poniedziałek, 23 października 2017 r.

Chełm

Nie ma pieniędzy, nie ma leków. Jest wyścig ze śmiercią

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 sierpnia 2014, 14:15

W szpitalu we Włodawie pacjentka z nowotworem i w stanie zagrożenia życia nie mogła dostać specjalistycznego leku. Dyrekcja tłumaczy, że nie ma pieniędzy na chemioterapię. Tak jest w większości szpitali powiatowych.

Pani Marlena z Włodawy od dwóch lat walczy z chorobą nowotworową. Tydzień temu skończyła kolejną serię chemioterapii.

- Skutkiem ubocznym jest gorączka i spadek białych krwinek. Miałam fatalne wyniki. Norma to 4-10 tysięcy na mikrolitr, a ja miałam zaledwie 0,9. Poniżej 1 występuje stan zagrożenia życia i kiedy złapie się wirusa można umrzeć - podkreśla pani Marlena. - Dlatego szybko potrzebowałam leku, który podnosi poziom białych krwinek. Konsultowałam się z lekarką z SPSK1 w Lublinie, która powiedziała, że mam jak najprędzej jechać do najbliższego szpitala, bo nie ma chwili do stracenia.

- W czwartek wieczorem zawiozłem żonę do naszego szpitala we Włodawie. Tam podano jej tylko antybiotyk - opowiada pan Piotr. - W piątek rano pani ordynator oddziału wewnętrznego powiedziała nam, że szpital nie ma pieniędzy na zakup leków podnoszących poziom białych krwinek. Byliśmy zmuszeni pędzić do Lublina.

Wczoraj koło południa pacjentka dostała niezbędne lekarstwa w SPSK1 w Lublinie. Na szczęście mąż dowiózł ją na czas.

Dyrekcja włodawskiego szpitala tłumaczy, że nie ma podpisanego kontraktu z NFZ na chemioterapię. - Nie mamy zakontraktowanych specjalistycznych leków, które podaje się m.in. w przypadku spadku białych krwinek. Poza tym zagrożenie życia jest pojęciem względnym, ocenianym indywidualnie przez danego lekarza po zbadaniu pacjenta - zaznacza Artur Sitnik, zastępca dyrektora ds. medycznych włodawskiego szpitala. - Pacjentka trafiła do specjalistycznego szpitala, gdzie dostała lek - dodaje.

Dyrektor zapewnia, że w przypadku, kiedy pacjent nie ma własnego samochodu, szpital gwarantuje bezpłatny transport. - Dojazd do Lublina trwa ok. godziny, czyli krócej niż sprowadzenie leku - argumentuje Sitnik.

Jednak specjalistka z lubelskiego SPSK1 uważa, że życie pani Marleny było zagrożone. - Pacjentka miała neutropenię z gorączką. Ze względu na bardzo niski poziom białych krwinek było bezpośrednie zagrożenie życia, wtedy liczy się czas - podkreśla Monika Lewicka, onkolog kliniczny. - Niestety, chemioterapia jest scentralizowana i w większości przypadków specjalistyczne leki nie są dostępne w szpitalach powiatowych. Dla samego pacjenta koszt takich leków jest bardzo wysoki. Za jedną ampułkę musiałby zapłacić 700 zł, a trzeba wziąć 5-7 zastrzyków.

Dlaczego szpitale powiatowe nie są zainteresowane leczeniem onkologicznym? - Konkursy są ogłaszane, ale problem w tym, że z takich placówek nie ma ofert - mówi Alina Czyżyk, kierownik delegatury lubelskiego oddziału NFZ w Chełmie. - Brakuje tam sprzętu i lekarzy onkologów, którzy wolą pracować w większych ośrodkach. Skutek jest taki, że pacjenci muszą jeździć na chemioterapię do dużych miast.
  Edytuj ten wpis
darmon
gacek
Andrzej
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

darmon
darmon (26 sierpnia 2014 o 12:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Niestety coraz większa ilość miast ma taki problem...

Rozwiń
gacek
gacek (25 sierpnia 2014 o 16:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

co za głupoty, lek na wzrost białych krwinek kupuje się na receptę , ryczałt 3,50 albo coś koło tego, specjalista onkolog ma prawo go wypisać, a po drugie kto normalny leczy się onkologicznie w szpitalach powiatowych

Rozwiń
Andrzej
Andrzej (24 sierpnia 2014 o 15:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że rak jest spowodowany chemią wdzierającą się do organizmu głównie z pożywieniem. Tylko idiota uważa, że można pozbyć się raka aplikując jeszcze więcej chemii. Praktyka p[okazuje, że to nie działa. Chyba, że mówimy o portfelach przemysłu rakowego. To jak najbardziej działa. 

Rozwiń
:/
:/ (24 sierpnia 2014 o 11:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

a na głupoty to jest kasa?! a może pomóżmy ukrainie bo przeciez tyle w Polsce kasy!!!

Rozwiń
Marlena
Marlena (23 sierpnia 2014 o 23:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Widać całkowity brak znajomości tematu, lek jest dla pacjenta refundowany kosztuje 9-14 zł w zaleznosci od producenta.

Refundowany, ale jak sprawdzasz później w ZIP-ie to widzisz ile to kosztowało szpital...
9-14 zł jakby Ci lekarz wydał receptę i Ty sama miałabyś go kupić w aptece (oczywiście tej, która ten lek posiada).
Dostawałam też zastrzyk, który JEDEN kosztował 4 tysiące!
A łącznie ich przyjęłam 8...
To nie kosztuje złotówkę.
W tym przypadku - brak znajomości tematu x2.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!