środa, 13 grudnia 2017 r.

Chełm

Myśliwi, zapłaćcie mi za harce dzików!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 czerwca 2009, 18:52

Irena Kociuba spod Rejowca już rok czeka na odszkodowanie za zniszczoną przez dziki uprawę ziemniaków. Wszystko przez to, że myśliwi nie mogą się dogadać, kto ma płacić.

- Minął rok, a ja nawet nie wiem, ile mi się należy, bo do tej pory nie wycenili mi szkód - załamuje ręce Irena Kociuba. - Już straciłam nadzieję, że dostanę jakieś pieniądze.

W Wereszczach Dużych wielu rolników ma problem z dzikami, które buszują na ich polach. Zwykle koła łowieckie szybko pokrywają straty, ale pani Irena nie miała tyle szczęścia. W czerwcu ub. roku dziki zryły jej pole tak, że nie było czego ratować. Z 20 arów ziemniaków zostały może trzy krzaki. Kobieta zgłosiła szkodę w Wojskowym Kole Łowieckim Orlik. Sporządzono protokół. Problemy zaczęły się, gdy przyszło do wypłaty odszkodowania.

- W Orliku nagle się obejrzeli, że to nie ich teren. Odesłali mnie do Koła Łowieckiego Sokół w Lublinie - mówi pani Irena. - Z Sokoła przyjechali panowie z mapami. Pooglądali i powiedzieli, że to nie ich, tylko Orlika. Znowu zadzwoniłam do Orlika, a oni na to, żebym się nie martwiła, że pieniądze z odszkodowania będą. A był już październik.

Gdy przyszedł styczeń, a pieniędzy ciągle nie było, kobieta znowu zadzwoniła do Orlika. - Powiedzieli mi, że to nie oni będą płacić, bo moje papiery odesłali już do Sokoła. Dzwonię do Sokoła, a oni mówią, że nie mają żadnych papierów. I tak w kółko - dodaje nasza Czytelniczka.

Wyjaśnianie sprawy rozpoczęliśmy od koła Orlik, bo to ich przedstawiciel sporządził protokół zniszczeń. - Rzeczywiście taki protokół powstał, ale zrobiliśmy go z rozpędu - mówi Jerzy Żebrowski, prezes WKŁ Orlik. - Bo zaraz po tym wyszło, że ten teren nam nie podlega. Sprawę przekazaliśmy do Sokoła.

Żebrowski nie krył zdumienia, gdy dowiedział się, że pani Irena ciągle nie dostała odszkodowania. - Myślałem, że Sokół dawno załatwił tę sprawę. Tak się umówiliśmy - dodaje prezes.

Dziwi się też Wojciech Kucharski, prezes KŁ Sokół. - To Orlik nie zapłacił? Przecież umówiliśmy się, że oni wypłacą odszkodowanie, a nam wyślą notę obciążającą - mówi Kucharski. - Nawet się dziwiliśmy, czemu tej noty wciąż nie ma.

Zdaniem myśliwych nieporozumienie wzięło się stąd, że teren, na którym jest pole pani Ireny przechodził w ciągu ostatnich lat od Orlika do Sokoła i odwrotnie. Teraz ma nad nim pieczę Sokół. Ale to Orlik szacował szkody, więc sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej.

Po naszej interwencji prezesi obu kół doszli do porozumienia. - Ustaliliśmy, że skoro już sporządziliśmy protokół, to my wypłacimy odszkodowanie, a Sokół zwróci nam pieniądze, bo teren jest ich - mówi Żebrowski. - Sprawę powinniśmy doprowadzić do końca w tym tygodniu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!