sobota, 3 grudnia 2016 r.

Chełm

Wyrok śmierci na chełmską gazetę

Dodano: 24 czerwca 2003, 21:21

Za kneblowanie prasy uznało warszawskie Centrum Monitoringu Wolności Prasy wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie, który zasądził od Hanny Maksim, redaktor naczelnej Tygodnika Chełmskiego oraz wydawcy tego pisma 300 tys. zł. Sąd nakazał zapłacić tę kwotę firmom opisanym przez tygodnik.

– W tej sprawie został wydany wyrok zaoczny, ponieważ pozwani nie ustosunkowali się do wysuniętych wobec nich roszczeń – tłumaczy Jarosław Matras, rzecznik SO w Lublinie. – Każdemu wyrokowi zaocznemu sąd musi nadać rygor natychmiastowej wykonalności. Nie ma to nic wspólnego z zamykaniem ust prasie.
Centrum Monitoringu Wolności Prasy, które wydało w tej sprawie oświadczenie, lubelski wyrok uznało za przejaw zamykania ust dziennikarzom. Cytowana w nim Maksim, twierdzi, że przez wyrok wydaje ostatni numer Tygodnika Chełmskiego, bo komornik zajął już konto redakcji. – Będę wydawać tygodnik choćby na powielaczu – deklarowała wczoraj.
Pozew złożyły spółka Elpom z Nadarzyna i Zakłady Tłuszczowie w Bodaczowie, które poczuły się dotknięte artykułem opublikowanym w Tygodniku Chełmskim i Chłopskiej Drodze „Super interes spółki Super Tydzień”. Tekst, dotyczył kupienia przez spółkę Super Tydzień (poprzednika Zakładów Tłuszczowych w Bodaczowie) firmy Bolmar. Autorzy pozwu uważają, że artykuł był nierzetelny. Domagali się m.in. 300 tys. zł zadośćuczynienia.
Pozwani – Hanna Maksim oraz Waldemar Świrgoń (wydawca TCh i Chłopskiej Drogi) nie stawili się na pierwszą rozprawę, która odbyła się 2 czerwca. Ich adwokat Andrzej Karpowicz przysłał tylko pismo, że chce przeniesienia sprawy do Warszawy. Sąd tego samego dnia wydał wyrok zaoczny, któremu nadał rygor natychmiastowej wykonalności.
– W zawiadomieniu o rozprawie nie było adnotacji, że obecność jest obowiązkowa – mówi Maksim. – Nie było też zobowiązania do pisemnej odpowiedzi na pozew.
Mecenas Karpowicz tłumaczy, że pozew został doręczony jego klientom na kilkanaście dni, a sam otrzymał od nich pełnomocnictwa tydzień przed rozprawą. – To zbyt krótki czas, żeby się dobrze przygotować – mówi. – Dlatego natychmiast zwróciłem się do sądu o przełożenie sprawy na inny termin. W swojej 30-letniej praktyce prawnej po raz pierwszy spotkałem się z wyrokiem zaocznym, który wydano już po pierwszej rozprawie.
Jarosław Matras, rzecznik SO w Lublinie, zaprzecza, aby sąd się tu pośpieszył. – Wyrok zaoczny nie zostałby wydany, gdyby pozwani choć jednym zdaniem w piśmie procesowym stwierdzili, że nie uznają powództwa. 2 czerwca nie było żadnych podstaw, żeby odroczyć rozprawę – mówi.
Karpowicz wniósł sprzeciw do wyroku. Sąd nie wyznaczył terminu, w którym rozpozna ten wniosek.

Naczelna tygodnika

Hanna Maksim startowała bez powodzenia z ramienia Samoobrony na prezydenta Chełma. W jej piśmie pisał Konrad Rękas, obecnie przewodniczący Sejmiku Województwa Lubelskiego. Pytana o liczbę procesów prasowych, które wytoczono jej gazecie przyznaje, że było ich dużo. Niektóre z nich jeszcze się nie zakończyły.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO