czwartek, 19 października 2017 r.

Chełm

Żółtko musi być żółte jak kurczaczek

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 kwietnia 2007, 17:33

Aneta Kisiel do niedawna sprzedawała na chełmskim bazarze po około tysiąc sztuk jaj dziennie. W przedświątecznej atmosferze wynik ten już podwoiła.

- Klienci jednorazowo kupują po 60, a nawet 90 jaj - mówi pani Aneta. - Charakterystyczne, że proszą o duże, albo małe jaja. Te średnie cieszą się najmniejszym wzięciem.
Dużych jaj, najlepiej z dwoma żółtkami używa się do ciast. Małe nadają się na pisanki i do wielkanocnego koszyczka. Im są jaśniejsze, tym lepiej.
Pani Aneta większości klientów nie musi pytać, których jaj sobie życzą. Przychodzą do jej stoiska od lat i wie czego im trzeba. - Klienci przywiązują się do jednego straganu, nawet jeśli zmieniają się w nim sprzedawcy - opowiada. - Z niektórymi z nich zdążyłam się już zaprzyjaźnić i zanim zdążę podać im towar, mamy okazję chwilę pogawędzić.
Czasami trudno zrozumieć klientów - mówi Kisiel. - Potrafią się na przykład uprzeć, że na tym stoisku jaja są brzydkie, a na tamtym ładne. A tymczasem wszystkie pochodzą od tego samego producenta. Na przykład moja sąsiadka, tak jak ja,
ma jaja z farmy drobiu w Turce. Mimo to ona ma swoich wiernych klientów, a ja swoich.
Są smakosze, którzy nawet nie obejrzą się na wytłaczanki z jajami z farm. Dla nich prawdziwe jajko ma pochodzić od kury z gospodarskiego podwórka, a nie przemysłowego kurnika. Inni z kolei takiego wiejskiego jajka
do ust nie wezmą, bo się boją, albo po prostu brzydzą. Tak jak rasowi cukiernicy brzydzą się jajecznego proszku, do używania którego namawia ich Unia Europejska.
Na szczęście zakaz używania w produkcji świeżych jaj został odsunięty w czasie - cieszy się Wojciech Hetman, najbardziej znany chełmski cukiernik. - I dobrze, gdyż jaja w postaci proszku nie posiadają już takich wartości odżywczych, witaminowych i smakowych co świeże - mówi Hetman. - Na domiar złego zalatują talkiem, który dodaje się
do proszku, aby się nie zbrylał.
Mając do wyboru jajo z fermy, bądź od rolnika Hetman zdecydowanie sięgnąłby po to drugie. Takie jajo ma naturalnie żółte żółtko, jest nieporównywalnie smaczniejsze i co ważne w jego branży, lepiej się ubija. A to z kolei przekłada się na dobrą konsystencję ciasta.
Z tymi "chłopskimi” jajami trzeba uważać - radzi Hetman. - Bywa, że gospodarze kupują je na farmach, a później na rynku reklamują je jako pochodzące od podwórkowej kury.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!