wtorek, 24 października 2017 r.

Chełm

Od awarii do awarii

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 lutego 2006, 19:58

Prawie 15 godzin pracowała w sobotę ekipa chełmskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji przy usuwaniu awarii sieci wodociągowych. Tego dnia takich awarii było pięć. Na szóstą, przy ul. Kolejowej, monterom zabrakło już sił. Z pękniętą tam rurą uporali się dopiero wczoraj.

– Z sobotnich awarii najpoważniejsza była ta obok hotelu „Kamena” – mówi Marek Jarocha, szef ekipy remontowej. – Z powodu pękniętej rury w tym rejonie miasta przez kilka godzin ludzie byli pozbawieni wody. Myślę, że przy panujących wczoraj warunkach atmosferycznych i tak szybko mieli ją z powrotem.
W głębokim wykopie od godziny 19 do około 22 brodziło w marznącym błocie dwóch monterów. Kiedy koparka odsłoniła pękniętą rurę wycięli jej zniszczony fragment i w to miejsce wstawili skręcaną na śruby plastikową opaskę. Następnie pozostało im już tylko zasypać wykop świeżym piaskiem i odpowiednio go ubić. Niby wszystko to proste, ale trzeba było widzieć w jakich warunkach ci ludzie nadzwyczaj sprawnie pracowali i jak spieszyli się z robotą. W tym czasie w okolicznych sklepach ludzie wykupywali pięciolitrowe bukłaki z wodą, a kiedy ich zabrakło to wodę mineralną w litrowych butelkach.
– Ledwo zabrakło wody, a już wyprzedałam cały zapas litrowych butli – mówi ekspedientka jednego ze sklepów przy ul. Lubelskiej. – Niektórzy brali nawet po trzy bukłaki. Trafił się klient który, aby mieć w czym wykąpać wnuka, kupił dwie zgrzewki mineralnej.
W czasie zimy podobne awarie są nieuniknione. Urządzenia wodociągowe ulegają uszkodzeniu przede wszystkim w wyniku naturalnych w warunkach zimowych ruchów ziemi. Rury pękają szczególnie wtedy, kiedy akurat nie przepływa nimi woda. Bywa również i tak, że powodem są ludzkie zaniedbania. Po prostu ktoś czegoś nie ocieplił bądź zastosował nieodpowiednie materiały. Bez względu na to, jeśli do awarii doszło przed licznikiem, to taki „sprawca” nie ponosi odpowiedzialności finansowej. – Tak było w jednym ze sklepów przy ul. Narutowicza – mówi Jarocha. – Jego właściciele nie zabezpieczyli przyłącza. Nie ze złej woli. Po prostu wydawało im się, że jeśli przyłącze było zainstalowane wewnątrz budynku, to nic mu nie grozi. Tymczasem, kiedy sklep był zamknięty, wystarczyło trochę mrozu, by woda w rurze zamarzła i rozsadziła urządzenie.
Gdyby nawet były podstawy, to Zakład Wodociągów nie obciąża kosztami usunięcia awarii właścicieli sklepu. Swoje niedopatrzenie i tak przypłacili stratami, jakie spowodowała woda. Można podejrzewać, że teraz pierwsze co zrobią, to jak należy ocieplą przyłącze.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!