wtorek, 25 lipca 2017 r.

Biała Podlaska

Życie na kreskę

Dodano: 17 lipca 2003, 15:22

Coraz więcej ludzi balansuje na krawędzi biedy. Aby przetrwać kolejny dzień zadłużają się. W pobliskich sklepach biorą artykuły spożywcze na tak zwaną kreskę.

Marianna i Krzysztof Nowakowie mieszkają w niewielkiej wiosce, w gminie Komarówka Podlaska. Prowadzą pięciohektarowe gospodarstwo rolne. Dochód z hodowli trzody chlewnej, uprawy ziemi nie zaspokaja podstawowych potrzeb. Nie daje gwarancji utrzymania sześciorga dzieci.
Od pewnego czasu Nowakowie walczą z biedą oraz chorobą. Ich najmłodszy syn cierpi na bezdech, wymaga stałej opieki lekarskiej.
- Kiedy syn robi się siny, wybiegam na szosę i szukam pomocy. Często dopadają mnie myśli, iż następnym razem nie będę w stanie nic zrobić -mówi Marianna Nowak. Los sześciorga dzieci spoczywa głównie na jej barkach. To ona prowadzi dom, stara się znaleźć sposób na wyjście z biedy.
- Kilkakrotnie zwracałam się o jakieś wsparcie do pobliskich zakładów pracy, firm i osób prywatnych. Na mój list odpowiedział tylko jeden zakład - zwierza się 34-letnia kobieta.
Państwo Nowakowie utrzymują się z zasiłku z opieki społecznej oraz zasiłku rodzinnego i pielęgnacyjnego wypłacanego przez KRUS. Wszystkiego 600 złotych. To nie wystarcza na przeżycie całego miesiąca. Bardzo często w domu brakuje chleba. Pieniędzy nie ma również na ubrania, obuwie dla dzieci. - Część moich dzieci chodzi boso, gdyż nie stać mnie na zakup nowych butów - mówi pani Marianna. Kobieta dodaje, iż środkiem zaradczym na trudną sytuację materialną jest zaciąganie kredytu w miejscowym sklepie spożywczym.
Na tak zwaną kreskę żyje również dziewięcioosobowa rodzina Wiśniewskich z podbialskiej wsi. Pani Wiśniewska po śmierci męża, jedynego żywiciela rodziny musiała podjąć walkę o przetrwanie.
- Zostałam sama. Zaczęłam zastanawiać się nad przyszłością, nad tym czy potrafię zapewnić swym dzieciom normalne warunki do życia. Los moich pociech był dla mnie najważniejszy -mówi Danuta Wisniewska.
Kobieta wraz z dziećmi utrzymuje się z renty rodzinnej. Niewielka kwota nie zaspokaja potrzeb wielodzietnej rodziny.
- Muszę rezygnować z wielu rzeczy, z zakupu nowych ubrań, butów. Jednak dzieci muszą coś jeść. Często, zwłaszcza tym młodszym tłumaczę, że nie stać mnie na zakup słodyczy. Zresztą czasami nie mam za co kupić chleba - podkreśla z rezygnacją D. Wiśniewska.
Kobieta zaznacza, iż czasowym wyjściem z trudnej sytuacji jest branie w miejscowym sklepie artykułów spożywczych na kredyt. Z tego typu pomocy korzysta wiele rodzin. - Na zakup pieczywa, nabiału kredyt zaciąga mnóstwo osób. Gdybyśmy im odmówili, stracilibyśmy klientów - mówi jedna z ekspedientek. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!