wtorek, 21 listopada 2017 r.

Gry

Uważaj, na które strony wchodzisz

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 lutego 2009, 17:17
Autor: rad

Pierwszego wirusa komputerowego wykryto w styczniu 1986 roku. Został ochrzczony mianem "Brain” i był przenoszony na dyskietkach. Dziś występuje już ponad 150 tys. wirusów i codziennie pojawiają się nowe.

Niestety, im częściej korzystamy z komputera - a przede wszystkim Internetu - tym częściej się narażamy.

W 1995 r. pojawiły się tzw. makrowirusy wykorzystujące słabe punkty wczesnych systemów operacyjnych z rodziny Windows. A wraz z upowszechnieniem poczty elektronicznej pojawiły się tzw. robaki, które potrafiły wywołać ogólnoświatową epidemię w ciągu zaledwie jednego dnia. Najbardziej znany był jeden z pierwszych, nazwany Loveletter. W 1999 roku, zanim zdołano opanować epidemię, zdążył on wywołać ogólny chaos i spowodować olbrzymie straty finansowe.

Koniec żartów

Potem było jeszcze gorzej. W 2001 r. pojawiły się robaki sieciowe, takie jak Blaster i Sasser, które rozprzestrzeniały się jeszcze szybciej - w ciągu godziny. Robaki automatycznie infekowały każdy bez wyjątku niedostatecznie zabezpieczony komputer podłączony do sieci. I robią tak do dzisiaj.

- Najpoważniejsza zmiana ostatnich lat to fakt, że miejsce ludzi piszących wirusy dla zabawy zajmują stopniowo grupy przestępcze starające się osiągnąć korzyści finansowe - podkreśla Mikko Hypponen, dyrektor ds. badań w F-Secure zajmującej się oprogramowaniem antywirusowym. - Już teraz otrzymujemy sygnały, że kolejnym celem twórców niebezpiecznych programów będą bezprzewodowe sieci lokalne, z których korzystają komputery przenośne.

Nic nie wiem

A to dopiero początek problemów. Marcin Kowalczuk, lubelski nauczyciel, o komputerach wie niewiele: jak włączyć i jak wysłać e-maila. - I jak szukać w google - śmieje się Kowalczuk. - Mam też program antywirusowy, bo mi znajomy zainstalował. I boje się, że moje dzieci trafią na coś, na co nie powinny, albo zwyczajnie naściągają jakiś wirusów.

A jest się czego bać. Według ostatniego raportu INHOPE, organizacji monitorującej zawartość Internetu, ilość dziecięcej pornografii w sieci rośnie w tempie 15 proc. rocznie. - Zdarza się często, że rodzicom brakuje wiedzy na temat Internetu, możliwości, jakie otwiera przed dziećmi, ale też zagrożeń, jakie niesie nierozważne korzystanie z jego zasobów - zwraca uwagę Beata Szurowska, dr pedagogiki z Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie.

Mnóstwo porno

To właśnie dzieci są najbardziej narażone. Co dziesiąty polski internauta to dziecko w wieku od 7 do 14 lat. Dzieci w Internecie szukają przede wszystkim gier on-line i na stronach im poświęconych spędzają najwięcej czasu (70 proc. użytkowników wg badań firmy Gemius SA z 2007 roku). Jednak szukując rozrywki, często trafiają na nieodpowiednie dla ich wieku lub niebezpieczne treści. Zwykle są to materiały o charakterze erotycznym lub pornograficznym. Na takie strony natknęło się ponad 70 proc. najmłodszych internautów.

Jak się przed wszystkim ustrzec? Nie oszczędzaj

Podstawa to program antywirusowy. - A właściwie cały pakiet "Internet security” - podkreśla Andrzej Sołoducha z lubelskiego sklepu komputerowego "Comp”. - Jakiej firmy, to właściwie bez znaczenia, bo większość oferuje podobny standard.

Warto jednak kupić program komercyjny (Panda, Kaspersky, G-Data, Norton), niż korzystać z darmowych programów. - Płatne programy mają lepszą i częściej aktualizowana bazę wirusów - mówi Sołoducha. - Jest zatem mniejsze prawdopodobieństwo, że coś przepuszczą.

Takie programy (podobnie zresztą jak i Windowsy) mają opcję kontroli rodzicielskiej. Tu możemy albo ograniczyć dostęp do konkretnych stron lub stron mających w nazwie np. sex.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
marecki
dociekliwy
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

marecki
marecki (11 lutego 2009 o 11:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ze swojego doświadczenia wiem, że najbardziej zdradzieckie są wszystkie programy p2p. Sciagajac film, czy mp3 niezle zasyfiłem sobie kiedyś kompa...poza tym pod popularnymi nazwami filmów kryją się filmy porno, przemoc. Moje dzieciaki maja zakaz sciagania przez p2p. Wolę im już dac na kino, czy kupić oryginalną płytkę. No i nie musze sie bac, ze policja do mnie zapuka:)
Rozwiń
dociekliwy
dociekliwy (11 lutego 2009 o 09:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Marcin Kowalczuk, lubelski nauczyciel, o komputerach wie niewiele: jak włączyć i jak wysłać e-maila. - I jak szukać w google - śmieje się Kowalczuk."

Nie widzę tu nic do śmiechu. Nauczyciel, który powinien pokazywać dzieciom i uczyć ich z wykorzystaniem ICT nie wie jak obsługiwać komputer. Prośba do lubelskiego kuratora oświaty o pozbawienie tego pana prawa nauczania dzieci, bo deklarował już zapewne umiejętność obsługi komputera... Czyli kłamał.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!