środa, 13 grudnia 2017 r.

Kraj Świat

Amerykański żal po Józefie Życińskim

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 lutego 2011, 18:31

 (Maciej Kaczanowski)
(Maciej Kaczanowski)

On lubił Amerykę. Znał wszystkich i wszędzie czuł się jak u siebie. Nosił w sobie dar dialogu i hojnie się nim dzielił.

Celebrowanie swej pozycji zupełnie go nie interesowało, czym tak bardzo odróżniał się od potężnej większości polskich hierarchów – wspomina abp. Józefa Życińskiego jeden z amerykańskich biskupów.

Metropolita lubelski abp Józef Życiński z Ameryką związany był od bardzo dawna poprzez swoje więzi duszpasterskie, naukowe, liczne grono przyjaciół wśród duchowieństwa oraz mieszkające tu zastępy wiernych wywodzących się z diecezji tarnowskiej i lubelskiej, którymi w Polsce ordynował.

Na amerykańskiej ziemi

Obok księdza arcybiskupa profesora Henryka Muszyńskiego, był najbardziej znanym polskim hierarchą wykładającym w Ameryce. Od połowy lat 80-tych związany był z waszyngtońskim Catholic University of America. Wykładał w tej uczelni wielokroć. Jej wydawnictwo publikowało książki arcybiskupa.

Niewątpliwie największy rozgłos zyskała błyskotliwa intelektualnie rozprawa "Bóg i Ewolucja” ("God and Evolution”), w której autor, podążając za przemyśleniami Jana Pawła II, koncentrował się nad relacjami kreacjonizmu i ewolucjonizmu w interpretacji procesu wyłaniania się człowieka jako istoty inteligentnej, zdolnej do abstrakcyjnego myślenia.

Arcybiskup Życiński należał do wielkich zwolenników budowania w Waszyngtonie Centrum Kulturalnego Jana Pawła II, w kompleksie Catholic University of America zainicjowanego w 1997 roku przez znanego polonijnego hierarchę, kardynała Adama Maidę z Detroit.
Uroczystość inauguracji, wzniesionego kosztem 65 milionów dolarów Centrum odbyła się w marcu 2001 roku z udziałem m.in. prezydenta Georga Busha. Papież Jan Paweł II skierował do uczestników specjalny list. "Od samego początku mego pontyfikatu starałem się sprzyjać rozwojowi owocnego i twórczego dialogu między kulturą a wiarą” – pisał papież.

Był to niewątpliwie wielki dzień także dla arcybiskupa Życińskiego obecnego na uroczystości.

"Inny” biskup

Jako Wielki Kanclerz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wykazywał wielką aktywność w gromadzeniu na ziemi amerykańskiej środków na rozwój i funkcjonowanie tej uczelni. Zarówno w USA, jak i Kanadzie. Odwiedzał polonijne parafie i ośrodki niosąc posługę pasterską, ale też serdecznie dziękując za ofiarność.

Jak powiedział jeden z amerykańskich biskupów: "On znał wszystkich i wszędzie czuł się jak u siebie. Nosił w sobie dar dialogu i hojnie się nim dzielił. Był urodzonym – jak my tu w Ameryce mówimy – komunikatorem. Celebrowanie swej pozycji zupełnie go nie interesowało, czym tak bardzo odróżniał się od potężnej większości polskich biskupów”.

– Myślę, że w istocie rzeczy był intelektualistą i myślicielem, który został biskupem, a nie musiał przeżywać udręki podążania w odwrotnym kierunek, jak ogromna większość jego kolegów. Był w tym unikalny i oryginalny. Zapewne jednak czuł się z tym także bardzo... samotny – uzupełnia rozmówca.

Mądrość, działanie, pogoda ducha

Przez polskich duchownych w Ameryce, arcybiskup Józef Życiński postrzegany był w bogactwie zróżnicowania związanego z orientacją duszpasterską. Dla polonijnych kapłanów zasłuchanych w głos Radia Maryja, krytykujący tę radiostację metropolita lubelski, nie był "alfą i omegą”.

Można było usłyszeć słowa krytyki pod jego adresem. Nie wszystkim polskim księżom w Ameryce podobała się arcybiskupia otwartość na "starszych braci w wierze” oraz podejmowane przez niego inicjatywy zbliżającej obie nacje i religie z uruchomieniem w ramach Archidiecezji Lubelskiej Centrum Dialogu Katolicko-Żydowskiego włącznie.

