poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Chełm

Sklep to nie kościół

Dodano: 28 stycznia 2003, 17:55

Podstawowym argumentem za przeniesieniem kaplicy był brak elektryczności  i ogólny stan techniczny b
Podstawowym argumentem za przeniesieniem kaplicy był brak elektryczności i ogólny stan techniczny b

Nas to boli najbardziej, że my o te kaplice walczyli, dbali o nią, a teraz po prostu ją nam zabrali - mówi Misztalowa, ocierając oczy. - Przetrwaliśmy stan wojenny, ksiądz przez zamkniętą bramę komunie dawał. Cała wieś tu przychodziła. A teraz co? Na zmarnowanie wszystko pójdzie...

Kilka miesięcy temu mieszkańcy Husynnego w powiecie chełmskim podzielili się na dwa obozy. Jeden popiera decyzję proboszcza o utworzeniu kaplicy w centrum wsi, w budynku po dawnym sklepie i klubie młodzieżowym. Drugi nie chce rozstać się ze starym przybytkiem, w którym modlono się od lat. Choć ksiądz do starej kaplicy już nie zagląda, miejscowe kobiety co niedziela chodzą się tam modlić. Do nowej nie zaglądają.
- Po co? - dziwi się Grzesiukowa. - Dla mnie to nie jest kaplica. Ot, budynek i tyle. Tam sklep kiedyś był. Wódka, wino... Pijaki jak nie mieli gdzie potrzeby załatwić, to ściany obsikiwali. I ja mam się tam modlić? Nigdy!

Nie rzucim, Chryste...

Budynek zaadaptowany na nową kaplicę został przekazany przez gminę.
- Jakieś dwa lata temu wyszli z taką propozycją mieszkańcy Husynnego - wyjaśnia Stanisław Maksymiuk, wójt gminy Dorohusk. - Potem sprawa ucichła na trochę, aż do chwili, kiedy ksiądz proboszcz poparł prośbę. Poruszyłem tę kwestię na radzie, gdzie zapadła decyzja o nieodpłatnym przekazaniu budynku na potrzeby Kościoła. Z tego, co wiem, był tam kiedyś sklep, potem klub dla młodzieży.
- W dzień był klub, a w nocy burdel - stwierdza Grzesiukowa. - Jeszcze mówiliśmy "Co wy, Boga do burdelu chcecie wprowadzić?”. Nie słuchali, tylko zrobili, co chcieli.
- No i stało się. Dokładnie 18 sierpnia. Akurat był odpust. Cała wieś na mszy, a ksiądz mówi, że z procesją przejdziemy do nowej kaplicy. Przenajświętszy sakrament zabrali i poszli - opowiada ze łzami w oczach Malicka. - Ci, co za przeniesieniem byli, poszli za księdzem, ale większość została. Ludzie modlili się, płakali i śpiewali: "Nie rzucim, Chryste, świątyń Twych”.

Chodzą do grobowca

- Ja nie wiem, o co tym ludziom chodzi - mówi Gawrylukowa. - Przecież w nowej kaplicy dużo miejsca, jasno i centralne ogrzewanie jest. A tam przecież grobowiec. Zimno, ciemno, zły dojazd. A gdyby się komu coś stało, to ani pogotowie nie dojedzie, ani co. Takie to zawzięte, że aż strach. Przestali przychodzić na msze. Tylko do tego grobowca chodzą. I po co? - pytam. Tam ani księdza, ani najświętszego sakramentu nie ma. Czego tam szukać?
- My się modlimy za tych grzeszników, co od Kościoła się odwrócili i na msze nie chodzą - wtóruje z przejęciem Dolecka. - Może przejrzą na oczy. Przecież nikt im tu chodzić nie zabrania.
Misztalowa do nowej kaplicy przychodzi, ale tylko ze względu na uczestnictwo w nabożeństwie. - Chodzę, ale w ławce nie siadam. Ot, w drzwiach sobie stanę i posłucham słowa bożego. A ławek dużo nastawianych i prawie wszystkie puste. W zeszłym tygodniu to może ze dwadzieścia osób tylko było. A do naszej kaplicy to cała wieś chodziła. I starsi, i młodzież, i małe dzieci też.
Malicka na msze przestała chodzić w ogóle. Zamiast tego słucha Radia Maryja. Zarzeka się, że w sklepie modlić się nie będzie.
- Boże drogi, co za głupoty jakieś - Gawrylukowa nie może się nadziwić. - Jak człowiek chce, to i w oborze się pomodli. A przecież tu wszystko poświęcone.
- Tam też - odparowuje Grzesiukowa. - Wszystko, nawet nowa posadzka. To co? Ktoś to odświęcił?

W głowie namotali

Marian Zacharski ma wyrobione zdanie na temat bojkotu nowej kaplicy. - To rodzinna sitwa jest. Kilka rodzin miało w tym interes, żeby w budynku zrobić knajpę albo coś. Teraz źli są, że taki lokal im sprzed nosa uciekł. Tu nie chodzi o to, która kaplica lepsza. Tu o pieniądze chodzi. O nic więcej. Teraz to jest awantura. A jak zbieraliśmy podpisy za przeniesieniem kaplicy, to siedemdziesiąt procent mieszkańców podpisało. A teraz z tych, co podpisali, niektórzy pretensje mają. To jak to tak?
- Podpisałam - potwierdza Grzesiukowa. - Ale tylko dlatego, że w głowie mi namotali. Słowem o przeniesieniu kaplicy nie wspomnieli, tylko że to o budynek chodzi. Żeby gmina dała, bo przyda się wsi.
Podstawowym argumentem przemawiającym za przeniesieniem kaplicy był jakoby brak elektryczności i ogólny stan techniczny budynku.
- Chcieliśmy założyć elektryczność - mówi Malicka. - Ludzie datki dawali. Nawet po pięćdziesiąt złotych. Trzy tysiące się nazbierało. A jeszcze by dołożyli, tylko dowiedzieli się, że ksiądz kaplicę przenosi i wszystko na nic.
- To nie ma co owijać w bawełnę - przerywa Grzesiukowa. - Trzeba jasno powiedzieć, że ksiądz nas oszukał. Ludzie na światło dawali, a światła jak nie było, tak nie ma. To pytam teraz, gdzie są nasze pieniądze?

Wieżyczka z krzyżem

Gawrylukowa cieszy się, że tak szybko udało się przygotować nową kaplicę. Z dumą pokazuje nowe ławki, kolorowe lampki i obraz na ołtarzu z wizerunkiem świętego Maksymiliana Kolbe. Prowadzi do zakrystii i małego pokoiku, gdzie - jak ma nadzieję - kiedyś uda się stworzyć muzeum patrona.
- A na zewnątrz, nad drzwiami, zrobimy jeszcze wieżyczkę z krzyżem - tłumaczy Gawrylukowa. - Wtedy to już będzie jak w prawdziwym kościele.

Nazwiska mieszkańców na ich prośbę zostały zmienione.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!