środa, 22 listopada 2017 r.

Chełm

Licz się ze słowami

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 czerwca 2005, 22:22

Chełmianie nie chcą słuchać przekleństw na ulicy. Tak wypowiedzieli się w policyjnej ankiecie. Dlatego funkcjonariusze patrolujący miasto bezwzględnie tropią amatorów podwórkowej łaciny.

– Nie można już spokojnie przejść ulicą, żeby nie usłyszeć słów na k... lub jeszcze gorszych – denerwuje się emeryt Marian Bednarski. – Wstyd powiedzieć, ale to przede wszystkim młodzież tak się wyraża. Nawet dziewczyny. Jestem za tym, żeby karać przykładnie za takie zachowanie. Jak nie zapłaci, to się nie nauczy.
Tego rodzaju opinie policja wzięła sobie do serca i konsekwentnie prowadzi wojnę z wulgaryzmami. Nie ma taryfy ulgowej. Wytłumaczeniem nie jest nawet to, że niecenzuralne słowo wypsnie się komuś w ferworze zabawy. Podczas Dni Chełma za używanie wulgaryzmów policjanci ukarali cztery osoby. Winowajcy będą musieli stanąć przed Sądem Grodzkim.
Od początku roku do sądu trafiło ponad 50 takich wniosków. W ubiegłym roku było ich pięć razy więcej. Czy to znaczy, że rzadziej przeklinamy w miejscach publicznych?
– Niekoniecznie. Mniejsza liczba wniosków wcale nie znaczy, że ludzie przestali używać wulgaryzmów – mówi Jolanta Pastusiak, rzecznik prasowy chełmskiej policji. – Ale skierowanie sprawy do sądu nie jest jedyną formą, jaką stosują policjanci w takich sytuacjach. Wypisują też mandaty i pouczają. Wszystko zależy od sytuacji.
Jak mówią policjanci, często zdarza się, że przyłapany na przeklinaniu delikwent zdaje się nie rozumieć dlaczego został ukarany.
– Kilkunastoletnia dziewczyna, która przeklinała na ulicy dostała od nas upomnienie – mówi jeden z funkcjonariuszy. – Długo przekonywała nas, że przecież nie zrobiła nic złego, bo taki jest obyczaj, że w rozmowie używa się brzydkich słów.
Tymczasem używanie niecenzuralnych słów w miejscu publicznym, w myśl przepisów kodeksu jest wykroczeniem. Za jego popełnienie możemy słono zapłacić. Jeśli policjant uzna, że bez mandatu się nie obejdzie, trzeba się liczyć z wydatkiem od 50 do 500 zł. Jeśli sprawa trafi do sądu, ten może nakazać zapłacenie grzywny nawet do 1,5 tys. zł. Gdy brzydkie słowo wywoła zgorszenie u przypadkowych słuchaczy, grzywna może wzrosnąć nawet do pięciu tysięcy.•
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!