czwartek, 21 września 2017 r.

Chełm

Szpital w Chełmie: dziś protest, jutro strajk?

Dodano: 15 stycznia 2009, 13:52

Około stu pielęgniarek i osób z personelu pomocniczego wzięło dzisiaj urlopy na żądanie. Zapowiadają, że jeśli nie dostaną podwyżek, rozpoczną strajk generalny.

- Nie może być tak, że lekarze za jeden dyżur dostają więcej, niż pielęgniarka za cały miesiąc pracy - denerwuje się Iwona Stachniuk, przewodnicząca Zarządu Międzyzakładowej Organizacji Związkowej Pielęgniarek i Położnych w chełmskim szpitalu.

Szpitalne organizacje związkowe, poza tymi skupiającymi lekarzy, żądają podwyżek wynagrodzenia dla pielęgniarek o 700 zł, a dla pracowników pomocniczych o 500 zł.

Tymczasem dyrekcja zaproponowała pielęgniarkom po 100 zł w formie dodatku ale tylko przez sześć miesięcy. Personelowi pomocniczy nie może liczyć na żadne podwyżki.

- Taka jałmużna jest dla nas nie do przyjęcia - mówi Stachniuk. - Jeśli dyrektor nie podejmie z nami negocjacji, to w najbliższą środę przystąpimy do strajku generalnego.

Co na to Mariusz Kowalczyka, który od niedawna pełni obowiązki dyrektora szpitala?

- Jak tylko objąłem to stanowisko to natychmiast spotkałem się z przedstawicielami wszystkich szpitalnych związków zawodowych - mówi. - Zaproponowałem konkretne przedsięwzięcia, które mogą przynieść oszczędności, czyli pieniądze na podwyżki płac. Niestety wszystkie zostały odrzucone.

Z funduszy NFZ przeznaczonych na wynagrodzenia 60 proc. trafia do 120 lekarzy. Resztą musi się podzielić blisko 900 pracowników.

Pracownicy szpitala protestują, a pacjenci cierpią. - Od rana czekałam ze skierowaniem na oddział ratunkowy i nikt się mną nie interesował - mówi starsza kobieta z Rejowca Fabrycznego.

- Usłyszałam jedynie, że na oddziale nie ma pościeli, jedzenia, ani pielęgniarek. Jedyny lekarz, który miał dyżur, był tak zabiegany, że nie sposób było z nim porozmawiać. Źle się czułam i nikt nie chciał mi pomóc. (bar)
Czytaj więcej o:
kik
aga
Gość
(39) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kik
kik (4 marca 2009 o 10:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zróbcie koniecznie B.O. (przewodniczącego) dyrektorem szpitala!
Ten wyjątkowo przez całe lata zapracowany, uczony i doświadczony men
natychmiast wyciągnie szpital z dołka, da pracownikom godziwe zarobki ...
Rozwiń
aga
aga (23 stycznia 2009 o 20:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wiele obelg padło na tym forum pod adresem Chełmskich pielęgniarek,ale mam wrażenie,że osoby które to pisały kompletnie nie mają pojęcia o pracy pielęgniarki na oddziale.Może warto by było wysilić szare komórki jeśli takie posiadacie i zastanowić się jaka jest rzeczywistość i czy lekarze są naprawdę tacy wspaniali jak tu piszecie.Gdybyście troszkę pomyśleli i poobserwowali wielkie rozczarowanie by was spotkało.Nikt z was nie pomyślał gdzie jest lekarz na nocnym dyżurze,co robi no i jeszcze ile za to dostaje,a może warto by było.A wiecie co lekarze zrobili jak dowiedzieli się o proteście pielęgniarek,zapewne nie wiecie wiec ja wam napisze,powypisywali większość pacjentów do domu bo wiedzieli ,że sami sobie nie poradzą.Tak więc szpital bez pielęgniarek świecił by pustką a lekarze nie zapracowali by na swoje pobory.
Rozwiń
Gość
Gość (21 stycznia 2009 o 12:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
personel pomocniczy zarabia netto 970-1150 zł netto , pielęgniarka netto 1400-2200, lekarz netto -3500-20000 i wszystko jest ok? W proteście chodziło też o szastanie pieniędzmi przez dyrekcję szpitala, złe decyzje które pogłębiają deficyt, nierówne traktowanie pracowników, i takie tam .... ale czy was to obchodzi?
Rozwiń
sprawiedliwy
sprawiedliwy (21 stycznia 2009 o 12:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
koko napisał:
ja również ostatnio miałam bliską mi osobę na wewnętrznym w naszym szpitalu,pielęgniarki zachowywały się skandalicznie,siedziały w dyżurce,głośno się śmiejąc,używały przy tym niecenzuralnych słów,nie mogłam doprosić się od nich pomocy.
na każdą prośbę reagowały zniecierpliwieniem ,a jeśli już któraś raczyła się ruszyć ,to z wielkim ociąganiem i niezadowoleniem,jakbym ją obraziła ,że prosze o pomoc.
już wchodząc na oddział z gabinetu pielęgniarskiego słychać było śmichy -chichy,bo jest przy drzwiach wejściowych
nie wiem czy ordynator tego nie słyszy,czy mu to nie przeszkadzało-taki spokojny,kulturalny człowiek,wszystko na spokojnie wytłumaczył, co i jak z matulą,miał czas,ta doktorka co prowadziła też informacji udzielała codziennie,bez problemu.
no i na wypis też sie oczekałam,lekarze tłumaczyli się,że to niby sekretarka pisze i jej nie ma w tej chwili,i nie było jej bardzo długo,w końcu stanęło na tym,że po wypis musiałam zgłosić się za kilka dni,bo nie napisała go.to juz sama nie wiem jak to jest z tymi wypisami,i kto je robi,bo w końcu jak człowiek lezy miesiąc to można to przygotować,a nie jeszcze odsyłać,że za tydzień,do mojej doktorki rodzinnej poszłam z niczym,a chciałam wizyte poszpitalną zamówić,ta pyta co matuli rozpoznali,jakie badania robili ,jak leczyli,a ja nie wiem,jak leki przyjmować też nie wiem,bo tylko ta sekretarka recepty mi dała,i powiedziała ,że nie zdąży wypisu zrobić, a pytałam i tego dnia tylko ja szłam do domu,to za co się im w końcu płaci?
i kto te wypisy tak naprawdę robi,bo przecież jak juz człowieka do domu puszczają , to ten wypis jest najważniejszy.






