne miejsce. Najpierw się zgodziła, zadowolenie minęło, gdy okazało się, że w poradni już nie będąc kierownikiem nie będzie pobierać dodatku. Podała nas do sądu pracy o przywrócenie do Jedlanki, jednak sąd uznał, że nie powinna tam wracać, nam zasądził wypłacenie jej jednorazowej rekompensaty. Ona zapowiedziała odwołanie - mówi dyrektor Jerzy Kamiński.
Kiedy skontaktowaliśmy się z panią doktor, odmówiła komentarza.
Mieszkańcy Jedlanki, gdy dowiedzieli się, że lekarka zapowiedziała odwołanie i chęć powrotu do ośrodka zwrócili się o pomoc do wójta Stoczka Marka Czuba.
- Niewiele mogę pomóc, bo ośrodek nie podlega gminie, tylko SPZOZ w Łukowie. Jeszcze gdy nie podlegał, w latach dziewięćdziesiątych docierały do gminy sygnały o złym funkcjonowaniu tego ośrodka, wtedy nie byłem tu wójtem. Teraz sam nie mogę zrobić zbyt wiele, ale jestem przekonany, że to pacjenci mają prawo wybierać lekarza, który będzie u nich pracować - mówi przewodniczący zarządu gminy Stoczka Łukowskiego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!