piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Chełm

Jak jeden lokator oczerniał drugiego. "Robił wszystko, by przejąć moje mieszkanie"

Dodano: 16 sierpnia 2012, 16:20

W sądzie pozostali lokatorzy murem stanęli po stronie Roberta R. (Archiwum)
W sądzie pozostali lokatorzy murem stanęli po stronie Roberta R. (Archiwum)

Mało brakowało, aby na podstawie niesłusznych oskarżeń tylko jednego członka wspólnoty Robert R. stracił mieszkanie. W sądzie pozostali lokatorzy murem stanęli po jego stronie.

Kłopoty pana Roberta zaczęły się po tym, jak w styczniu 2007 r. zmarł jego ojciec.

– Po kilku miesiącach otrzymałem pismo z Przedsiębiorstwa Usług Mieszkaniowych z wezwaniem, abym dobrowolnie przekazał mieszkanie, w którym wraz z ojcem mieszkałem od 1981 r. – mówi pan Robert. – Na problemy natknąłem się też w momencie, kiedy chciałem lokal po ojcu przepisać na siebie. Od początku szef Wydziału Infrastruktury, z którym rozmawiałem, rzucał mi kłody pod nogi, aby tylko nie załatwić mojej sprawy.

Józef Kendzierawski, pełniący obowiązki dyrektora Wydziału Infrastruktury, najpierw miał tłumaczyć panu Robertowi, że na przepisanie na niego mieszkania muszą się zgodzić pozostali lokatorzy budynku przy ul. Sienkiewicza 13. Później uchylał się od wydania decyzji twierdząc, że pan Robert sprawia kłopoty pozostałym lokatorom, urządzając libacje i naruszając ciszę nocną. Utrzymywał, że taka jest opinia wszystkich mieszkańców. Tymczasem okazało się, że skargi na pana Roberta pisała jedna i ta sama osoba.

– Od początku podejrzewałem, że ten człowiek postawił sobie za cel przejęcie mojego mieszkania – mówi pan Robert. – Skarżył się na mnie nawet wtedy, kiedy przebywałem za granicą. Później tłumaczył się, że w moim mieszkaniu słyszał jakieś głosy.

Pan Robert odwołał się do lokatorów. Spośród 20 członków wspólnoty 16 podpisało się pod oświadczeniem, że stawiane mu zarzuty są bezpodstawne. Mimo wszystko miasto w listopadzie 2010 r. wypowiedziało panu Robertowi najem, a niespełna rok później złożyło w sądzie pozew o eksmisję. W pierwszej instancji z tarczą z sądu wyszedł pan Robert. Pozew o eksmisję został oddalony.

Pan Robert utrzymuje, że od początku miejscy urzędnicy nie przyjmowali do wiadomości żadnego z jego argumentów.

– Na skargi musimy reagować i tak było w przypadku pana Roberta G. – mówi Kendzierawski. – Wyroku sądu jeszcze nie znam. Jeśli jest przychylny dla Roberta G., to uszanujemy to i najprawdopodobniej nie będziemy się odwoływać. Myślę też, że nic już nie stoi na przeszkodzie, aby prawo do użytkowania lokalu przenieść na zainteresowanego.
Czytaj więcej o:
Gość
Gość
aa
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (21 sierpnia 2012 o 12:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ten kendzierawski w zmowie z tym skarżącym oszołomem kręcił lody żeby przejąć mieszkanie,wywalić tego krętacza z urzędu,
Rozwiń
Gość
Gość (19 sierpnia 2012 o 11:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Piszecie głupoty zamiast podać najważniejsze informacje. Wczoraj 66-latek strzelił sobie w łeb w gminie Siemień a na DW ani widu ani słychu o tym.....
http://www.e-wspolnota.com/Parczew/Wydarzenia/Pow__parczewski__Po_klotni_z_rodzina_probowal_sie_zastrzelic-4508/
Rozwiń
aa
aa (19 sierpnia 2012 o 11:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gdyby ten oczerniający nie miał poparcia jakiegoś kumotra z urzędu to sprawa przyjęła by inny obrót .To było celowe działąnie ,zmowa,aby zniszczyć człowieka.Angazowanie urzędu w plotki .Już wiemy czym zajmuje się wydział infrastruktury Ilu urzędników lub ich rodziana zyskało mieszkania .Myślę ,że dużo
Rozwiń
Roland
Roland (19 sierpnia 2012 o 10:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Prezydent Miasta powinien złosić, gdzie trzeba, tego korupcyjnego, aby nie było, że toleruje takie postępowanie swoich podwładnych.
Rozwiń
Korupcja i kumoterstwo
Korupcja i kumoterstwo (19 sierpnia 2012 o 08:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chamy z magistratu.
Nie mają na co wydawać publicznych pieniędzy, tylko na sądy. W opisanym przypadku, kierownik, który wytoczył sprawę o niesłuszną eksmisję powinien zapłacic z własnej kieszeni wszystkie koszty sądowe i strony pozwanej. Na drugi raz, by nie był takim służbistą. Przepisy są dla ludzi, a nie odwrotnie. Patrzcie ludzie, znalazł się wszystkowiedzący kierownik, za publiczne pieniądze. Ciekawe, czy tak ochoczo by szedł do sądu gdyby miał sam zapłacić za sprawę.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!