poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Zerwane rozmowy przy ratowaniu bialskiego PKS

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 czerwca 2011, 16:37

Jacek Sobczak nie wytrzymał na spotkaniu z załogą. Wyszedł z zebrania. (Marek Pietrzela )
Jacek Sobczak nie wytrzymał na spotkaniu z załogą. Wyszedł z zebrania. (Marek Pietrzela )

Kłótnią zakończyło się czwartkowe spotkanie władz z załogą PKS SA w Białej Podlaskiej. Po okrzykach "Władza kłamie” i "Precz z Platformą” Jacek Sobczak, członek Zarządu Województwa Lubelskiego, demonstracyjnie opuścił salę.

Spotkanie pracowników bialskiego PKS z przedstawicielami województwa od początku przebiegało w gorącej atmosferze. Nic dziwnego, od kilku miesięcy ważą się losy firmy. Kierowcy PKS przyjechali na plac autobusami z włączonymi klaksonami, blokując samochód z delegacją z Lublina. Zapowiadali, że nie wypuszczą służbowej skody Jacka Sobczaka.

Katastrofalna sytuacja finansowa PKS-u pogarsza się z miesiąca na miesiąc. Prezes firmy złożył do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości przedsiębiorstwa. Parlamentarzyści wystąpili jednak w maju do zarządu województwa o ratowanie bialskiego PKS. Ponad 3200 osób podpisało się pod petycją w obronie tej firmy. Sejmik województwa zobowiązał zarząd do podjęcia próby ratowania PKS i dofinansowanie 2 mln zł działań naprawczych.

Kiedy 7 czerwca, podczas rozmów ostatniej szansy ze związkowcami i kierownictwem spółki, zarząd województwa zażądał zrzeczenia się układu zbiorowego oraz odejścia 50–70 osób, związki zawodowe nie zaakceptowały tych żądań. W czwartek pracownicy PKS nie szczędzili gorzkich słów byłemu marszałkowi, dopytując się o szczegóły propozycji władz wojewódzkich.

– To jakaś schizofrenia – mówił na spotkaniu Sobczak. – Ja wyrwałem z gardła 2 mln zł, a oni lecą w przepaść i nie chcą ratować firmy – wykrzykiwał w hali warsztatowej PKS.
Związkowcy próbowali negocjować warunki porozumienia, na co gość odpowiadał, że już za późno na dyskusję. Oburzeni kierowcy twierdzili, że jest to dyktatura i skazywanie ich na kilkusetzłotowe wynagrodzenie w okresie wakacji.

Poseł Adam Abramowicz (PiS) zaproponował, żeby zarząd wypłacił odchodzącym z pracy w PKS należności zgodnie z istniejącym układem zbiorowym. Przypominał zaniedbania władz wojewódzkich wobec bialskiej firmy. Ostrzegł, że skieruje sprawę do prokuratora. Za te słowa dostał oklaski.
Kiedy pracownicy zaczęli skandować obraźliwe okrzyki – Sobczak opuścił halę.

– To polityczna hucpa posła Abramowicza. Czekamy jeszcze na odpowiedź załogi PKS – rzucił już z samochodu.

Adam Abramowicz nie ukrywał zdumienia zachowaniem Sobczaka. –Wyjście z sali dyskwalifikuje go jako polityka – mówił. –  Ludzie spontanicznie krzyczeli "Precz z PO”. Nikt im tego nie narzucał – tłumaczył się poseł.

– Będzie likwidacja – jednoznacznie mówi rozgoryczony Jan Dawidowski, przewodniczący Związku Solidarność 80. Zapowiada skierowanie pisma do marszałka.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!