środa, 23 sierpnia 2017 r.

Chełm

Zabarykadowała się w gabinecie prezydenta


Walentyna L. niespodziewanie zamknęła się w gabinecie zastępcy prezydenta Chełma. Zachodziła obawa, że skoczy z okna.

Ta jednak otworzyła je tylko na chwilę. Krzyknęła do gapiów, że chce widzieć reporterów.

- Nigdy byśmy sobie nie wybaczyli, gdyby ta kobieta zdobyła się na tak desperacki krok - mówi Agata Fisz, prezydent Chełma. - Dlatego wezwaliśmy na miejsce wszystkie służby.

Strażacy użyli gondoli, która wyniosła dwóch ratowników na wysokość okna, za którym stała desperatka. W ten sposób odcieli jej drogę na zewnątrz. W tym czasie ich koledzy wyłamali drzwi do przezydenckiego gabinetu. W asyście policjantów weszli tam lekarze, którzy wyprowadzili Walentynę L. do karetki pogotowia, którą przewieźli ją do szpitala.

- Dobrze znam tę kobietę - mówi Mościcki. - Przed dwoma dniami z urzędu musieli wyprowadzić ją policjanci. Chociaż była już godzina 18, to z własnej woli nie chciała wyjść. Naprawdę chcielibyśmy jej pomóc, ale ona nam na to nie pozwala.

Walentyna L. przed kilkoma laty za niepłacenie czynszu została wraz z córką wyeksmitowana z zajmowanego mieszkania. Miasto proponowało jej kolejne lokale. W końcu w jednym z nich zamieszkała, ale formalnie go nie przyjęła. Pomimo to domaga się, aby podłączono jej prąd.

- Ta kobieta będzie mogła podpisać umowę z Zakładem Energetycznym dopiero po tym, jak formalnie stanie się użytkownikiem lokalu - podkreśla Mościcki. - To warunek, którego nie można obejść.

Jak doszło do tego, że Walentyna L. od wewnątrz zamknęła się w gabinecie zastępcy prezydenta?

Najpierw wywołała w sekretariacie karczemną awanturę. Próbując załagodzić sytuację Mościcki zaprosił ją do siebie. Wezwał też dwóch szefów wydziałów.

Wspólnymi siłami usiłowali jeszcze raz wytłumaczyć kobiecie, że najpierw musi przejąć lokal, w którym i tak już mieszka. Ponownie nie przyjęła tego do wiadomości i obrzuciła rozmówców niewybredymi inwektywami.

- Cóż było robić, w końcu wstałem i wyszedłem z gabinetu, a za mną dyrektorzy - mówi Mościcki. - Byłem pewien, że pokój opuści również Walentyna L. Tymczasem ona zamknęła się od wewnątrz. Przyznaję, że swym postępowaniem napędziła nam strachu. (bar)
Czytaj więcej o:
ela
chart
evo
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ela
ela (4 listopada 2008 o 11:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kobieta jest chyba chora i tak się zachowuje, najlepiej żeby poddała się leczeniu gdyż stwarza zagrożenie nie tylko sobie ale i innym. Truno pomagac komuś kto tego tak naprawdę nie chce a może nie potrafi ocenić ze względu na stan zdrowia
Rozwiń
chart
chart (2 listopada 2008 o 23:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta kobieta jest rzeczywiście w niezwykle trudnej sytuacji. Przez lata miasto trzymało ją w zawilgoconym baraku (dziś już wyburzonym), bez światła i ogrzewania. Traktowano ją jak namolnego psa, a ona z trudem skrobała listy, czuwała całymi dniami pod chełmskimi i centralnymi urzędami. Nikt jej niczego nigdy nie wytłumaczył, nikt nie pomógł, była tylko "faktem statystycznym". To, że w końcu znalazła się na pograniczu szaleństwa nie oznacza jeszcze, że powinno się opluwać na forum. Każdy ma prawo do godnego życia.
A gabinet prezydenta to nawiasem mówiąc niebezpieczne miejsce. Parę lat temu ktoś tam zdaje się miał ochotę jeszcze z Grabczukiem porozmawiać za pomocą siekiery...
Rozwiń
evo
evo (31 października 2008 o 22:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I po co ta cała zadyma - niechby się rzuciła z tego okna, koszty z pewnością byłyby mniejsze!! Prezydent Mościcki to zawalisty facet, szkoda, że musi tracić czas na taką debikę!!
Rozwiń
Gość
Gość (31 października 2008 o 21:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dobry sposób na przejęcie bezprawne lokalu, po co płaci czynsz, po co brac kredyt hipoteczny na 40 lat i męczyc się ze spłacaniem odejmując sobie od ust.
Rozwiń
Robi
Robi (31 października 2008 o 19:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A kto za to wszystko zapłaci?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!