środa, 13 grudnia 2017 r.

Chełm

Dowcip bombowy, ale kosztowny

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 sierpnia 2006, 20:56

Włodawscy policjanci miała nosa. Osoby, które podejrzewali o podłożenie atrapy bomby na parapecie domu 23-letniej Barbary S. z Szuminki, przyznały się do winy.

Są to 17-latki Katarzyna G. i Agnieszka K. W swoje plany wtajemniczyły również 20-letniego Kamila W. A on im pomógł, bo był zły, że dziewczyna odrzuciła jego zaloty.
– Miała być to zemsta na koleżance za to, że nie oddała im pożyczonej wcześniej odzieży – powiedział nam tuż po przesłuchaniu Agnieszki K., Roman Juszczyński, rzecznik prasowy włodawskiej policji.
Dziewczyny najpierw groziły Barbarze. „Bombę” podłożyły w nocy z czwartku na piątek. Żeby ją unieszkodliwić wezwano pirotechników z Lublina. Przyjechała też karetka, straż pożarna i pogotowie energetyczne. Ewakuowano okoliczną ludność.
– Gdy lubelscy pirotechnicy dotarli na miejsce okazało się, że w naszym szpitalu nie ma takiej grupy krwi, jaką ma saper, który miał rozminować bombę – opowiada Juszczyński. – A krew musi być, gdyby doszło do jego zranienia. Dlatego ściągaliśmy ją z Lublina.
Po kilku godzinach pakunek został zabrany i zdetonowany. Okazało się, że nie było tam żadnej bomby, a jedynie pocięta na kawałki kurtka. Głupi żart nastolatek spowodował akcję, której koszt szacuje się na kilka tysięcy zł. – Winni będą musieli za wszystko zapłacić – zapowiada rzecznik.
Jakie zarzuty zostaną przedstawione całej trójce, zadecyduje prokurator po zakończeniu przesłuchań. (szer)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!