sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Ameryka przeciwko palestyńskiej deklaracji Niepodległości. A Polska?

Dodano: 21 września 2011, 20:11

Barak Obama (Pete Souza / White House )
Barak Obama (Pete Souza / White House )

Podczas trwającej właśnie sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ z wielkim napięciem wyczekiwany jest rozwój wydarzeń w kwestii palestyńskiej. Jak wiadomo, prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas zapowiedział wniesienie na forum sesji projektu jednostronnej rezolucji niepodległości Palestyny.

Przeciwne temu są Stany Zjednoczone, które uważają, że powstanie nowego państwa musi być wynikiem konsensusu w negocjacjach izraelsko-palestyńskich. Dlatego też USA zawetują taka rezolucję w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Palestyna nie zostanie więc członkiem ONZ, ale jeżeli w głosowaniu Zgromadzenia Ogólnego uzyska większość, zostanie członkiem-obserwatorem.

Wiele wskazuje, że za taka opcją może się powiedzieć 135-140 spośród 202 państw członkowskich. Takie niepełne, ale wszakże członkostwo, zostałoby przyjęte przez Palestyńczyków jako zwycięstwo. Z kolei Izrael nimi dotknięty zapewne zamroziłby negocjacje pokojowe. Zdecydowanie nie sprzyjałoby to procesowi pokojowemu na bliskim Wschodzie.

Rozumiejąc to Barack Obama rozmawiał już zarówno z Mahmudem Abbasem, jak i premierem Izraela Banjaminem Netanjahu. Namawiał do rozsądku.

Podobnie zabrzmiał dziś głos prezydenta Ameryki w ONZ. Konkluzja przemówienie brzmiała, że pokój na Bliskim Wschodzie “nie weźmie się z oświadczeń i rezolucji w ONZ”, a może być tylko wynikiem rzeczywistego postępu w rozmowach izraelsko-palestyńskich. Tylko taka naturalna droga, a nie na skróty może rokować nadzieję stabilizacji.

Obama namawiał do ich zdecydowanego przyśpieszenia i zdynamizowania negocjacji. Powiedział, że Palestyńczycy zasługują na własne państwo, równocześnie jednak podkreślił, że musi to się wiązać z uznaniem oczywistego prawa Żydów do ich własnego państwa na terenach ich historycznej ojczyzny. Nie pozostawił wątpliwości, że sojusz USA i Izraela pozostaje niezłomny.


Teraz ruch należy do Abbasa, który ma występować w piątek. Z wystąpienia Obamy widać jasno, że USA nie popierają wnoszeni rezolucji o niepodległości pod obrady. Bez trudu można sobie wyobrazić, że gdyby Abbas istotnie posłuchał Obamy, nie miałby po co wracać do swoich. Na ustępstwa poszedł jednak izraelski premier Natanjahu, który już nie stawia warunku, aby dogadywaniu się Izraelczyków i Palestyńczyków miały towarzyszyć Stany Zjednoczone, tylko, aby była to kwestia tylko dwustronna. Chce siadać do stołu natychmiast. Czy to wystarczy?

Warto dostrzec, że sam Abbas reprezentuje tylko Palestyńczyków ze strefy Gazy, natomiast na Zachodnim Brzegu Jordanu, gdzie rządzi Hamas, zdecydowanie nie jest akceptowany jako przywódca prowadzący Palestyńczyków w dobrą stronę. Hams w ogóle nie uznaje państwa Izrael i praw do życia Żydów na zajmowanych przez nie terenach.

Gdyby przyszło do głosowania w Zgromadzeniu Ogólnym, niezwykle ważne jest jak zachowa się Polska. Z jednej strony, mamy obecnie bardzo dobre stosunki z Izraelem, jak wielu podkreśla być może nawet najlepsze w historii. Z drugiej strony, za czasów PRL, Palestyńczycy znajdowali w Polsce oparcie i wsparcie, a powiązania polskie z rejonem bliskowschodnim są wciąż silne. Zapewne więc Polska wstrzyma się od głosu. Z czego żadna strona nie będzie zadowolona, ale też żadna nie uzna tego za gest jednoznacznie wrogi.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!