poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Chełm

Podrożały owoce i warzywa. Ceny zbóż też idą w górę

Dodano: 29 lipca 2010, 16:26

Joanna Zygmunt z Chełma jest przerażona gwałtownym wzrostem cen owoców i warzyw. Dzisiaj kupiła dzieciom na rynku tylko pół kilo truskawek. Rok wcześniej o tej porze mogła sobie pozwolić na kilogram.

Zeszłego lata kilogram truskawek kosztował 6-7 zł. Obecnie trzeba za nie zapłacić 10 zł. Ale to i tak nic, bo kalafiory, czy pomidory zdrożały dwukrotnie.

– Średnio warzywa i owoce na naszych straganach zdrożały o około 30 proc – mówi Krzysztof Nadworski, kupiec z chełmskiego targowiska przy ul. ks. Popiełuszki. – Ceny wywindowali producenci. Złożyła się na to surowa zima, powodzie i niekorzystna dla małych gospodarstw polityka rządu. Funkcjonują na granicy, a nawet poniżej opłacalności.

Sąsiadka Nadworskiego uważa, że nie ceny są podstawowym problemem, ale brak towaru.

– Na moim straganie nie ma na przykład kalafiora, ani brokuła, chociaż klienci o te warzywa pytają – mówi. – Nie przywiozłam ich z giełdy w Elizówce, bo po prostu nie było ich tam od kogo kupić.

Handlarki nie dziwi, że producenci podnoszą ceny. Sprzyja temu brak konkurencyjności. Jeśli od lat do Elizówki zjeżdżali z towarem sadownicy, czy ogrodnicy z sandomierskiego, to po powodziach ich już nie ma.

Dlatego bywa, że na całej giełdzie można spotkać zaledwie jeden samochód z kalafiorami, czy kapustą. Naturalną koleją rzeczy taki "singiel” dyktuje cenę.

– Jeśli chodzi o owoce i warzywa to mamy bardzo zły rok – mówi Joanna Wawrzyszuk z rejowieckiego oddziału Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. – Kiedy owocowe drzewa kwitły, padał deszcz i nie było mowy o zapylaniu kwiatów przez pszczoły. Później przyszła susza, a więc owoce dobrze się nie rozwijały.

A później, jak wszyscy pamiętają, wróciły ulewne deszcze, które spowodowały rozprzestrzenianie się chorób grzybowych również w warzywnikach.

– Na przykład ogórki zaatakował mączniak rzekomy, a pomidory i ziemniaki zaraza ziemniaczana. Jeszcze wcześniej, na koniec zbiorów truskawek, pojawiła się szara pleśń i skutecznie ograniczyła zbiory – dodaje Wawrzyszuk.

Rober Jakubiec, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej w Lublinie

Im mniej towaru na rynku, tym jest on droższy. Tymczasem za sprawą powodzi w tym roku wypadła nam nadwiślańska produkcja rolnicza niemal od gór do Bałtyku. Rynek doznał dotkliwego uszczerbku. Dotyczy to nie tylko warzyw i owoców, ale i zbóż. Podejrzewam, że tak niskich zbiorów, jak w tym roku, nie było od czasów obowiązkowych dostaw. Swoje zrobiła też ostra zima. Pleśń śniegowa osłabiła oziminy. Ponadto w związku z trwającą już od trzech lat nieopłacalnością produkcji w rolnictwie, gospodarzy nie stać było na stosowanie środków ochrony roślin i nawozów, aby rekompensować złe warunki pogodowe. Obawiam się, że w końcu może zacząć brakować nam żywności.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!