wtorek, 25 kwietnia 2017 r.

Chełm

Brutalne morderstwo w Borowicy. Podejrzany o zabójstwo dziś usłyszy zarzuty

Dodano: 14 grudnia 2010, 14:56

Jeszcze dziś przed oblicze prokuratora ma trafić 67-latek podejrzany o zabójstwo kompana od kieliszka. Mężczyzna powiedział policji, że nie pamięta nic z feralnego wieczora.

Zabójca i ofiara spotkali się przy kieliszku w poniedziałek wieczorem. Gospodarzem imprezy był 67-letni Feliks P., we wsi nazywany "Wędrowniczkiem”, jako że nigdzie długo nie zagrzewał miejsca. Pustostan, w którym ostatnio pomieszkiwał udostępnili mu jego krewni.

– Z zeznań mieszkańców Borowicy (gm. Łopiennik) wynika, że w poniedziałek widziano Feliksa P., jak kręcił się po wsi – mówi Marzena Skiba, rzecznik krasnostawskiej policji. – Już w czasie dnia był wstawiony.

Prawdopodobnie musiał go zauważyć także jego dobry znajomy, 60-letni Tadeusz P. Około godz. 19 odwiedził go z flaszką wina. W czasie wspólnej biesiady między mężczyznami musiało w końcu dojść do nieporozumienia, skoro gospodarz sięgnął po siekierę i co najmniej dwukrotnie zdzielił nią w głowę swojego gościa. Rany okazały się śmiertelne.

Na zwłoki natknął się jeden z sąsiadów Feliksa P. Przejeżdżając autem obok jego posesji zwrócił uwagę, że w mieszkaniu jest ciemno. Zaniepokojony postanowił sprawdzić, czy sąsiadowi nic się nie stało. Kiedy wszedł już na podwórko, przed drzwiami do domu zauważył leżące na ziemi ciało.

– Mężczyzna podejrzewał, że ten człowiek może już nie żyć – dodaje Skiba. – Nie będąc jednak tego pewnym chciał wezwać przede wszystkim pogotowie. Nie miał przy sobie telefonu. Poprosił o pomoc znajomego kierowcę, który także zatrzymał się przy posesji Feliksa P. Poza pogotowiem mężczyźni zaalarmowali także policję.

Policjanci na początku sprawdzili dom, przed którym znaleziono denata. Wewnątrz widoczne były ślady po alkoholowej libacji oraz plamy krwi. Zastali tam też gospodarza. W organizmie miał ponad dwa promile alkoholu. Pytany o to, co się wydarzyło utrzymywał uparcie, że niczego nie pamięta.

Zabójca został zatrzymany. Trzeźwieć przyszło mu w policyjnym areszcie. Musiał dojść do siebie, aby móc doprowadzić go do prokuratora, który ma mu postawić zarzut zabójstwa. 67-latkowi grozi teraz dożywocie.

Jak ustaliła policja Feliks P. "Wędrowniczek” i Tadeusz P. popijali ze sobą nie pierwszy raz. Szczególnie starszy z nich znany był z zamiłowania do alkoholu. Nie mając stałego źródła dochodu utrzymywał się z tego, co dostawał za doraźną pomoc w kolejnych gospodarstwach.
Czytaj więcej o:
as
Borowica
rydzio
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

as
as (19 grudnia 2010 o 01:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tak jak zwyle kazdy pisze co uslyszy bez wzgledu na pradwe,a mowili ze ciosow bylo wiecej wiec jak to tyle ciosow i nic nie pamietac i jeszcze cialo wyniesione na podworko gdy w organizmie 2 promile alkoholu . dziwne
Rozwiń
Borowica
Borowica (15 grudnia 2010 o 21:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
skąd ta ksywka??????? jak zwykle gazeta ubarwia całą sytuację... nie znają dobrze szczegółów i fantazjują... ehhhh
Rozwiń
rydzio
rydzio (15 grudnia 2010 o 11:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Porąbało go ?
Szkoda sąsiada, mógłby jeszcze popić.
Rozwiń
magda
magda (14 grudnia 2010 o 18:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jak ludzie mogą być tak brutalni:/
z tego co wiem to ciała nie można było go rozpoznać po twarzy bo tak była zmasakrowana:/
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24