wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Chełm

Kurs z nożem na szyi

Dodano: 23 lutego 2005, 22:10

Krzyknąłem, że jak mam zginąć, to zginiemy razem i wcisnąłem gaz do dechy – opowiada Krzysztof L., taksówkarz z Chełma. Dzięki tej desperackiej decyzji najprawdopodobniej ocalił życie.
Do zdarzenia doszło we wtorek późnym wieczorem. 24-letni Mieczysław C. i siedem lat młodszy Daniel T. wsiedli do taksówki Krzysztofa L. Kazali się wieźć do Osowej (pow. włodawski). Tam odwiedzili siostrę starszego z nich. Zabawili kilka minut. Następny kurs był to Kosynia. Tam u krewnych przez 20 minut pili alkohol. Podchmieleni wrócili to taksówki. Zajęli miejsca obok i za kierowcą. Po przejechaniu niespełna kilometra siedzący z tyłu 17-latek przystawił taksówkarzowi nóż do szyi.
Kierowca nie stracił zimnej krwi. Krzyknął, że jak ma zginąć, to oni razem z nim. I wcisnął gaz. Uprzedził, że w razie wypadku jego uchroni poduszka powietrzna, a oni wylecą przez szyby jak z katapulty. – Gdy ten z tyłu zobaczył 140 na liczniku i zaczęło go bujać na zakrętach, to zabrał z mojej szyi scyzoryk – opowiada Krzysztof L.
Taksówkarz powiedział napastnikom, że jak go zostawią w spokoju, to nie zawiadomi policji. – A postawisz nam jeszcze piwo? – zapytał jeden z nich. Kierowca, by uśpić ich czujność, zgodził się. Ale przy wjeździe do Chełma ostro skręcił na stację paliw, wyskoczył z samochodu i zaczął wołać o pomoc. Jednak jej pracownicy na słowo „napad” odruchowo zamknęli się w budynku. Dopiero gdy zobaczyli uciekających z samochodu mężczyzn, zaalarmowali policję.
Obaj napastnicy zostali zatrzymani jeszcze tej samej nocy. Okazało się, że starszy z nich kilka dni wcześniej był już w rękach policji. Przed ścigającymi go za kradzież malucha funkcjonariuszami schował się w... szafie w jednym z domów w Sawinie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!