niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Chełm

Zrezygnowali z pracy i wyruszyli w podróż dookoła świata

Dodano: 8 stycznia 2016, 17:00

Basia i Michał w ciągu 320 dni odwiedzili 12 krajów i przebyli ponad 73 tys. kilometrów (Fot. archiwum rodziny Świderskch)
Basia i Michał w ciągu 320 dni odwiedzili 12 krajów i przebyli ponad 73 tys. kilometrów (Fot. archiwum rodziny Świderskch)

- Za czym tęskniliśmy? Za schabowym i bigosem - mówią Basia i Michał Świderscy, którzy zrezygnowali z pracy w korporacji, a oszczędności swojego życia przeznaczyli na podróż dookoła świata

Michał pochodzi z Leśniowic, niewielkiej miejscowości koło Chełma. Basia z Elbląga. Poznali się na studiach w Warszawie. Tam ze sobą zamieszkali. Przez kilka lat pracowali i odkładali pieniądze. Ale nie wiedzieli, na co je przeznaczą.

– Nie było jakiegoś konkretnego planu. Prawdopodobnie chcieliśmy kupić mieszkanie – mówi Michał. Basia pracowała w marketingu, w jednej z większych polskich firm. Michał w logistyce. Zarabiali bardzo dobrze.

Praca w "korpie"

Pomysł na trochę inne życie zrodził się podczas podróży poślubnej do Chin. Poznali tam parę, która objeżdżała cały świat. Idea powoli zaczęła kiełkować.

– Jak pracujesz w „korpie”, to rocznie możesz zwiedzić jedno lub dwa miejsca. Na więcej nie ma czasu. Chcąc zobaczyć tyle, co oni, życia by nam nie wystarczyło – mówi Basia.

Decyzja zapadła po powrocie w 2013 roku z Indii. – Było sporo obaw. Ja bałem się tego, że lecę w nieznane. Nie wiesz, co cię tam czeka. Basia bardziej martwiła się o to, co będzie po powrocie. Chęć zrealizowania marzenia przezwyciężyła te wątpliwości – opowiada Michał.

Mieli przygotowany plan podróży. Ale, jak sami przyznają, trudno było się go trzymać. – Przed wyjazdem zakładaliśmy, że musimy jak najwięcej zobaczyć. Ale spotykasz fajnych ludzi i stwierdzasz: „jedziemy z nimi”. Były też takie dni, że mieliśmy dosyć zwiedzania. Chcieliśmy leżeć na plaży, więc przez kilkanaście dni leżeliśmy – mówią.

 

Nie tylko turyści

Podróżowali głównie autobusami, korzystali też z autostopu. Chcieli jednak poczuć się nie tylko jak turyści, ale przez chwilę być członkami lokalnej wspólnoty. I udało się.

– 17 dni spędziliśmy w mieście Jember, gdzie uczyliśmy małe dzieci angielskiego. Opowiadaliśmy im też o Polsce. Niewiele osób tam dociera, przewodniki piszą, że nie warto tam jechać. My się zdecydowaliśmy, bo chcieliśmy w pełni poczuć klimat Indonezji – wyjaśnia Basia.

Do końca życia zapamiętają też klasztor Wat Ram Poeng w Chiang Mai w Tajlandii, gdzie przez 19 dni uczyli się medytacji Vipassana. A także wizytę w hostelu w Mulmejn w Mjanmie, gdzie poznali na własnej skórze, czym są pluskwy.

– Basia naliczyła na swojej skórze około 250 ugryzień tych małych żyjątek. Minęło trochę czasu zanim się ich pozbyliśmy – opowiadają.

Polska jest fajna

Michał: Będąc za granicą, można zauważyć, że w Polsce życie jest łatwiejsze i wygodniejsze, porównując je z tym, co można spotkać np. w Azji. W Warszawie czy Lublinie narzekasz, że autobus spóźnia się 10 minut, w Mjanmie przejechanie 200-kilometrowego odcinka trwa czasem cały dzień, drogi są fatalne. Jadąc do Nyaung Shwe zepsuł się autobus, w środku nocy, na totalnym bezludziu. Zanim przyjechał po nas kolejny, minęło 5 godzin.

Basia i Michał w ciągu 320 dni odwiedzili 12 krajów i przebyli ponad 73 tys. kilometrów. Niedawno wrócili do kraju. – Pewnie gdybyśmy nie wyjechali, żylibyśmy na niezłym poziomie. Ale nie spełnilibyśmy marzenia i to życie byłoby inne – mówi Michał.

Basia kilka dni temu wróciła do starej pracy. Michał dzięki podróży ma kilka pomysłów na własny biznes.

– Ale nie przestaliśmy jeździć i raczej nie przestaniemy. Ostatnio byliśmy w Tatrach i Górach Świętokrzyskich. Polska skrywa w swych granicach prawdziwe perły – mówi Basia.

Relację z ich wyjazdu można przeczytać na blogu www.ponioslonas.pl

guest
filuś
stary belfer ...
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

guest
guest (16 stycznia 2016 o 22:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Medytowała., edytowała i wróciła do starej pracy. Jej mąż dalej medytuje co robić. Dobrze zrozumiałem ?

Rozwiń
filuś
filuś (10 stycznia 2016 o 18:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe, ile ich ten rok wakacji kosztował. Jak gotówkę trzymali...itd. Czekam na relację książkową. Sam jestem ciekaw. I chętnie wybrałbym się w świat... choviaż tutaj jedynie Azję po części zwiedzili. Ale mieli fun
Rozwiń
stary belfer ...
stary belfer ... (10 stycznia 2016 o 01:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

...cudowni młodzi ludzie! Nikt i nic nie odbierze im tego, co przeżyli i naocznie doświadczyli. Postawa godna człowieka oświeconego, bo głód wiedzy jest motorem napędowym do realizacji najskrytszych marzeń!

Rozwiń
Gość
Gość (9 stycznia 2016 o 10:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Moi znajomi też wyruszyli 6 lat temu w taką podróż, podobna historia. Finał był taki że kumpel się rozwiódł, podobno czar pękł jak mu mnich powiedział dlaczego on traci czas siedząc z niezbyt seksowną i przeciętną kurą domową skoro na całym świecie jest mnóstwo pięknych Lasek które potrafią robić takie rzeczy o których mu się nie śniło. Mieszka teraz w Barcelonie i ma taką Hiszpanię!!!!!!
Rozwiń
Gość
Gość (9 stycznia 2016 o 06:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zadroszcze
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!