środa, 18 października 2017 r.

Chełm

Rolnicy z Rudnika nie mają pieniędzy na naprawę zniszczeń

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 września 2011, 14:19

Do dziś wiele domów i budynków gospodarczych w gminie Rudnik wygląda tak, jak dzień po nawałnicy<br />
 (B
Do dziś wiele domów i budynków gospodarczych w gminie Rudnik wygląda tak, jak dzień po nawałnicy
(B

Od nawałnicy w gminie Rudnik minęły prawie trzy tygodnie. Ale poszkodowani rolnicy ciągle czekają na rządową pomoc. Na razie remonty domów i gospodarczych budynków trzeba robić za własne pieniądze, a te mało kto ma.

Podczas nawałnicy najbardziej ucierpiały wsie Mościska i Wierzbica. W domu Jerzego Kowalczyka z Wierzbicy wichura zniszczyła pół dachu. Jeszcze tego samego dnia strażacy zabezpieczyli go kupiona przez gminę folią. Ta folia leży do dziś.

– Wymienić trzeba cały dach, to będzie kosztowało na pewno ponad 10 tysięcy – mówi pan Jerzy. – Nie mam takich pieniędzy, mogę tylko czekać na jakąś pomoc.

Folia zabezpiecza dom prowizorycznie, dopóki pogoda nie jest najgorsza. – Ale jak przyjdzie deszcz, to wszystko zamoknie – martwi się pan Jerzy.

Na pomoc finansową czeka też Łukasz Kamieniecki. U niego wiatr zawalił stodołę. Zamokło złożone w niej zboże. To na szczęście udało się osuszyć. Ale swoje straty pan Łukasz i tak liczy w tysiącach złotych.

– U mnie zniszczona jest nie tylko stodoła, ale i dwa garaże – mówi Łukasz Kamieniecki. – Jeden się przechylił, drugi ma zniszczony dach. Liczę, że na naprawę wszystkich zniszczeń potrzebuję jakiś 20 tys. Do tego dochodza straty w uprawach. Na razie żadnej pomocy nie dostałem. Co mogę kupuję z własnej kieszeni: zamówiłem krokwie, blachę. Ale to wszystko kosztuje.

– U nas wichura zniszczyła coś prawie u każdego – mówi Aneta Korkosz, sołtys Wierzbicy. – Jednym pozrywało dachy innym powaliło stodoły, większość ma zniszczone uprawy. Kto ma jakiekolwiek pieniądze, naprawia we własnym zakresie. Ale wielu na to nie stać, więc mają nadzieję na jakakolwiek pomoc finansową.

Niestety nie wszyscy będą mogli liczyć na rządowe wsparcie. Niektórzy nie spełniają przewidzianych kryteriów. Różnych: albo nie są rolnikami (tylko rencistami), albo np. nie mają ubezpieczonych upraw. – Nie wszystkich stać żeby budynki ubezpieczać, a co mówić uprawy. Tych, to prawie nikt nie ubezpiecza – mówi sołtys Wierzbicy.

Rządowa pomoc w najlepszym razie ma zacząć trafiać do rolników najwcześniej w połowie września. Ale mowa tu tylko o zasiłku do 6 tys. zł, o który można się ubiegać jedynie w przypadku zniszczonych domów. W październiku być może dotrą pieniądze z innej formy wsparcia. Jeden rolnik może liczyć na 5 tys. Ale musi być ubezpieczony w KRUS.

– Niestety z naszych informacji wynika, że dużo będzie takich osób, które nie będą mogły skorzystać z żadnej formy pomocy – przyznaje Stanisław Repeć, sekretarz gminy Rudnik.

Ale starać się trzeba. Do jutra rolnicy mają czas na złożenie w gminie oświadczeń o poniesionych stratach. – Licząc zniszczone domy, budynki gospodarcze i uprawy szacujemy, że takie oświadczenia złoży ponad 160 rolników – dodaje Repeć.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!