poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Zamiast fachowców, przyszli partacze

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 sierpnia 2005, 21:57

Krzywe ściany i drzwi, które nie chcą się otwierać. Tak po remoncie wygląda dom Marii i Jana Pilipiuków z Żeszczynki w gminie Sosnówka. Firma, która wykonywała remont twierdzi, że są to tylko drobne usterki.

– Wybraliśmy firmę, do której mieliśmy zaufanie – mówi Maria Pilipiuk. – Kilka razy kupowaliśmy od nich farby i inne materiały budowlane. Były tanie i dobre. Gdy dowiedzieliśmy się, że oferuje ona również usługi remontowe zdecydowaliśmy się od razu.
Pilipiukowie powiedzieli, czego sobie życzą, lecz nie podpisali żadnej umowy. – To był nasz błąd. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że powinniśmy to zrobić. Jedyny dokument jaki posiadamy, to tylko nasze oświadczenie, że pod koniec każdego tygodnia zapłacimy za materiały, które zostały wykorzystane podczas prac – dodaje kobieta.
Małżonkowie dali firmie 500 zł zaliczki. Zaraz potem rozpoczął się remont. Początkowo wszystko przebiegało po myśli gospodarzy. Koszmar zaczął się, kiedy ekipa wstawiła ścianki działowe. Okazało się, że są nie tylko krzywe, ale mają też inne wymiary niż te zamówione przez Pilipiuków. To nie były jedyne usterki. Drzwi do pomieszczeń zostały krzywo osadzone, trzeba było użyć siły, aby je otworzyć. Na położenie glazury i terakoty nie wyrazili już zgody.
– Poskarżyliśmy się właścicielce firmy. Stwierdziła, że to są tylko drobne usterki. Niestety, nic z tym nie zrobiła – opowiada pani Maria.
Pilipiukowie w remont mieszkania, bez kosztów robocizny, zainwestowali ponad 3,5 tys. zł. Obliczyli, że za pracę robotników mieliby jeszcze zapłacić około 2 tys. zł. – Nie daliśmy tych pieniędzy, bo firma spartaczyła robotę – mówi Jan Pilipiuk.
Małżonkowie o pomoc poprosili powiatowego i miejskiego rzecznika praw konsumentów w Białej Podlaskiej. – Zapoznałam się z sytuacją. Rzeczywiście dom po remoncie wygląda koszmarnie – mówi Katarzyna Wawiórko. – Zwróciłam się do bialskiej firmy o naprawę usterek lub zwrot pieniędzy.
Właścicielka zakładu usługowo-handlowego, który podjął się remontu, twierdzi, że rzeczywiście, podczas prac remontowych wystąpiły uchybienia. – Zaproponowaliśmy Pilipiukom zwrot pieniędzy za wszystkie materiały oraz odszkodowanie w wysokości 1,5 tys. zł – mówi właścicielka firmy.
Tymczasem Pilipiukowie twierdzą, że firma nie zaproponowała im żadnego odszkodowania. Obecnie czekają na rzeczoznawcę, który wyceni wszystkie usterki. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!