niedziela, 25 czerwca 2017 r.

Biała Podlaska

Zyskają gminy bez stołówek

Dodano: 18 stycznia 2002, 21:02

Wczoraj upłynął termin przyjmowania wniosków o dofinansowanie od samorządów gminnych w ramach programu dożywiania dzieci w szkołach. Okazuje się, że w myśl nowych regulacji najbardziej zyskają w tym roku te gminy, które dotychczas nie prowadziły stołówek w szkołach.

Wystarczy, aby gmina pokryła 40 procent kosztów przygotowywania obiadów, a budżet państwa dopłaci pozostałe 60 procent. Samorządy inwestujące dotychczas pieniądze z budżetu na inne cele niż obiady, jak na przykład Trzebieszów, dzięki programowi chcą zakładać teraz nowe stołówki.
- W całej gminie mieliśmy tylko jedną stołówkę w szkole w Trzebieszowie, w trzech innych szkołach były tylko punkty żywienia, gdzie podawano dzieciom bułeczki i herbatę, a w pozostałych szkołach nie było niczego. Teraz tam, gdzie były punkty dożywiania, będziemy się starać otwierać stołówki korzystając z możliwości, jakie daje nam program - mówi Krzysztof Woliński, wójt Trzebieszowa.
Gmina Trzebieszów chce serwować dzieciom darmowe pierwsze danie, za drugie danie mieliby już płacić rodzice. - Negocjujemy z jedną z prywatnych firm kwestię drugiego dania. Jedzenie będziemy dowozić do szkół, by nie zatrudniać kucharek, program nie przewidział dotowania ich zarobków - tłumaczy wójt Woliński.

Nowe zasady nie spodobały się natomiast gminie Łuków, która za organizację żywienia dzieci w 1998 roku dostała specjalną nagrodę prezydenta RP. W podstawówkach i gimnazjach tej gminy uczy się 2319 dzieci, dziewięćdziesiąt procent z nich do tej pory miało zapewnione dożywianie. Gmina w dziewięciu stołówkach za własne pieniądze zatrudnia kucharki, tylko do dwóch szkół dowożono gotowe obiady. - Żywienie dzieci i oświata zawsze były naszym oczkiem w głowie. Latami rezygnowaliśmy z wielu inwestycji. Obecnie te gminy, które nie dbały o stołówki zyskają, a my stracimy, chociażby przez to, że nie otrzymamy środków na wyposażenie stołówek - mówi Kazimiera Goławska, wójt Łukowa.
Urzędników w Ministerstwie Pracy i Spraw Społecznych niewiele to interesuje. - To kto zyska, a kto straci nie jest naszą sprawą i program nie tego dotyczy - uważa Jolanta Łukasik z departamentu spraw społecznych tego resortu.
Dyrektor wydziału spraw społecznych w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim Krzysztof Michałkiewicz powiedział nam, że gminy które będą zakładać nowe stołówki, mogą liczyć tylko na refundację kosztów zakupu naczyń stołowych i kuchennych oraz drobnego sprzętu.
Wójtowie narzekają też na druki wniosków. - Kwestionariusz nie jest jasny, pozwala gminom, które za rządowe pieniądze dopiero będą otwierać stołówki wpisać większe koszty i zyskać refundację a my, którzy zatrudniamy kucharki od lat, możemy wpisać zaledwie połowę tej sumy - mówi wójt K. Goławska.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!