o tej porze to takie bzdury na dyżurze tylko lekarz pisać może .... czasu wiele, internet jest..... tylko pacjenci niezauważalni przez lekarzy...... nie powiem są lekarze i lekarze tak jak jak pielęgniarki i pielęgniarki jak rodziny pacjentów i rodziny - moja miła pani / panie/ proszę uderzyć się w pierś i powiedzieć, że to szczere i prawdziwe...... w większości lekarze to wierzące osoby wiec dlaczego świadczysz kobieto / mężczyzno/ nieprawdę? kto nie zgrzeszył niech rzuci pierwszy kamieniem
Rozwiń
sprawiedliwy
sprawiedliwy (21 stycznia 2009 o 12:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
koko napisał:
ja również ostatnio miałam bliską mi osobę na wewnętrznym w naszym szpitalu,pielęgniarki zachowywały się skandalicznie,siedziały w dyżurce,głośno się śmiejąc,używały przy tym niecenzuralnych słów,nie mogłam doprosić się od nich pomocy.
na każdą prośbę reagowały zniecierpliwieniem ,a jeśli już któraś raczyła się ruszyć ,to z wielkim ociąganiem i niezadowoleniem,jakbym ją obraziła ,że prosze o pomoc.
już wchodząc na oddział z gabinetu pielęgniarskiego słychać było śmichy -chichy,bo jest przy drzwiach wejściowych
nie wiem czy ordynator tego nie słyszy,czy mu to nie przeszkadzało-taki spokojny,kulturalny człowiek,wszystko na spokojnie wytłumaczył, co i jak z matulą,miał czas,ta doktorka co prowadziła też informacji udzielała codziennie,bez problemu.
no i na wypis też sie oczekałam,lekarze tłumaczyli się,że to niby sekretarka pisze i jej nie ma w tej chwili,i nie było jej bardzo długo,w końcu stanęło na tym,że po wypis musiałam zgłosić się za kilka dni,bo nie napisała go.to juz sama nie wiem jak to jest z tymi wypisami,i kto je robi,bo w końcu jak człowiek lezy miesiąc to można to przygotować,a nie jeszcze odsyłać,że za tydzień,do mojej doktorki rodzinnej poszłam z niczym,a chciałam wizyte poszpitalną zamówić,ta pyta co matuli rozpoznali,jakie badania robili ,jak leczyli,a ja nie wiem,jak leki przyjmować też nie wiem,bo tylko ta sekretarka recepty mi dała,i powiedziała ,że nie zdąży wypisu zrobić, a pytałam i tego dnia tylko ja szłam do domu,to za co się im w końcu płaci?
i kto te wypisy tak naprawdę robi,bo przecież jak juz człowieka do domu puszczają , to ten wypis jest najważniejszy.








ja również ostatnio miałam bliską mi osobę na wewnętrznym w naszym szpitalu,pielęgniarki zachowywały się skandalicznie,siedziały w dyżurce,głośno się śmiejąc,używały przy tym niecenzuralnych słów,nie mogłam doprosić się od nich pomocy.
na każdą prośbę reagowały zniecierpliwieniem ,a jeśli już któraś raczyła się ruszyć ,to z wielkim ociąganiem i niezadowoleniem,jakbym ją obraziła ,że prosze o pomoc.
już wchodząc na oddział z gabinetu pielęgniarskiego słychać było śmichy -chichy,bo jest przy drzwiach wejściowych
nie wiem czy ordynator tego nie słyszy,czy mu to nie przeszkadzało-taki spokojny,kulturalny człowiek,wszystko na spokojnie wytłumaczył, co i jak z matulą,miał czas,ta doktorka co prowadziła też informacji udzielała codziennie,bez problemu.
no i na wypis też sie oczekałam,lekarze tłumaczyli się,że to niby sekretarka pisze i jej nie ma w tej chwili,i nie było jej bardzo długo,w końcu stanęło na tym,że po wypis musiałam zgłosić się za kilka dni,bo nie napisała go.to juz sama nie wiem jak to jest z tymi wypisami,i kto je robi,bo w końcu jak człowiek lezy miesiąc to można to przygotować,a nie jeszcze odsyłać,że za tydzień,do mojej doktorki rodzinnej poszłam z niczym,a chciałam wizyte poszpitalną zamówić,ta pyta co matuli rozpoznali,jakie badania robili ,jak leczyli,a ja nie wiem,jak leki przyjmować też nie wiem,bo tylko ta sekretarka recepty mi dała,i powiedziała ,że nie zdąży wypisu zrobić, a pytałam i tego dnia tylko ja szłam do domu,to za co się im w końcu płaci?
i kto te wypisy tak naprawdę robi,bo przecież jak juz człowieka do domu puszczają , to ten wypis jest najważniejszy.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (39)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!