wtorek, 27 czerwca 2017 r.

Chełm

Nie zdążyła wybiec

Autor: Bożena Czyż

Dziadek Karolinki nie może pogodzić się ze stratą 2,5-letniej wnuczki<br />
Dziadek Karolinki nie może pogodzić się ze stratą 2,5-letniej wnuczki

Dom stanął w ogniu zaraz po "Wiadomościach”. Ktoś
z sąsiadów zadzwonił po straż. Tadek wyskoczył na zewnątrz
w samych kąpielówkach, Olek też się uratował. Z płonącego budynku dziadek wyniósł 2,5-roczną Karolinkę. Niestety, dziecko zmarło ok. godz. 22 w szpitalu
w Krasnymstawie.

To kolejna tragedia, która spotkała rodzinę Ulickich (personalia zmienione). - W ubiegłym tygodniu pochowali ciotkę, we wtorek matkę, a teraz ta tragedia - mówią sąsiedzi z naprzeciwka. I za co to wszystko? Tacy porządni ludzie.
W jednopiętrowym domu mieszkały trzy rodziny. Karolinka z rodzicami, dziadkami i wujostwem. Wnętrze całe w drewnie, łącznie z klatką schodową i łazienką. Dom zadbany, dobrze wyposażony. Tak było do czwartkowego wieczoru, gdy wybuchł pożar.
W piątek przed południem na miejscu tragedii byli jeszcze strażacy, ekipy pogotowia gazowego, policja, sąsiedzi i mieszkańcy. Nie było nikogo z domowników. Ojciec i wujek Karolinki składali zeznania, a dziadek odwiózł żonę do szpitala w Chełmie, bo nie wytrzymała ciężaru zdarzeń. Nikt nie potrafi jednoznacznie powiedzieć, jak do tego doszło.
- Gdy wyszedłem z domu, usłyszałem tylko trzask palącego się eternitu - mówi drugi dziadek Karolinki. Mieszka 500 metrów dalej. - Na miejscu była już straż. I to dziecko, taka iskiereczka była. Nie wiem, nie wiem...
Prawdopodobnie ogień wybuchł w kuchni. Dziewczynka i dwaj szwagrowie spali w tym czasie w przylegającym do tego pomieszczenia salonie. Wystarczyło pół godziny, by ogień ogarnął cały dom.
Teraz budynek straszy wybitymi szybami. Ktoś próbował wyrzucić przed wejściowe drzwi ubrania. W środku wszystko spalone i czarne.
- Nasączone łatwo palnymi lakierami drewno pali się jak benzyna - mówi jeden ze strażaków. - Ludzie kładą te boazerie na własną zgubę.
Policja zabrania wstępu do dalszych pomieszczeń. Pracują technicy, zabezpieczają ślady. Każdy chce znać odpowiedź na pytanie, jak do tego doszło.
- Zleciłem wykonanie sekcji zwłok, która wyjaśni, czy dziecko zmarło w skutek zaczadzenia, czy też odniesionych obrażeń - mówi Stefan Pudrecki, prowadzący sprawę prokurator z Krasnegostawu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!