niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Gry

Men of War: Wietnam. Dziś premiera. W dżungli

Dodano: 9 września 2011, 14:59
Autor: RAD

Men of War: Wietnam
Men of War: Wietnam

Seria Men of War to gry trudne, zabierające mnóstwo czasu i pełne nietypowych rozwiązań, których nie znajdziecie w żadnej innej grze. Dziś premiera Men of War: Wietnam.

Men of War doczekał się już dwóch dodatków. Karmazynowy Przypływ z rozbudowaną kampanią dla jednego gracza. Oddział Szturmowy koncentrował się zaś na rozgrywkach sieciowych.

Wszystkie przenosiły nas w czasy II wojny światowej (tak jak i poprzednie gry ukraińskiego studia BestWay, czyli Soldiers: Ludzie honoru, Outfront i Faces of War).

Wszystkie były strategiami czasu rzeczywistego, choć lepsze jest określenie: gra taktyczna czasu rzeczywistego.

Tym razem trafimy w sam środek wojny w Wietnamie. Mechanika gry jest jednak podobna.

Dowodzimy niewielkimi siłami: albo oddziałem amerykańskim, albo – to rzadkość – sowieckimi doradcami wojskowymi.

W obu przypadkach każdy nasz żołnierz jest na wagę złota. W serii Men of War nie buduje się żadnych baz i nie da się przeciwnika zalać falą nowiutkich czołgów.Posiłki to rzadkość, a wróg zawsze, ale to zawsze, ma przytłaczająca przewagę w ludziach i sprzęcie. Żeby było jeszcze trudniej, zazwyczaj jest też świetnie okopany, ufortyfikowany, a w najgorszym wypadku ma artylerię ukrytą gdzieś na wzgórzach czy innych krzakach. To wszystko sprawia, że granie na poziomie trudności wyższym niż najłatwiejszy, jest naprawdę sporym wyzwaniem. A włączenie mgły wojny zakrawa na masochizm.



Na szczęście, rozgrywka nie sprowadza się do wydawania naszym jednostkom rozkazów i oglądania, jak po chwili są dziesiątkowane przez wroga. Tu każdy żołnierz ma swój ekwipunek, który trzeba uzupełniać. Podobnie jest z pojazdami, czołgami czy działami. Na dodatek, trzeba pamiętać o odpowiedniej amunicji.

To nie wszystko: w pojazdach może się skończyć paliwo, a bieganie z kanistrem po polu walki nie jest najlepszym pomysłem. Trzeba też pamiętać o rodzaju amunicji. Pociski burzące świetnie nadają się do niszczenia budynków, ale z opancerzonymi celami radzą sobie równie dobrze co szyszki. Z kolei pocisk przeciwpancerny przez budynek przeleci, nie czyniąc mu większych szkód.



A skoro już mowa o niszczeniu: to znak rozpoznawczy ukraińskiej produkcji. Na mapie da się zniszczyć
niemal wszystko: czy to płot gdzieś na polu, czy budynek w centrum miasta. Podobnie rzecz ma się z pojazdami. Czołgi czy transportery nie mają tu żadnych pasków zdrowia. Gra bierze pod uwagę grubość pancerza, kaliber, rodzaj pocisku i wreszcie kąt oraz odległość, z jakiej pada strzał. Mówiąc krótko, twórcy stawiają na realizm.

Jednak tym, co serię odróżnia najbardziej, jest system bezpośredniej kontroli. Kursorami czy WSAD-em i myszą możemy sterować każdym żołnierzem czy pojazdem, co czyni z Men of War niemal grę akcji.

W Men of War: Wietnam czeka na nas główna kampania złożona z 10 misji, gdzie poprowadzimy niewielki oddział amerykańskich
żołnierzy w składzie: sierżant John Merrill, snajper Sonny Armstrong, operator granatnika Carl Dilan i inżynier Bill Kirby.

W części misji będziemy mogli liczyć na wsparcie bądź będziemy działać obok większych oddziałów sojuszniczych sterowanych przez komputer (co całkiem nieźle sprawdziło się w Men of War).

Poszczególne misje będą, oczywiście, nawiązywały do prawdziwych działań wojennych: walki na trasie Ho Chi Minha i w delcie Mekongu czy ofensywy w Tet. Ale będą też misje polegające na przykład na uratowaniu zestrzelonego pilota. Czyli raz działamy na wielką skalę, a raz w małym gronie bawimy się w kotka i myszkę w dżungli.

Druga kampania to historia dwóch żołnierzy z ZSRR, czyli tzw. doradców wojskowych. Ich (naszym) celem jest przedostanie na teren kontrolowany przez wietnamskich komunistów, po tym jak reszta oddziału zginęła w amerykańskiej zasadzce.

Polska wersja lepsza

W polskim wydaniu znajdziemy dodatkowe 3 mapy dla trybu multiplayer i 5 scenariuszy do rozegrania w trybie pojedynczym albo w kooperacji. Pierwszy to historia żołnierzy armii Północnego Wietnamu walczących z Amerykanami o kontrolę nad leżącym na granicy Kambodży sektorem. Drugi koncentruje się na czterech ocalałych pasażerach zestrzelonego amerykańskiego helikoptera, którzy muszą się wydostać z terytorium opanowanego przez Wietkong.

Trzeci to walka otoczonych partyzantów Wietkongu, broniących się w zrujnowanym kościele zamienionym na skład broni. Czwarty odda pod naszą komendę grupę sabotażystów Wietkongu z zadaniem infiltracji terenu patrolowanego przez Zielone Berety.

I wreszcie ostatni scenariusz, w którym dowódca plutonu czołgów armii Północnego Wietnamu próbuje zaatakować kwaterę polową amerykańskiej armii.

A tak o szczegółach gry opowiadają sami twórcy:


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!