czwartek, 19 października 2017 r.

Chełm

Zupa od strażaków

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 lutego 2008, 18:05

Po konsultacji z wojewodą lubelskim strażacy wycofali się z granicy i zabrali swój sprzęt. Bogatsi o nowe doświadczenie w każdej chwili gotowi są wrócić.

Wystarczyło, że celnicy odmówili pracy, aby do przejść granicznych ustawiły się wielokilometrowe kolejki TIR-ów. Ta sytuacja zaskoczyła nie tylko kierownictwo służby celnej, Ministerstwo Finansów czy przewoźników, ale nawet sztaby przeciwkryzysowe. Okazało się, że do tej pory nie wypracowano procedur na podobne okoliczności. Do tej pory, na przykład w przypadku Dorohuska, jeśli ustawiały się kolejki samochodów, to najwyżej do Brzeźna, a nie, jak to ostatnio miało miejsce, ponad 20 km poza Chełm.

- Kolejka TIR-ów, która przecinała całą naszą gminę, to było dla nas coś nowego, że nie powiem zaskakującego - przyznaje Wiesław Kociuba, wójt gminy Chełm. - Wydawało się, że ciężarówki zatrzymały się u nas na chwilę. Tymczasem w granicach gminy koczowały przez ponad dwie doby.

W końcu wójt zdobył się na inicjatywę. Porozmawiał z kierowcami, aby wybadać czego im potrzeba. Poruszony sytuacją, postanowił udostępnić im szkoły położone przy drodze do granicy. Po to, aby mieli gdzie się ogrzać, umyć i skorzystać z sanitariatów.

- Traf chciał, że gdy już mieliśmy pomysł na to, jak pomóc kierowcom, kolejka TIR-ów przesunęła się na wschód - mówi Kociuba. - Przynajmniej w naszym przypadku problem rozwiązał się sam.

Gwoli sprawiedliwości, zmęczonym i zdenerwowanym kierowcom trudno było pomóc. Kiedy w Hrebennem funkcjonariusze Straży Granicznej chcieli poczęstować ich zupą, odmówili. Również w Hrebennem pracownicy obsługi tamtejszego przejścia przygotowali dla kierowców kawę i herbatę. Z 300 kierowców, którym te napoje zaoferowano, z poczęstunku skorzystało zaledwie ośmiu.

- Sprawcie, abyśmy szybko mogli przejechać przez granicę, a nie podtykajcie nam kawy - mówili kierowcy.

Z lepszym przyjęciem spotkała się pomoc, jaką zaoferowali im strażacy. Dowozili wodę do celów sanitarnych oraz żywność i napoje. - Na miejscu działał nasz oficer łącznikowy, który na bieżąco utrzymywał kontakt z kierowcami i przekazywał dalej ich życzenia i potrzeby - mówi Aneta Wożakowska-Kawska, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej PSP w Lublinie. - Przed granicą rozstawiliśmy namioty neumatyczne, w których kierowcy mogli się ogrzać i przespać, oraz kontenery sanitarne z kabinami prysznicowymi. Do ich dyspozycji byli także nasi funkcjonariusze przygotowani do niesienia pierwszej pomocy.

- Jesteśmy strażakom wdzięczni, ale jeśli chodzi o noclegi, to woleliśmy spać w kabinach naszych samochodów - mówi jeden z kierowców. - Nie tylko z przyzwyczajenia, ale i odpowiedzialności za maszynę i przewożony towar.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!