niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Chełm

Roman Z., chirurg z Chełma nie uniknie sądu

Dodano: 18 listopada 2013, 18:56

O szczegółach rozwiązania umowy dyrekcja szpitala mówić nie chce. <br />
 (Archiwum)
O szczegółach rozwiązania umowy dyrekcja szpitala mówić nie chce.
(Archiwum)

Doktor Roman Z. wraca na ławę oskarżonych. Sąd wznowi postępowanie w jego sprawie. Z lekarzem oskarżonym o narażenie życia pacjentki i łapówkarstwo szpital w Chełmie już zakończył współpracę

Postępowanie sądowe w sprawie Romana Z. zostało zawieszone z początkiem roku. Przyczyną był zły stan zdrowia oskarżonego. Choroba nie przeszkadzała jednak lekarzowi w pracy w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Chełmie.

Pod koniec września sprawę opisały media. Sąd postanowił wtedy sprawdzić, czy Roman Z. wciąż jest chory. Powołano biegłego, który w połowie października orzekł, że stan zdrowia chirurga jest na tyle dobry, że może on brać udział w procesie. Sąd postanowił więc o wznowieniu zawieszonego postępowania.

– Decyzja w tej sprawie jest już prawomocna – mówi sędzia Marek Wiśniewski, przewodniczący II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Chełmie. – Termin rozprawy nie został jeszcze ustalony.

Choć zdrowie lekarza się poprawiło, to pogorszyła się jego sytuacja zawodowa. – Roman Z. nie leczy już naszych pacjentów – mówi Piotr Raszczepkin, z-ca dyrektora ds. lecznictwa w chełmskim szpitalu. – Był u nas na kontrakcie, ale zrezygnowaliśmy ze współpracy.

O szczegółach rozwiązania umowy dyrekcja szpitala mówić nie chce.

Roman Z. na ławie oskarżonych zasiada razem z pięciorgiem innych lekarzy z Chełma. Chodzi o zaniedbania, które doprowadziły do śmierci Justyny T., 25-letniej pielęgniarki z Warszawy. Kobieta trafiła do chełmskiego szpitala w 2003 roku.

25-latka cierpiała na silne bóle brzucha. Najpierw udała się do lekarki rodzinnej, następnego dnia na pogotowie. W obu miejscach dostała jedynie leki przeciwbólowe. Lekarstwa nie pomogły, więc kobieta zgłosiła się na izbę przyjęć szpitala. Lekarze podejrzewali atak kamieni nerkowych, ale nie zrobili nic poza zleceniem badania USG.

Wobec bezczynności lekarzy, matka pacjentki udała się ordynatora chirurgii, dr. Romana Z. Jak ustalili śledczy, wręczyła mu 200 zł. Lekarz miał przyjąć pieniądze i zlecić badania Justyny T. Wyniki obejrzał dopiero dwa dni później, kiedy miał otrzymać kolejne 300 zł łapówki. Zlecił operację, ale było już za późno. Okazało się, że pacjentka ma ropne zapalenie otrzewnej. Rozwijała się sepsa. Justyna T. zmarła. Jej matka zeznała, że wtedy ordynator oddał pieniądze.

Po czterech latach procesu Sąd Rejonowy w Chełmie uznał, że lekarze są winni narażenia kobiety na niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślne spowodowanie jej śmierci. Medycy usłyszeli wyroki więzienia w zawieszeniu. Tylko sprawę Romana Z. wyłączono do odrębnego postępowania. Lekarz nie przyznaje się do zaniedbań i korupcji.

W 2011 roku Roman Z. został już skazany za przyjęcie łapówek na kwotę 5 tys. zł. Dostał za to rok i osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata.
Czytaj więcej o:
Gość
Zbyszek
Nie takie Polskie chciałem
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (21 listopada 2013 o 10:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Też mi.... :)

Ejj znalazłem tu przed chwilą stronę na której można sprawdzić w jakim miejscu aktualnie znajduje się dana osoba, wystarczy podać jej nr telefonu :D

Sprawdziliście? http://lokaliz.pl
Nie wiem na jakiej zasadzie to działa ale jest zajebiste :D

Rozwiń
Zbyszek
Zbyszek (21 listopada 2013 o 10:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jeżeli ktoś myśli,że tym panom dzieje się krzywda to bardzo się myli.Większość grup zawodowych wykonująca zawód na własny rachunek została" sfiskalizowana" kasami fiskalnymi,nie dotyczy to jednak pozostałych grup w tym lekarzy.Zaliczam ich do grupy zarabiającej na ludzkim nieszczęściu,chorobie lub śmierci.Pacjent lub petent  traktowani są przez publiczne instytucje(szpitale ,sądy) tak jak zwykle to w naszym kraju jest utarte zwyczajowo,czyli zostaje nam skorzystać z prywatnego gabinetu  lub kancelarii a to wszystko związane jest z finansami i to nie małymi.Pozostaje nam albo płakać i płacić albo patrzeć na powolną śmierć,kalectwo lub nieszczęście.Z tym panem miałem styczność po poważnym wypadku komunikacyjnym jako jeden z pacjentów i nie mam miłych wrażeń.Bardziej wola walki o wyzdrowienie po wypadku oraz silny organizm sprawiły,że żyję i jestem zdrowy.Patrząc z perspektywy czasu jak mógł pomagać pacjentom skoro sam sobie nie może pomóc.

Rozwiń
Nie takie Polskie chciałem
Nie takie Polskie chciałem (19 listopada 2013 o 09:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Nie dziwi nic.W Lublinie lekarz ,który nie miał prawa wykonywania zawodu przyjmował w ;Sanitasie;,a poza tym nie takie ;rzeczy się widziało.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!