niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Wywieziemy do granic wsi

Dodano: 9 lipca 2002, 15:06

Mieszkańcy Jedlanki poprosili nas o interwencję w sprawie kierowniczki ośrodka zdrowia.Grożą, że nie wpuszcza jej do placówki lub wywiozą na taczce do granic wsi, jeśli znówi pojawi się w swoim starym miejscu pracy.

Pacjenci zarzucają lekarce, że nie mieszka na miejscu, nie udziela informacji o ich dolegliwościach, drwi z nich. W piśmie do dyrektora łukowskiego SPZOZ Jerzego Kamińskiego, pod którym podpisało się dwieście osób, znalazł się też zarzut łapówkarstwa, nieprzestrzegania (skracania) godzin przyjmowania pacjentów i kierowania ich z ośrodka na badania EKG i USG do własnego, prywatnego gabinetu lekarskiego.
-Zawiązaliśmy komitet protestacyjny i napisaliśmy skargę. Za jakiś czas, było to w niedzielę wielkanocną podczas śniadania, lekarka zadzwoniła przedstawiła się, poinformowała mnie, że przeze mnie straciła pracę i życzyła mi, aby wszystkie moje dzieci umarły, potem by zmarła żona i żeby stanęło w gardle jajko i jasny piorun mnie trafił - mówi Marek Sidor.
- Kiedy chciałam dostać zaświadczenie potrzebne do zasiłku, wymusiła ode mnie łapówkę w wysokości stu pięćdziesięciu złotych. Kiedy proponowałam mniej ona powiedziała, że tyle to bierze fryzjer. Zmusiła mnie do tego, że w końcu zapłaciłam - mówi Danuta J. z komitetu protestacyjnego.
Inna kobieta opowiada historię wypadku swojej córki. - Samochód, którym jechała córka dachowało a ona, zamiast ograniczyć sie do udzielenia pomocy zadrwiła z nas mówiąc "dobrze, że nie narobiła w gacie” -wspomina matka, która zeznawała również w sądzie przeciw pani doktor.
Wszyscy we wsi są zgodni co do jednego. - Jeśli wróci, wywieziemy ją lub powiesimy na suchej gałęzi - krzyczy rozjuszony tłum mieszkńców.
- Po raz pierwszy zetknąłem się z taką sytuacją i zarzutami na taką skalę. Musiałem zareagować przenosząc tę panią w inne miejsce. Najpierw się zgodziła, zadowolenie minęło, gdy okazało się, że w poradni już nie będąc kierownikiem nie będzie pobierać dodatku. Podała nas do sądu pracy o przywrócenie do Jedlanki, jednak sąd uznał, że nie powinna tam wracać, nam zasądził wypłacenie jej jednorazowej rekompensaty. Ona zapowiedziała odwołanie - mówi dyrektor Jerzy Kamiński.
Kiedy skontaktowaliśmy się z panią doktor, odmówiła komentarza.
Mieszkańcy Jedlanki, gdy dowiedzieli się, że lekarka zapowiedziała odwołanie i chęć powrotu do ośrodka zwrócili się o pomoc do wójta Stoczka Marka Czuba.
- Niewiele mogę pomóc, bo ośrodek nie podlega gminie, tylko SPZOZ w Łukowie. Jeszcze gdy nie podlegał, w latach dziewięćdziesiątych docierały do gminy sygnały o złym funkcjonowaniu tego ośrodka, wtedy nie byłem tu wójtem. Teraz sam nie mogę zrobić zbyt wiele, ale jestem przekonany, że to pacjenci mają prawo wybierać lekarza, który będzie u nich pracować - mówi przewodniczący zarządu gminy Stoczka Łukowskiego.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO