poniedziałek, 20 lutego 2017 r.

Gry

Afterfall Insanity: Horror w barze mlecznym

Dodano: 12 grudnia 2010, 15:08

Dawno, dawno temu... grupa fanów chciała zrobić polskiego Fallouta. Po latach kończą jednak zupełnie inną grę: horror.

Pierwszy raz o projekcie usłyszałem siedem lat temu. Miał to być "polski Fallout” tworzony przez fanów. Pierwsze screeny z gry nie wyglądały może najlepiej, ale widać było, że twórcy mają sporo zapału i chcą stworzyć coś naprawdę fajnego.

Wtedy projekt nazywał się jeszcze Burżuazja i nie miał oszałamiającego budżetu (praktycznie: nie miał żadnego budżetu), ale za to połączył wielu ludzi kochających dobre gry RPG i chcących wspólnie realizować swoje marzenia o stworzeniu gry przypominającej Fallouta, ale z bardziej "słowiańskim” klimatem.

Za dużo problemów

Gra była już nawet w zaawansowanym stadium produkcji, pojawiło się mnóstwo screenów i zapewnienia o rychłej prezentacji grywalnego dema czy też wersji alpha. Twórcy mieli jednak wiele problemów z przygotowaną przez siebie technologią.

Gra zawierała wiele problematycznych błędów a poza tym... co tu dużo mówić, już w trakcie produkcji wyglądała raczej słabo.

Postanowiono więc wykorzystać sprawdzoną technologię i sięgnąć po gotowy profesjonalny silnik graficzny. Początkowe dwa wymiary zamieniono na pełne 3d.

To, co przedstawiali twórcy zapowiadało się naprawdę obiecująco. Na potrzeby gry, która od teraz miała nazywać się Afterfall, stworzono naprawdę ciekawy świat.

Apokalipsa

Rzeczywiście przypominał on nieco postapokaliptyczną wizję znaną z Fallouta, ale był nieco mroczniejszy. Poza tym akcja gry rozgrywać się miała w... Polsce. Albo przynajmniej w miejscu, gdzie niegdyś była.

Gra toczy się bowiem w alternatywnej rzeczywistości w niedalekiej przyszłości. I to w przyszłości niezbyt ciekawej – liczne starcia na arenie międzynarodowej doprowadziły ostatecznie do nuklearnej wojny w wyniku której świat (a raczej to co z niego zostało) pogrąża się w chaosie.

Gracz, podobnie jak w Falloucie zresztą, miał dowolnie eksplorować wirtualny świat, wykonywać odpowiednie zadania i rozwijać swoją postać, wszystko zgodnie z kanonem popularnego gatunku RPG. Ponieważ projekt zapowiadał się całkiem nieźle, a spora część gry została już ukończona, grupie zapaleńców udało się nawet znaleźć wydawcę, który wsparł ich projekt finansowo. Okazało się, że wydawca ma jednak nieco inną wizję przyszłej gry niż jej twórcy.

Jeszcze więcej zmian

Tytuł gry zmienił się więc ponownie. Obecnie brzmi on: "Afterfall:insanity”. Zmieniono także silnik graficzny, na którym ma działać gra. Unreal Engine 3 użyty był w takich tytułach jak Unreal Tournament 3, czy Gears of War. Kilka przetasowań, głównie personalnych, zaszło także w samym studiu producenckim.

Założenia gry także uległy zmianie. Na pierwszej konferencji poświęconej Afterfall: Insanity dowiedzieliśmy się, że gra nie będzie już RPGiem. I choć świat w którym będzie osadzona teoretycznie pozostanie ten sam, tym razem będzie to... horror. Trzeba też przyznać, że wspomniana konferencja pozostawiła niesmak wśród przedstawicieli prasy związanej z grami a także wśród samych graczy.

Nie tylko ze względu na słabe przygotowanie twórców. Także sama gra prezentowała się bardzo przeciętnie. Nadal świat, który przyjdzie nam zwiedzić ma być dość obszerny, ale powinniśmy zapomnieć o dowolnej jego eksploracji. Nie będziemy też mogli, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, stworzyć własnego bohatera, według naszych upodobań.

Czego nie ma i nie będzie

W Afterfall: Insanity wcielimy się w postać Alberta – psychologa, który najwyraźniej sam pewnie chętnie wystawiłby sobie receptę na jakieś leki uspokajające. Wszystko za sprawą monstrów zamieszkujących postapokaliptyczny świat. Wspomniani niemilcy będą próbowali nas dopaść niemal w każdym momencie, a twórcy obiecują, że nieraz mocniej zabije nam serce. Nie tylko zresztą nam.

Nasz bohater nie rozstaje się z urządzeniem, które na bieżąco monitoruje częstotliwość jego pulsu. Strach głównego bohatera ma w grze odgrywać bardzo ważną rolę. Za każdym razem, kiedy tętno psychologa zacznie niebezpiecznie przyspieszać, gracz może spodziewać się niemiłych konsekwencji.

Mowa tutaj nie tylko o zamazanym ekranie i w utrudnieniach w celowaniu. Jeżeli Albert naprawdę mocno się przestraszy, gracz może stracić nad nim kontrolę (jednym słowem – nasz bohater wpadnie w obłęd).

A premiera już lada chwila

Jak widać z początkowych planów i założeń nie zostało wiele. Muszę przyznać, że od początku obserwuje projekt z wielkim zaciekawieniem, ale po pierwszej prezentacji więcej jest chyba obaw niż nadziei na naprawdę dobrą grę. Wygląda to wszystko... dość siermiężnie. I o ile sam wygląd postaci i lokacji nie jest jeszcze tragiczny (i jest trochę smaczków, jak postaapokaliptyczny, na poły zrujnowany "Bar Mleczny”), o tyle animacja wyraźnie odstaje od dzisiejszych standardów.

Twórcy zarzekają się, że wszystko to zostanie poprawione a gra będzie wyglądała inaczej niż podczas prezentacji. Trudno jednak wierzyć w te słowa z co najmniej kilku powodów. Przede wszystkim twórcom zostało bardzo mało czasu na wprowadzenie zmian. Premiera Afterfall: Insanity przewidziana została na początek 2011 roku. I trudno będzie ten termin zmienić, zwłaszcza, że w kolejce czeka już drugi tytuł osadzony w świecie Afterfall.

Tak, tak, jeszcze nie wydano pierwszej części, a twórcy już myślą o kolejnych produkcjach (przy czym nie wiadomo czy będzie to kontynuacja, czy po prostu gra osadzona w podobnych realiach).

Tymczasem na kolejnym pokazie gry pod koniec listopada znów zgrzytało. Twórcy mówili o podbijaniu światowych rynków, tworzeniu globalnej marki, a pokazali ten sam fragment gry, który poprawili. I który dalej był nieco nudny, a już na pewno brzydki...
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24