poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Chełm

Ogławianie bez głowy

Dodano: 14 marca 2006, 20:26

Od dwóch lat działacze Inicjatywy Społecznej Zielona Włodawa próbują zapobiegać drastycznym cięciom w miejscowym drzewostanie. Choć burmistrz obiecał im, że prace te będą z nimi konsultowane, to do niczego takiego nie doszło. Bezduszni drwale znowu okaleczyli drzewa.

- W ramach tak zwanych prac pielęgnacyjnych z okazałych drzew pozostają zaledwie kikuty - mówi Marek Paszkowski z Zielonej Włodawy. - Wierzyliśmy, że gospodarze miasta nie popełnią już ubiegłorocznych błędów. Tymczasem zaangażowana przez nie ekipa znowu z równym samozaparciem tnie co popadnie. Nam po prostu serce się kraje.
Paszkowski twierdzi, że on i jego towarzysze nie chcieli wytaczać przeciwko Zarządowi Miasta ciężkich armat. Liczyli, że ten w końcu się opamięta w niszczycielskich zapędach. Kiedy okazało się, że władza ma ich zdanie za nic, postanowili walczyć. Na początek zwrócili się o pomoc do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
- Przypominam, że zieleń stanowi jeden z elementów kształtujących estetykę centrum miasta i powinna być otoczona szczególną opieką - napisała Stanisława Rudnik, szefowa chełmskiej delegatury WUOZ w piśmie adresowanym do burmistrza Włodawy. - Wykonane drastyczne cięcia spowodowały ogromne szkody zarówno z punktu widzenia ochrony zabytkowej części Włodawy, jak i wartości przyrodniczej zniszczonego drzewostanu.
Rudnik przyznaje, że na wycinkę drzew i prace pielęgnacyjne w zabytkowej części miasta nie potrzeba zezwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków. Drzewostan nie jest bowiem objęty wpisem do rejestru zabytków. Jednak ze względu na rolę zieleni w kształtowaniu tła dla zabytkowej architektury, planowane prace pielęgnacyjne powinny być opiniowane przez służby konserwatorskie. Podzieliła również opinię Zielonej Włodawy, że zatrudniona do wycinki włodawskich drzew ekipa dała pokaz niekompetencji. W końcu od pilarza drzew ozdobnych wymaga się czego innego, niż od pilarzy leśnych, czy po prostu drwali. Tymczasem we Włodawie tak jakby wpuszczono słonia do sklepu z porcelaną. Problem w tym, że wytłukł już niemal wszystko, co było do wytłuczenia. I jeszcze na tym zarobił.
Rudnik zwróciła się do Franciszka Gruszkowskiego, burmistrza Włodawy o powstrzymanie przecinki, prowadzonej w dotychczasowym stylu. Oczekuje, że władze miasta postawią na jakość prac pielęgnacyjnych, prowadzonych przy jeszcze ocalałym drzewostanie. Liczy też na to, że w miejsce usuniętych, bądź okaleczonych drzew zostaną posadzone nowe.

Franciszek Gruszkowski - burmistrz Włodawy

- Bibliotekarz i absolwent szkoły powinni mieć trochę pokory przy ocenianiu pracy fachowców. Dlaczego nie przyszli do mnie, kiedy pilarze okaleczali drzewa? Protestują po fakcie, kiedy nic już się nie da zrobić. Jestem otwarty na współpracę z Zieloną Włodawą. Oczekuję jednak, że poza krytyką wykażą także praktyczną inicjatywę. Chociażby przy urządzaniu wymyślonego przez nich ogrodu botanicznego w sąsiedztwie cerkwi.
Ja im sadzonki sprowadzę, ale niech oni je zasadzą i pielęgnują. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!