wtorek, 17 października 2017 r.

Gry

Ogniem i Mieczem: o grze opowiada Jacek Komuda

  Edytuj ten wpis

W grze Mount&Blade: Ogniem i Mieczem nie ma samochodowych pościgów, wielkich spluw, kosmitów i gangsterów. Nie ma też wyrafinowanej grafiki. A co jest? To wie pisarz Jacek Komuda.

Jakie jest pana zadanie w pracy nad grą Mount&Blade: Ogniem i Mieczem?

– Czuwam nad polonizacją gry, czyli właściwie zmieniam wszystkie teksty, jakie mamy w tej produkcji. A zmieniam na język, jakim posługiwała się polska szlachta w XVII wieku. Na "dzień dobry” wprowadziłem tytułu szlacheckie, bo twórcy gry – czyli Ukraińcy – nie mieli właściwie żadnego pojęcia o realiach Rzeczpospolitej Szlacheckiej.

Jest jakies główne założenie tej polonizacji?

– Tak. Chodzi mi o to, by gracz poczuł się szlachcicem. Ta gra to pierwsza produkcja, która generalnie oddaje ducha tamtej epoki.

A z powieścią Henryka Sienkiewicza gra ma cos wspólnego?

– Postacie, bo pojawia się Zagłoba czy pan Wołodyjowski i realia historyczne. Jest podupadająca Rzeczpospolita Obojga Narodów, zbrojąca się carska Ruś, nowoczesna i głodna podbojów Szwecja, kozacka Ukraina, Chanat Krymski… jednak w grze język będzie mniej stylizowany niż u Sienkiewicza. Jednak nie będzie to ta sama polszczyzna, jaka wtedy można było usłyszeć.

Dlaczego?

– Bo była by ona dziś kompletnie niezrozumiała, a nie o to przecież chodzi. W sumie teksty, nad którymi pracuję liczą około stu stron i są to głównie dialogi, bo motywy fabularne w tej grze schodzą na drugi plan. To właściwie tylko łącznik.

Gra ogniem i Mieczem nie jest zbyt ładna. Grafika przywodzi na myśl tytuły sprzed kilku lat. Całość zapowiada się na dość trudna i złożoną produkcję. Czyli na coś, co może mieć kłopoty z zawojowaniem rynku.

– Moim zdaniem to zalety tej produkcji. Swoja przygodę zaczynamy od bycia prostym szlachcicem, który ma tylko dwie rzeczy: swoją szablę i swój honor. A możemy skończyć jako hetman czy król. Ale najważniejsza jest tu walka. Moim zdaniem, to pierwsza gra, w której model walki na koniu oddano tak dobrze. A wiem, co mówię, bo też jestem kawalerzystą. W bitwach, w których może uczestniczyć nawet kilkuset żołnierzy, trzeba kombinować, trzeba myśleć taktycznie i każdy szczegół ma tu znaczenie.

Pracował pan wcześniej przy grze Wiedźmie opartej na prozie Andrzeja Sapkowskiego. Teraz nad Ogniem i Mieczem. Ma pan jeszcze czas na powieści?

– Jak najbardziej. Właśnie pracuję nad drugim tomem Samozwańca, a już oddałem do wydawnictwa zbiór opowiadań Banita.

A gra Mount&Blade: Ogniem i Mieczem jest już prawie gotowa. Premierę zapowiedziano na 20 listopada i wszystko wskazuje na to, że termin zostanie dotrzymany. A wyglądać będzie tak:


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!