niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Z pieniążkiem w brzuchu

Dodano: 31 lipca 2006, 19:23

Podczas zabawy w domu czteroletni Grześ połknął 50 groszy. Przerażona matka dziecka domagała się od lekarzy przeprowadzenia dodatkowych badań. Ale wszędzie ją odsyłano. Poprosiła Dziennik o interwencję.

- Miałam już problemy z nieprawidłowym diagnozowaniem synka i dlatego bardzo podejrzliwie podchodzę do lekarzy. Kiedy Grześ połknął monetę, zadzwoniłam po pogotowie. Nie chcieli jednak przyjechać. Tłumaczyli, że to nie jest nagły przypadek - opowiada Barbara Szymańska.
Matka udała się więc do szpitala. Na Oddziale Ratunkowym wykonano prześwietlenie i potwierdzono, że moneta znajduje się w brzuchu dziecka. Polecono kobiecie sprawdzać, czy dziecko nie wydali pieniążka i po kilku dniach stawić się u lekarza.
- Mijały dni, a nadal Grześ zaczął skarżyć się na ból w brzuszku. Wczoraj poszłam do pediatry. Lekarka kazała mi jechać do szpitala na badanie kontrolne. Dodała, iż nie jest konieczne skierowanie. Ale w szpitalu nie chcieli synka zbadać. Pokłóciłam się z personelem w izbie przyjęć. Od jednej osoby usłyszałam, że powinnam się sama leczyć - mówi oburzona matka.
Danuta Wojewoda, oddziałowa Szpitalnego Oddziału Ratunkowego wyjaśnia nam, że doszło do nieporozumienia. Lekarze w szpitalu nie mogli tym przyjąć matki z dzieckiem, gdyż nie miała ona skierowania z podstawowej opieki zdrowotnej.
- Nasz oddział służy do ratowania życia w nagłych przypadkach. Lekarz rodzinny, jeśli uważał, że jest taka potrzeba, powinien sam skierować małego pacjenta na badanie rentgenowskie. Lekarze w podstawowej opiece zaniedbują wystawiania zleceń. A to doprowadza do takich konfliktów - tłumaczy oddziałowa.
Pediatra Zofia Mroczkowska z Terespola przyznaje, że posłała matkę do szpitala bez skierowania. - Istotnie, poradziłam, aby poszła ponownie na izbę przyjęć. To tam miała wcześniej wykonane zdjęcie rentgenowskie - tłumaczy lekarka.
Sprawą zainteresowaliśmy Teresę Szpilewicz, dyrektora bialskiej Delegatury Narodowego Funduszu Zdrowia. - Zapytamy szefa terespolskiego POZ, dlaczego tak załatwiono matkę. Wskutek takich zaniedbań dochodzi do wielu konfliktów z pacjentami. Lekarze rodzinni z podstawowej opieki zdrowotnej niejednokrotnie nie umieją lub nie chcą rzetelnie poinformować pacjenta. Oszczędzają. A później cień pada na fundusz i lekarzy - dodaje Szpilewicz.
Marek Pietrzela
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!