wtorek, 20 lutego 2018 r.

Biała Podlaska

Z pieniążkiem w brzuchu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 lipca 2006, 19:23

Podczas zabawy w domu czteroletni Grześ połknął 50 groszy. Przerażona matka dziecka domagała się od lekarzy przeprowadzenia dodatkowych badań. Ale wszędzie ją odsyłano. Poprosiła Dziennik o interwencję.

- Miałam już problemy z nieprawidłowym diagnozowaniem synka i dlatego bardzo podejrzliwie podchodzę do lekarzy. Kiedy Grześ połknął monetę, zadzwoniłam po pogotowie. Nie chcieli jednak przyjechać. Tłumaczyli, że to nie jest nagły przypadek - opowiada Barbara Szymańska.
Matka udała się więc do szpitala. Na Oddziale Ratunkowym wykonano prześwietlenie i potwierdzono, że moneta znajduje się w brzuchu dziecka. Polecono kobiecie sprawdzać, czy dziecko nie wydali pieniążka i po kilku dniach stawić się u lekarza.
- Mijały dni, a nadal Grześ zaczął skarżyć się na ból w brzuszku. Wczoraj poszłam do pediatry. Lekarka kazała mi jechać do szpitala na badanie kontrolne. Dodała, iż nie jest konieczne skierowanie. Ale w szpitalu nie chcieli synka zbadać. Pokłóciłam się z personelem w izbie przyjęć. Od jednej osoby usłyszałam, że powinnam się sama leczyć - mówi oburzona matka.
Danuta Wojewoda, oddziałowa Szpitalnego Oddziału Ratunkowego wyjaśnia nam, że doszło do nieporozumienia. Lekarze w szpitalu nie mogli tym przyjąć matki z dzieckiem, gdyż nie miała ona skierowania z podstawowej opieki zdrowotnej.
- Nasz oddział służy do ratowania życia w nagłych przypadkach. Lekarz rodzinny, jeśli uważał, że jest taka potrzeba, powinien sam skierować małego pacjenta na badanie rentgenowskie. Lekarze w podstawowej opiece zaniedbują wystawiania zleceń. A to doprowadza do takich konfliktów - tłumaczy oddziałowa.
Pediatra Zofia Mroczkowska z Terespola przyznaje, że posłała matkę do szpitala bez skierowania. - Istotnie, poradziłam, aby poszła ponownie na izbę przyjęć. To tam miała wcześniej wykonane zdjęcie rentgenowskie - tłumaczy lekarka.
Sprawą zainteresowaliśmy Teresę Szpilewicz, dyrektora bialskiej Delegatury Narodowego Funduszu Zdrowia. - Zapytamy szefa terespolskiego POZ, dlaczego tak załatwiono matkę. Wskutek takich zaniedbań dochodzi do wielu konfliktów z pacjentami. Lekarze rodzinni z podstawowej opieki zdrowotnej niejednokrotnie nie umieją lub nie chcą rzetelnie poinformować pacjenta. Oszczędzają. A później cień pada na fundusz i lekarzy - dodaje Szpilewicz.
Marek Pietrzela
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

komentarze (0)0
polubienia (0)0
19-02-2018

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!