poniedziałek, 23 października 2017 r.

Chełm

Prawdziwi wędkarze rozpoczynają sezon od przeglądu, naprawy i uzupełnienia sprzętu. Dla sprzedawców nadszedł czas połowów klientów.


W kwietniu przygotowują dla nich specjalną ofertę.

Dla ponad 5 tysięcy chełmskich wędkarzy nie ma złej pogody ani pory. Pasjonaci łowią przez cały rok. Utarło się jednak, że oficjalnie rozpoczynają sezon 1 maja, kiedy kończy się sezon ochronny na szczupaka. - Dla nas to szczególne święto, które należy uczcić wybierając się z wędką nad wodę - mówi Adam Walczuk, członek prezydium Zarządu Okręgu PZW w Chełmie. - Aby nic nie stało temu na przeszkodzie w poszczególnych kołach PZW otwarcie sezonu, najczęściej w formie zawodów wędkarskich organizowane jest jeszcze w kwietniu.
Rasowi wędkarze przed pierwszym wyjściem nad wodę skrupulatnie przeglądają, naprawiają i uzupełniają sprzęt. - Świętą zasadą jest wymiana starych żyłek na nowe - mówi Marian Kryłowicz. - Stare najlepiej wyrzucić, choćby po to, by nie drzeć potem włosów z głowy, że zerwała nam się kilkukilogramowa ryba.
Zdaniem Kryłowicza opłaci się też wymienić uszkodzone przelotki i tak je przeszlifować, by nie przetarła się na nich żyłka. Ponadto, aby nie wstydzić się przed innymi wędkarzami, wypada pocerować podbieraki i sadze, czyli siatki do przechowywania złowionych ryb.
O tym, że wędkarski sezon nabiera rozpędu świadczy i to, że wędkarze spieszą się z płaceniem składek. Jeśli nie uporają się z tym przed końcem kwietnia, to będą musieli zapłacić wpisowe. W przypadku dorosłych to 25 zł. Młodzież do lat 16 płaci 12 zł. Analogicznie suma rocznych składek okręgowej i członkowskiej w chełmskim okręgu została ustalona na 123 i 61 zł.
- Kto chce spokojnie spędzać czas nad wodą z wędką, musi płacić składki - mówi Krzysztof Daniłow, szef biura Zarządu Okręgu PZW w Chełmie. - W porównaniu z innymi okręgami w kraju i tak zostały one ustalone na niskim poziomie.
Daniłow przypomina, że łowienie ryb bez uprawnień jest wykroczeniem dotkliwie karanym przez sądy grodzkie. Grzywna w wysokości siedmiuset czy tysiąca złotych bywa dotkliwa.
Kryłowicz, korzystając z oferty jednego z dyskontów, zaopatrzył się w kołowrotek za 20 zł i stojak pod cztery wędki za 39 zł. Do tego nabył jeszcze wędzisko bezprzelotkowe z kompletnym wyposażeniem za 79 zł. Wśród jego braci wędkarzy są jednak i tacy, których było stać na zakup wędki wartej 5-7 tys. zł. Walczuk dowiedział się niedawno, że któryś z jego kolegów pozwolił sobie na 14-metrową wyczynową "tykę” za ponad 10 tys. zł.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!