piątek, 20 października 2017 r.

Gry

District Wars: Los Muertos Żmijos

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 września 2009, 20:01
Autor: Paweł Wiater

GTA dla wielu producentów jest niedoścignionym wzorem. Niestety: jej pierwszy, polski klon o nazwie District Wars nie może jej podskoczyć nawet do pięt.

Fabuła z początku wydaje się nawet sensowna. Niejaki Tyrus Jones to ostatni żywy członek Skorpionów. Gang został zlikwidowany, a nasz bohater myśli teraz tylko o zemście.

Szukając razem z nim sprawiedliwości zwiedzimy miasto New Halley; posyłając w czasie wycieczki setki wrogów na tamten świat. Powalczymy z gangsterami, dilerami, policją i starymi kumplami, którzy nas zdradzili.

GTA dla ubogich

Miastem rządzą trzy gangi – Ostrza, Los Muertos (Martwi) i Żmije. W grze zaimplementowany został system szacunku. Możemy zdobyć od 1 do maksymalnie 5 gwiazdek. Punkty zbieramy podnosząc broń i pieniądze z zabitych przeciwników.

I to by był…o na tyle, jeżeli chodzi o jakieś pozytywne strony District Wars.
Gra od pierwszych chwil razi straszną grafiką. Przeciwnicy poruszają się jak worki z piaskiem; animacja jest żałosna. Walka bardziej przypomina strzelanie do ruchomych tarcz niż żywego przeciwnika. Tym bardziej, że wróg nie wykorzystuje żadnych osłon, stoi jak kłoda, a my posyłamy mu kulkę z 200 metrów bez większych problemów.

Dawno nie widziałem gry, gdzie nie ma w jakikolwiek sposób interaktywnego otoczenia. Kule nie zostawiają żadnych śladów, kosz na śmieci jest z tytanu; nawet zadrapac go nie możemy. Kiedy strzelimy w samochód nie pozostanie nawet ryska. Nie mówiąc już o tym, że szyba nadal będzie lśnić.

Za całą oprawę graficzną odpowiedzialny jest nieznany nikomu engine Waterfall. Na drugi raz jak zobaczycie, że jest on wykorzystywany w jakiejś grze odłóżcie pudełko z powrotem na półkę.

A ile to kosztuje?

Aktorzy, którzy podkładali głosy mieli bardzo ciężkie dni. Brzmią nienaturalnie i sztucznie. Oprawa dźwiękowa przypomina tanie gangsterskie filmy klasy C. Arsenał jest skandalicznie mały.

Owszem, porównanie budżetowej gry, która z założenia ma trafić do wyprzedażowych koszy w marketach do GTA mija się trochę z celem. Na GTA wydano dziesiątki miliony dolarów, a pracowały przy nim setki ludzi.

District Wars siłą rzeczy musiał być gorszy. Jednak lista wad, braków i niedoróbek jest znacznie gorsza, niż można by się było spodziewać. A kosztuje prawie 30 zł.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (3 października 2009 o 00:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Hłe, Hłe... kolo na screenie mnie rozwala
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!