czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Chełm

Młodzież odporna na modę

Dodano: 17 lutego 2002, 19:33

Mimo że w kioskach i sklepach wiszą wywieszki informujące o tym, że młodzieży do lat 18 papierosów się nie sprzedaje, nastolatki nie mają problemu z ich kupnem. Jeżeli nie w Ruchu, zaopatrzą się w nie na bazarze. Za 3 zł mogą mieć LM, za które w kiosku zapłacić trzeba o 1,50 zł więcej.

– Zawsze kupuję od ruskich – mówi 17-letni Dominik. – U nich mogę pozwolić sobie nawet na Marlboro. Im więcej paczek kupię, tym mniej płacę.
Dominik zaczął palić już w szkole podstawowej. Początkowo papierosy podkradał ojcu. Potem prosił starszych kolegów, by mu kupili. Gdy pod ręką nie było kumpli, prosił dorosłych. Tłumaczył, że ojciec wysłał go po papierosy, ale pani w sklepie nie chce mu sprzedać. Podobne doświadczenia jak Dominik ma wielu jego kolegów. Jedni zdążyli już zerwać z nałogiem, jak np. Piotr, inni wciąż palą i to znacznie więcej.
– Oduczył mnie ojciec – mówi Piotr. – Kiedy wyczuł ode mnie dym kazał wypalić mi całą paczkę papierosów na raz. Dostałem torsji. Od tamtego czasu nie wziąłem papierosa do ust.
Młodzież twierdzi, że teraz dorośli są bardziej tolerancyjni. Nie stosują już tak drastycznych metod. Nawet w szkole uczniowie przyłapani na paleniu nie ponoszą zbyt dużych konsekwencji.
– A co my możemy zrobić – pyta Zbigniew Frydel, zastępca dyrektora Zespołu Szkół Budowlanych w Chełmie. – Pogrozić palcem, kazać zgasić papierosa i wyprosić delikwenta z toalety, bo tam najczęściej młodzież pali.
Dyrektor twierdzi, że jeżeli uczeń pali w szkole, pali również w domu i rodzice doskonale o tym wiedzą. Smrodu papierosowego nie da się zabić. Według jego rozeznania pali około 50 proc. uczniów. Kiedyś ci pełnoletni mogli palić oficjalnie, ale przy nich z tej możliwości korzystali też młodsi. Spotkani w palarni tłumaczyli, że przyszli tu, bo kogoś szukają. Dwa lata temu palarnia została zlikwidowana.
W Zespole Szkół Ekonomicznych i III LO liczba uczniów palących na terenie szkoły zmniejszyła się radykalnie po zatrudnieniu ochroniarza i wprowadzeniu symbolicznych kar.
– Złapany na paleniu uczeń płaci pieniądze, które przeznaczamy na zakup środków czystości – mówi Tadeusz Kupracz, dyrektor szkoły. – Często jeden papieros kosztuje więcej niż cała paczka.
Oprócz kar pieniężnych młodzież, która nie stosuje się do zakazu ma obowiązek sprzątania pomieszczeń szkolnych, a przy ciągle powtarzających się wpadkach, nawet ich malowanie. Dorośli uczniowie, uczęszczający do policealnego studium, również muszą akceptować regulamin. Im przestrzeganie zasad przychodzi łatwiej.
W IV LO pali lub popala około 20 proc. uczniów. Nałogowcy, którzy nie mogą wytrzymać w szkole bez palenia mają obniżaną ocenę ze sprawowania.
– Główny nacisk kładziemy jednak nie na kary, ale profilaktykę – mówi Ewa Bodio, dyrektor szkoły. – Poprzez spotkania ze specjalistami uświadamiamy młodzieży zgubny wpływ nikotyny na organizm. Organizujemy szkolenia i prelekcje.
Moda na niepalenie, jak widać nie udziela się młodzieży szkolnej. Szerokim łukiem omija zwłaszcza szkoły zawodowe.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO