czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Chełm

XI Festiwal Trzech Kultur we Włodawie jest już historią

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 września 2010, 14:45

Dwa lata przerwy w żaden sposób nie zaszkodziły dorocznemu z założenia Festiwalowi Trzech Kultur. W trzydniowym programie każdy mógł zaleźć coś ciekawego dla siebie. A sale, podczas wszystkich koncertów były wypełnione do ostatniego miejsca.

– Kiedy starałem się dostać do wnętrza Dużej Synagogi na koncert Niny Stiller, mało się zostałem stratowany – śmieje się Wojciech Derlak, który od lat nie opuścił ani jednego festiwalu. – Mimo tego, że byliśmy stłoczeni niczym śledzie w beczce, nikt nie narzekał. Liczyło się tylko to, co działo się na scenie.

Nina Stiller oczarowała włodawską publiczność. W jej wykonaniu to nie był tylko koncert, ale widowisko ze śpiewem, tańcem, ruchem i wirtuozerską muzyką. Swoją interpretację piosenek żydowskich śpiewanych w języku jidysz i polskich przekładach Roberta Stillera artystka opatrzyła wdzięcznym tytułem "Rodzynki z Migdałami”.

Publiczność ciepło przyjęła także kolejny koncert tym razem współczesnych piosenek żydowskich w wykonaniu Katarzyn Zielińskiej i Jamróz. Utwory, jakie zaprezentowały, były wspólnym dziełem Leopolda Kozłowskiego i Jacka Cygana.

Także Michał Piróg miał tylu chętnych do nauki tańca żydowskiego, że ledwo mogli pomieścić się w rozstawionym przed Dużą Synagogą namiocie.

Czy udało mu się młodych włodawian tych tańców nauczyć?

– Podejrzewam, że większość z nich już nie pamięta kroków – mówi Michał Piróg. – Ale na pewno wszyscy dobrze się bawili, a to przecież było najważniejsze.

Warto podkreślić, że paniom akompaniował zespół Andrzeja Perkmana, który chociaż mieszka w Warszawie, to nie zapomniał swojego rodzinnego Chełma. Wciąż ma tu swoich przyjaciół, z którymi muzykuje chociażby podczas Zaduszek Jazzowych.

Nie zawiódł również Veszpremer Klezmer Band, czyli węgierscy klezmerzy. Chociaż bez złośliwości po ich wysłuchaniu bywalcy festiwalu nie stawiali by ich w jednym szeregu z takimi naszymi krakowskimi formacjami, jak Kroke, czy Klezmates.

Artyści lubią przyjeżdżać do Włodawy i chyba żaden z nich się jeszcze nie rozczarował. Na przykład Laura Łącz była we Włodawie już po raz kolejny. Tym razem do spektaklu "Kraina Niby-Niby” zaprosiła.... przedszkolaków. Bez problemu znalazła z nimi wspólny język.

Festiwal Trzech Kultur, organizowany przez Muzeum Pojezierza Łęczyńasko-Włodawskiego, ma to właśnie do siebie, że oferuje dla każdego, coś miłego.

Swoją widownię miała Halina Kunicka, syberyjski bard Evgen Malinovskiy, Piotr Barciś, czy Piotr Rubik, prawosławny chór Kairom, bądź Stanisława Celińska.

Także Michał Piróg miał tylu chętnych do nauki tańca żydowskiego, że ledwo mogli pomieścić się w rozstawionym przed Dużą Synagogą namiocie.

Czy udało mu się młodych włodawian tych tańców nauczyć?

– Podejrzewam, że większość z nich już nie pamięta kroków – mówi Michał Piróg. – Ale na pewno wszyscy dobrze się bawili, a to przecież było najważniejsze.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Zbyszek
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Zbyszek
Zbyszek (13 września 2010 o 11:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Witam. Byłem oglądałem.Wszystko jest ( było )wspaniałe.Jedynym mankamentem są koncerty organizowane w małych pomieszczeniach, do których widzowie są wpuszczani w ostatniej chwili.Proponuję te , które są najbardziej oblegane organizować w większej sali może w hali sportowej może na stadionie. To pod rozwagę organizatorom. Pozdrawiam. Zbyszek
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!