Dokładnie z tych samych motywów, abp Józef Życiński cieszył się powszechnym uznaniem zainteresowanych dialogiem Żydów amerykańskich. – Kiedy myślę o jego ekscelencji arcybiskupie Józefie Życińskim, jako człowieku i kapłanie, przychodzą mi na myśl trzy cechy, jakie w sposób doskonały reprezentował. Po pierwsze: mądrość. To był rasowy intelektualista, niezwykle kreatywny, zawsze potrafiący słuchać drugiego i czegoś się od niego nauczyć – mówi naczelny rabin Polski, nowojorczyk, Michael Schudrich.

Zrozumieć przesłanie

– Po drugie: wielki talent organizacyjny, poparty nadzwyczajną motywacją zadaniową. O takich mówi się w Ameryce, że gdy słyszy "Skacz!”, nie pyta "Po co?”, tylko "Jak wysoko?”. Dzięki temu nie miał problemów z realizacją wielu swoich cennych i ambitnych projektów. Po trzecie: pogoda ducha. Ucieleśniał całym sobą słowa psalmisty: "Służyć Panu Bogu w radości”. Kiedy patrzyłem na jego pogodną, wypełnioną uśmiechem twarz, zawsze przypominał mi się ten werset... – dodaje rabin Schudrich.

Definiując dzieło biskupie, rabin Schudrich mówi: – Był hierarchą, który bardzo dobrze rozumiał przesłanie papieża Jana Pawła II o potrzebie prawdziwego dialogu chrześcijan i Żydów, podążał za nim i wypełniał je żywą treścią. Był w tym ujmująco autentyczny i szczery.
– Najważniejszą rzeczą, jaką możemy zrobić, by uszanować jego życie i dzieło, to wytrwale podążać drogą dialogu "odnalezionych na nowo Braci”. Tak, jak nauczał Jan Paweł II i co nam pokazał arcybiskup Józef – kończy rabin.

Ku starszym braciom w wierze

Ksiądz profesor Alfred Wierzbicki, dyrektor Centrum Dialogu Katolicko-Żydowskiego Archidiecezji Lubelskiej rozwija myśl rabina Schudricha, podkreślając, że Józef Życiński był jedynym ordynariusze diecezjalnym, który takie Centrum powołał.

– Kiedy przyszedł do diecezji, rozpoczął odwiedzanie parafii w miejscowościach, gdzie społeczności żydowskie były szczególnie liczne i znaczące, gdzie odprawiał opłakiwania modlitewne tamtejszych Żydów i inspirował lokalne wspólnoty parafialne do zachowania o nich pamięci i troski – mówi ks. prof. Wierzbicki. – Za Jego posługi biskupiej, od 14 lat diecezja w znaczący i bardzo widoczny sposób celebrowała ustanowiony przez Kościół Dzień Judaizmu. Diecezja lubelska wraz z gnieźnieńską i poznańską nadawały ton tym obchodom w skali kraju.

Przedmiotem szczególnej ambicji i troski metropolity lubelskiego stało się doprowadzenie do odzyskania przez wspólnotę żydowską historycznego budynku słynnej uczelni rabinicznej Jesziwy Mędrców Lublina i przywrócenia w jej murach życia religijnego poprzez reaktywację synagogi.

Finał miał charakter wydarzenia międzynarodowego. Zaangażowanie Józefa Życińskiego przyniosło mu uznanie świata żydowskiego.
– Pozostawał z ogromnym podziwem dla Jana Karskiego i jego wojennej misji ratowania narodu żydowskiego. Nie doszło do ich osobistego spotkania, ale arcybiskup cieszył się, że w Lublinie nazwano jego imieniem ulicę w centrum miasta – dodaje ks. prof. Wierzbicki

Edukator

Jako zwolennik nowej ewangelizacji i edukator w amerykańskim stylu, arcybiskup profesor Życiński chciał kiedyś w USA zainspirować swoich studentów do dyskusji nad moralnym wymiarem Holocaustu. Zapytał, jak wyobrażają sobie to, co się działo w KL Auschwitz. Po długiej ciszy odezwał się jeden z nich: "Pewnie mieli... czarno-białą telewizję”.

Na uwagę tamtejszego, zaprzyjaźnionego biskupa, jak mało pracują studenci, skoro prezentują aż taką ignorancję, Józef Życiński miał odpowiedzieć: "Nie. To my pracujemy z nimi zbyt mało...”.

Dyrektor Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL) Abraham Foxman mówi: – Pozycja arcybiskupa Józefa Życińskiego w Ameryce i wśród amerykańskich Żydów była szczególna. Był człowiekiem otwartości, dialogu i dobrej woli. Dla wszystkich, którzy go znali, trudno będzie pogodzić się z jego odejściem...
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!