sobota, 21 października 2017 r.

Kraj Świat

Auschwitz w estońskiej reklamie ogrzewania gazowego

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 sierpnia 2012, 14:33

Strona internetowa estońskiej firmy zachęcająca do ogrzewania gazem...
Strona internetowa estońskiej firmy zachęcająca do ogrzewania gazem...

Estońska firma Gasterm zareklamowała ogrzewanie gazowe używając fotografii słynnej bramy wjazdowej do KL Auschwitz z napisem "Arbeit macht frei”.

W czasie, kiedy zapadał wyrok na faszystowskiego norweskiego mordercę Andersa Breivika, dyrektor estońskiego koncernu gazowego Gasterm, Lars Linros, atakowany był telefonami mediów.

Dlaczego? Bo na oficjalnej stronie tej firmy energetycznej reklamowano pożytki z ogrzewania gazem opatrzone fotografią... KL Auschwitz i zachęcano do korzystania z tego źródła energetycznego: "Ogrzewanie gazowe – uniwersalne, wygodne i efektywne” używając zdjęcia bramy wyjazdowe z napisem "Arbeit macht frei”.

Sprawa stała się znana także w Stanach Zjednoczonych. Natychmiast potępił ją dyrektor Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL) Abraham Foxman.

Po paru godzinach z reklamy usunięto fotografię oświęcimską, a prezes Linros wyjaśnił, że w zasadzie nic się nie stało, a szło jedynie o "drobną prowokację”.

Przy okazji opowiedział kawał: "Dlaczego Hitler popełnił samobójstwo? Bo dostał rachunek za gaz”. Skomentował go, że dla wielu ludzi jest on wesoły, ale nie dla niego.

Linros był bowiem w muzeum KL Auschwitz i zwiedzał je z przerażeniem. Wyjaśnił, iż Gasterm chciał jedynie przekonać klientów, że gaz CH4 jest nieszkodliwy dla zdrowia i można nim ogrzewać nawet budynki, która mają swoją "smutną historię”.

Skoro pan Linros kpi sobie z nas, pozwolimy sobie na przypomnienie, że w tej "smutnej historii” wojennej na ziemi polskiej swój udział mieli także rodacy dyrektora Gastermu.

Kolaboracyjne władze estońskie wspierające III Rzeszę wystawiły do walki u boku Hitlera Legion Estoński SS przekształcony potem w 3. Estońską Ochotniczą Brygadę SS.

Bili się głównie przeciwko Armii Czerwonej. Batalion estoński stacjonował nawet w wiosną 1944 roku w okolicy Lublina i lizał rany po batach, jakie dostał na froncie wschodnim.

Pod koniec marca powrócił do Tallina, gdzie urządzono mu uroczyste powitanie w stylu zwycięskich powrotów legionów rzymskich. Estońscy kolaboranci pełnili także funkcje strażnicze w obozach.


W sumie do formacji tych zmobilizowano ponad 60 tysięcy ludzi. Połowę więcej niż liczyła cała armia estońska. Kto chciałby się dowiedzieć więcej może poczytać w pracach historyka Jarosława Gdańskiego.

Dyrektor gazowni równie dobrze mógłby użyć obrazka z obozu koncentracyjnego w estońskim Tartu, któremu komendantował estoński zbrodniarz wojenny Karl Linnas. Z jakichś powodów było mu jednak bliżej do...Auschwitz.

Jeżeli dziś w należącej do europejskich struktur wspólnotowych Estonii czynione są żarty z wojny i Holocaustu, to musi to rodzić refleksje i konkretne akcje czytelne dla wspólnoty międzynarodowej, nie zaś błazenadę pana Linrosa.

Po takim występie w każdym innym kraju przestałby pełnić swą funkcję. Im szybciej Estonia to zrozumie, tym lepiej.

Podczas konferencji prasowej przebywającego dziś z wizytą w Tallinie szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego, gazowego incydentu z KL Auschwitz w tle taktownie nie poruszano.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!