czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Chełm

NIEfortunna selekcja

Dodano: 6 lutego 2007, 19:52

To nie polityka zdecydowała o zniszczeniu archiwalnych numerów tygodnika NIE, ale zainteresowanie czytelników tym tytułem.

A raczej brak tego zainteresowania - przekonuje Jerzy Masłowski, zastępca dyrektora Chełmskiej Biblioteki Publicznej.

Sprawa usunięcia z bibliotecznego archiwum "Cotygodniowego dziennika” nabrała w ostatnich dniach sporego rozgłosu, mimo że do zdarzenia doszło ponad trzy lata temu. Sam Masłowski, odpowiedzialny w bibliotece m.in. za dział czasopism nazywa sprawę "absurdalną i marginalną”. Mimo to poświęcił jej wczoraj ponadgodzinną konferencję prasową.

O zniszczeniu egzemplarzy gazety poinformowali media pracownicy biblioteki, a dyrektor, jak sam twierdzi, nie wie dlaczego zrobili to akurat teraz. - Chodzi dokładnie o dwóch bibliotekarzy, którzy uważają, ze "NIE” należało w dalszym ciągu archiwizować - mówi Masłowski. - Jednak wszyscy pracownicy, nawet naszych filii, wiedzą o przeprowadzanych selekcjach, a więc wiedzą też, że decyzja o usunięciu tego tygodnika ze zbiorów została podjęta jesienią 2003 r.
Dlaczego w ogóle taka decyzja zapadła? - Biblioteka to nie archiwum, a jej zbiory muszą być żywe - tłumaczy Masłowski. - Książki albo są wypożyczane, albo nie. To samo dotyczy czasopism.
Dyrektor dodaje, że jeśli nie ma zainteresowania jakimś tytułem, jest on po pewnym czasie wycofywany z inwentarza. Kończy jako makulatura.
- Taką selekcję zbiorów prowadzi się, co 5-10 lat - mówi Jolanta Tarasiuk, kierownik centrum wiedzy o regionie i czytelni czasopism w ChPB. - Ostatnia była w 2003 roku przy okazji przeprowadzki do siedziby przy ul. Partyzantów. Wtedy też komisja podjęła decyzję o wycofaniu archiwalnych numerów "NIE”.
Jak przekonuje Masłowski, jedynym kryterium było "sporadyczne” zainteresowanie tytułem w czasie, gdy był dostępny w czytelni. Jakie? Tego określić nie potrafi. Ale za to już z dużą precyzją wskazuje, że od chwili jego wycofania, aż do dziś, o tygodnik nikt, poza jedną pracownicą biblioteki, nie pytał.
Wiadomo, że podczas kontrowersyjnej selekcji, egzemplarze tygodnika "NIE”, nie były jedynymi, jakie przeznaczono na przemiał. Masłowski podkreśla, że z powodu innych nikt nie podnosi larum. Wśród 74 zniszczonych tytułów znalazły się m.in. "Nasza Wieś”, "Literatura Radziecka”, "Twoje Dziecko”, "Zorza” i Przewodnik Biblioteczny”.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!