wtorek, 21 listopada 2017 r.

Chełm

Otworzyli serca i portfele

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 czerwca 2007, 23:01

Podczas festynu w Żółtańcach, zorganizowanego na rzecz podopiecznych Lubelskiego Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia, udało się zebrać prawie dziesięć tysięcy złotych.

Pieniądze zbierano do puszek i podczas loterii fantowej. Jednak to poprowadzona brawurowo licytacja przyniosła największy dochód. - Tylko podczas aukcji udało się nam zebrać ponad siedem tysięcy złotych - mówi Paweł Ciechan, sekretarz gminy Chełm. - A podczas całego festynu dokładnie dziewięć tysięcy siedemset trzy złote i siedemdziesiąt pięć groszy. To duży sukces.
Na aukcję wystawiono ponad 130 gadżetów. Największą furorę zrobiły obrazy. Jeden z nich sprzedano za 300 zł. Żywo licytowano także wyroby cukiernicze. Za tort wykonany przez Koło Gospodyń Wiejskich w Zawadówce nabywca ofiarował 200 zł. Dużą popularnością cieszyły się również wejściówki do "Pstrągowa”. Ich cenę wywoławczą określono na 25 zł. Ale i tak osiągnęły wyższą stawkę. Najbardziej wytrwały uczestnik licytacji podbił sumę do 150 zł.
Niektórzy nie poprzestawali na kupieniu jednego przedmiotu. Posłanka Beata Mazurek licytowała z sukcesem kilkakrotnie. Najwyższą cenę, 140 zł, zapłaciła za płytę Justyny Steczkowskiej. Podbijać było warto, bo na płycie był także autograf artystki. - Tak naprawdę to syn licytował - śmieje się posłanka Mazurek. - Ja tylko zapłaciłam.
O muzyczne trofea postanowił zawalczyć także chełmski radny Dariusz Grabczuk. Stał się m.in. posiadaczem płyty Ich Troje. - Nie jestem ich miłośnikiem, ale ważny jest cel, na który pójdą pieniądze - skomentował, odbierając płytę.
Niezbyt wielką popularnością cieszyły się krawaty i apaszki ofiarowane przez Samoobronę. Ale i one znalazły swoich nabywców. - Oczywiście dobrze jest, jeśli licytowany przedmiot osiągnie wysoką cenę, ale w takich sytuacjach tak naprawdę liczy się każda złotówka - mówi Ciechan.
Nawet prowadzący aukcję nie byli w stanie przewidzieć, o który z licytowanych przedmiotów będą największe targi. Jak się okazało, czasem nabywcy licytowali tylko i wyłącznie dla samej licytacji. Tak było w przypadku wystawionych na aukcji gołębi. 15 ptaków ofiarował Polski Związek Hodowców Gołębi. Jeden z mężczyzn kupił parę gołębi, a potem wypuścił je ze sceny prosto w niebo. Jak powiedział, uwolnił je dla chorych dzieci.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!