poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Chełm

Nawet prezydent nie pomógł

Dodano: 17 marca 2003, 20:48

Sąd Okręgowy w Lublinie nie uwzględnił wczoraj wniosku Roberta G. o przedterminowe zwolnienie go z odbywania reszty kary. Nie pomogło mu nawet osobiste poręczenie Krzysztofa Grabczuka, prezydenta Chełma.

Robert G. został skazany na 3,5 roku więzienia. Jak pisaliśmy wczoraj, wstawił się za nim prezydent Grabczuk, przesyłając do sądu poręczenie. Jego zdaniem skazany, którego – jak zaznaczył – zna od wielu lat, dał się poznać jako osoba odpowiedzialna. W uzasadnieniu wniosku prezydent napisał, że jeżeli mężczyzna zostałby przedterminowo zwolniony z więzienia, to „będzie przestrzegał porządku prawnego i zastosuje się do poleceń wymiaru sprawiedliwości”.
Sąd miał jednak inne zdanie. Uznał wczoraj, że wypuszczenie więźnia na wolność byłoby jeszcze przedwczesne. W uzasadnieniu podano m.in. to, że wobec Roberta G. już ośmiokrotnie kierowano wnioski o ukaranie dyscyplinarne za niewłaściwe zachowanie w więzieniu. Mężczyzna deklaruje też przynależność do podkultury więziennej. Na dodatek doszedł mu ostatnio kolejny wyrok – rok w zawieszeniu za podżeganie do składania fałszywych zeznań.
Jak ustaliliśmy, Robert G., o którym prezydent miasta Chełma wypowiada się, że dał się poznać jako osoba odpowiedzialna, był członkiem grupy działającej w latach 1994–1996 na terenie byłych województw: chełmskiego i zamojskiego. Prokurator postawił mu siedem zarzutów, m.in. takie, że kierował pobiciem działacza związkowego z Zamościa i wyłudzał ubezpieczenia komunikacyjne na wielotysięczne kwoty. W maju 2002 r. Sąd Rejonowy w Zamościu skazał go na 5,5 roku pozbawienia wolności. Robert G. odwołał się od tego wyroku. 10 grudnia 2002 r. Sąd Okręgowy w Zamościu zmniejszył wymiar kary do 3,5 roku.
W trakcie procesu Robert G. przebywał w areszcie. Krzysztof Grabczuk oraz spółka Meblotab już wtedy składali za niego poręczenie, ale nie zostały uwzględnione.
– Roberta znam od jego 15 roku życia – mówił przed kilkoma dniami prezydent w rozmowie z Dziennikiem. – Uważam, że każdemu trzeba dać szansę. Podkreślam, że G. odsiedział większość kary. Chciałem dać mu szansę skontaktowania się z rodziną, przede wszystkim z dziećmi.
Wczoraj Grabczuk podtrzymał swoją opinię. Nadal twierdzi, że nie wiedział, co robił jego kolega. Odmówił ponownego skomentowania decyzji. Wody w usta nabrali także chełmscy politycy.
– Nie znam sprawy – powiedział Henryk Dżaman, były prezydent Chełma. – Proszę mnie do tego nie mieszać.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO